Mechanizm wzajemnej pomocy w strefie euro będzie zasadniczą zmianą w konstrukcji wspólnej waluty, gdzie zasadą przyjętą w 1999 r. pod naciskiem Niemiec było dotąd, że każdy kraj jest sam odpowiedzialnych za swój budżet i za swoje długi.

Zdaniem źrodeł dyplomatycznych, nie jest natomiast spodziewana deklaracja udziału w mechanizmie Europejskiego Banku Centralnego, który pilnie strzeże swojej niezależności. Jego szefa, Jean-Claude'a Tricheta, nie ma na spotkaniu.

Podjęcie decyzji w niedzielę ma dać możliwość ustanowienia mechanizmu jeszcze przed otwarciem rynków finansowych w poniedziałek - by uspokoić inwestorów oraz zapobiec kolejnym atakom spekulacyjnym na kraje strefy euro, spadkowi na giełdach i dalszemu osłabieniu euro. Jest ono rezultatem obaw o wypłacalność krajów strefy euro, które mają ogromne zadłużenie i deficyty finansów publicznych.

"Musimy dzisiaj osiągnąć postęp, nie możemy sobie pozwolić na rozczarowanie rynków" - powiedział szwedzki minister finansów Anders Borg.

Podobnie jak inni uczestnicy spotkania, minister Rostowski podkreślił, że "sytuacja jest bardzo poważna". "Dlatego konieczna jest spójność także na poziomie europejskim, ale także na poziomie naszym, krajowym. Na pewno mamy do czynienia z poważnymi zagrożeniami w gospodarce światowej wynikającymi z kryzysu greckiego" - powiedział.

"Obronimy euro" - zadeklarowała hiszpańska minister finansów Elena Salgado w imieniu prezydencji UE. "Uważamy, że musimy zapewnić więcej stabilności naszej walucie i zrobimy wszystko, by osiągnąć ten cel" - dodała.

Spotkanie zostało zakłócone koniecznością hospitalizacji jednego z najważniejszych jego uczestników - niemieckiego ministra finansów Wolfganga Schaublego. Został on odwieziony do szpitala w Brukseli na skutek złej reakcji na podane leki - podały jego służby prasowe. Przewodnictwo niemieckiej delegacji ma przejąć szef resortu spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere.