Minął rok od wyboru Marka Andryszaka na nowego prezesa zarządu TUI Poland. To na nim spoczął obowiązek doprowadzenia firmy do dobrej kondycji finansowej. Zadanie okazało się niełatwe. W 2009 roku firma zanotowała 27-proc. spadek sprzedaży, co przyniosło jej 7 mln funtów (31,5 mln zł) straty (TUI Travel, spółka matka notowana jest w Londynie, stąd polska firma podaje dane w funtach).

Polskie TUI zdecydowało się na przejście na ceny w złotych (wcześniej podawało je w euro). Zarząd zapowiedział także obniżki cen wycieczek oraz większe wydatki na marketing.

Efektów tych zmian nie było widać w sezonie zimowym. Sprzedaż wycieczek nadal malała. Jak wynika z danych TUI Travel – była gorsza o 15 proc. Wzrosło jednak zainteresowanie ofertą z sezonu letniego – do połowy marca spółka zanotowała 15-proc. wzrost sprzedaży. Teraz – jak twierdzi prezes – jest jeszcze lepiej.

– Aktualne obroty spółki są o 35 proc. wyższe w porównaniu do ubiegłorocznych. Jeśli zakończymy sezon na lato wzrostami sprzedaży na poziomie 35–40 proc., to odrobimy zeszłoroczne straty – zapewnia Marek Andryszak.

Tyle że inne firmy radzą sobie jeszcze lepiej. Rainbow Tours informuje, że zainteresowanie jego wycieczkami wzrosło o 46 proc. Itaka do tej pory sprzedała 103 tys. miejsc z letniej oferty. W ubiegłym roku było to 68 tys.

Bierze się to stąd, że wycieczki oferowane przez TUI są nadal drogie. Zarząd zapowiadał redukcję cen na poziomie 30 proc., jednak z naszych szacunków wynika, że obniżka była mniejsza, rzędu 15 proc. Na dodatek i tak obecna oferta firmy jest droższa niż u konkurencji o 20–30 proc.

Niejasne jest także, ile kosztuje spółkę ten wzrost sprzedaży. Zwiększenie wydatków na marketing miało wynieść 10–15 proc., tymczasem według informacji z rynku firma wydaje na reklamę nawet kilka razy więcej niż przed rokiem.

Branża spekuluje, że kolejny słaby rok biura może zakończyć się jego wycofaniem z Polski. TUI Poland zapowiada jednak, że się nie podda.

– Nasze plany biznesowe dotyczące polskiego rynku są jednoznaczne: zwiększenie udziałów rynkowych. Moim celem jest osiągnięcie ich na poziomie 25 proc. Sądzę, że plan ten uda się zrealizować w ciągu najbliższych 3–5 lat – uważa Marek Andryszak.