Jak dowiedzieliśmy się w resorcie, trwają właśnie konsultacje w sprawie zmian w ustawie o listach zastawnych. Jej nowelizacja jest niezbędna, bo obecna ustawa z 1997 r. mówi, że listy zastawne – papiery dłużne zabezpieczone kredytami hipotecznymi – mogą emitować wyłącznie banki hipoteczne. A tych w Polsce działa raptem kilka. Efekt jest taki, że emisje są niewielkie, a kredyty udzielone z pozyskanych dzięki listom zastawnym pieniędzy stanowią zaledwie 1 proc. ogółu. Na dodatek taki kredyt, finansowany listami zastawnymi, może być udzielony na maksymalnie 60 proc. wartości nieruchomości. Tymczasem średnia na rynku jest powyżej 75 proc.

Bankowcy chcieliby, aby dzięki nowelizacji listy zastawne emitowały banki uniwersalne.

– Jeżeli wskutek wprowadzenia nowej ustawy odsetek kredytów finansowanych w oparciu o emisje listów zastawnych sięgnie 10 proc., będzie to bardzo dobry wynik – twierdzi Michał Wydra ze Związku Banków Polskich. Sami bankowcy też przyznają, że wprowadzenie listów zastawnych miałoby wiele zalet.

Dziś jest tak, że hipoteki finansuje się krótkimi depozytami. A to ma konkretne konsekwencje – kiedy koszt krótkoterminowych depozytów, wyrażony stawkami WIBOR, idzie do góry, automatycznie zwiększa się oprocentowanie kredytów hipotecznych (ustalanych w myśl zasady stawka WIBOR plus marża banku). W tym przypadku to klient bierze na siebie ryzyko zmian stóp procentowych.

Tymczasem list zastawny jest papierem długoterminowym emitowanym nawet na 20 lat. Ze względu na wysoką spłacalność kredytów hipotecznych są to bezpieczne papiery, o oprocentowaniu porównywalnym z obligacjami skarbowymi. Dzięki nim banki byłyby w stanie oferować kredyty o stałej stopie, co uwolniłoby klientów od wahań wysokości rat kredytowych.

Do tego dochodzi kwestia dostosowania banków do wymogów umowy kapitałowej. Dyskusje nad nią rozpoczął w grudniu zeszłego roku Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego. Oprócz postulatów dotyczących zwiększenia kapitałów banku dużą rolę w ustaleniach mają odegrać kwestie płynnościowe.

– Chodzi o to, by finansowanie dla kredytów hipotecznych miało chociaż zbliżoną zapadalność do terminu trwania kredytu hipotecznego – mówi Ryszard Petru, dyrektor ds. strategii w BRE Banku.

Natomiast polskie banki nie mogą korzystać z listów zastawnych, a depozyty długoterminowe stanowią ledwie procent wszystkich środków zgromadzonych w bankach.