– Nie mamy jednak informacji, które wyruszą w drogę, a które nie – mówił jeszcze rano rzecznik Przewozów Regionalnych Piotr Olszewski. Pojawiały się wówczas nieoficjalne informacje, że niektóre pociągi ze wskazanych przez PKP PLK do likwidacji wyruszą jednak w trasę.

Po południu PKP PLK poinformowały, że na tory nie wyjedzie 47 pociągów. Wykreślenie tych połączeń z rozkładu w praktyce będzie oznaczało, że dyżurni ruchu otrzymają listę numerów pociągów i nie zezwolą na ich wyjazd na tory. Obowiązek poinformowania podróżnych o zmianach w rozkładzie spoczywa na przewoźniku. Dlaczego ze 151 pociągów znika niespełna 1/3? Bo 73 z nich kursują tylko w święta, weekendy albo okresowo. Tak więc dzisiaj nie pojawiłyby się na torach. Kolejnych 31 składów jest współfinansowanych przez samorządy. PKP PLK zdecydowały więc, że te nie poniosą kary za długi Przewozów Regionalnych.

W czwartek zarząd Przewozów Regionalnych wysłał do PKP PLK kolejną propozycję zmian w kursowaniu 200 pociągów. Pierwsza została przesłana w poniedziałek. Zgodnie z tymi propozycjami część pociągów miałaby skrócone trasy, część jeździłaby rzadziej, a część w ogóle zostałaby zlikwidowana. Jak informuje Piotr Olszewski, nie był to koniec korespondencji. W miniony piątek do zarządcy infrastruktury przesłano pismo, w którym Przewozy Regionalne zobowiązały się do uregulowania w ciągu dwóch tygodni części zadłużenia względem PKP PLK. Dziś firma ta ma zaległości dwumiesięczne.