Bruksela chce, by Polska, Niemcy i kraje bałtyckie stworzyły tzw. region gazowy. To nie zagwarantuje nam ciągłości dostaw surowca. Jeśli Rosja przykręci kurek, mechanizmy pomocy unijnej nie zadziałają
Unia dzieli Europę na regiony gazowe.
– Stworzy je grupa państw sąsiadujących – mówi nam Bogdan Marcinkiewicz, europoseł i członek Komisji Przemysłu w Parlamencie Europejskim.
Jak ustaliliśmy, jeden region mają stanowić Polska, Niemcy i kraje bałtyckie. Robert Zajdler, ekspert Instytutu Sobieskiego (IS), alarmuje: będzie to dla nas bardzo niekorzystna konstelacja. W Komisji Europejskiej zastrzegają jednak, że to dopiero projekt.
Według analityków obecność Niemiec w „polskim” regionie, czyli największego rynku gazowego w Europie, a do tego świetnie uzbrojonego w alternatywne źródła dostaw surowca, sprawi, że zdominuje on pozostałe kraje. Łączna konsumpcja gazu w Polsce, na Litwie, Łotwie oraz w Estonii jest ponadczterokrotnie niższa niż u naszych zachodnich sąsiadów. W Niemczech jest też ponadtrzyipółkrotnie większy poziom importu gazu.
Wielkość tych dostaw to niezwykle istotny element, mający decydujący wpływ na to, czy w razie problemów z dostawami surowca w innych krajach regionu KE zdecyduje się ogłosić stan alarmowy. A to jego ogłoszenie uruchamiać ma dopiero mechanizmy solidarności energetycznej.
Zgodnie z przyjętymi w ubiegłym tygodniu poprawkami do unijnego projektu rozporządzenia w sprawie poprawy bezpieczeństwa dostaw gazu KE i państwa członkowskie będą zobligowane do pomocy krajom dotkniętym ograniczeniem lub wstrzymaniem dostaw gazu, m.in. gdy dzienny przepływ paliwa w regionie spadnie o 10 proc. Początkowo Polska starała się, by taki 10-proc. poziom dotyczył ograniczenia dostaw tylko dla jednego kraju. Bezskutecznie.
– Uzyskanie takiego poziomu w skali regionu będzie praktycznie nieosiągalne – przekonuje Robert Zajdler.
Wielkość dostaw do Polski musiałaby spaść aż o ponad 26 mln m sześc. na dobę. To mniej więcej właśnie tyle, ile sprowadzamy z Rosji.
1: Gośc z IP: 87.205.207.* (2010-03-22 13:28)
Zamiast liczyć na sojusze które bezprzerwy nas zawodziły w przeszłości, trzeba budowac gazoprt i prowadzić badania poszukiwawcze w Polsce. A NA PEWNO NIEPODPISYWAC UMÓW DO 2037r. Ta umowa wkurzyła Bruksele aż przyjechał jej przedstawiciel do Polski. W telewizji słyszałem jak zadał pytanie , namawiacie Europe do solidarności gazowej a teraz chcecie podpisac taką umowę. Co ten Pawlak nam właściwie wynegocjował.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.







