Przyszłość należy do Volkswagena – zapowiadają przedstawiciele koncernu na trwających w Szwajcarii targach Geneva Motor Show 2010. Niemiecki producent nie tylko zdominował imprezę, ale też zapowiedział, że – korzystając z kłopotów General Motors i Toyoty – w ciągu ośmiu lat chce się stać największą firmą motoryzacyjną świata.
Publikacja: 4 marca 2010, 11:30 Aktualizacja: 4 marca 2010, 13:41
– Do 2018 roku Grupa Volkswagen chciałaby być numerem jeden w przemyśle motoryzacyjnym, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i ekologicznym – ogłosił w Genewie prezes firmy Martin Winterkorn. – Nasza wiara w taki scenariusz wynika z nadzwyczaj dobrych wyników firmy w czasach kryzysu 2009 roku – dodał.
Ambicje zarządu niemieckiego koncernu są olbrzymie. Volkswagen doskonale radzi sobie na rynku europejskim, i nie najgorzej w Chinach czy USA. Planowana fuzja z japońskim Suzuki otworzyłaby przed Niemcami drzwi na kolejne rynki, zwłaszcza w Indiach. A to niejedyna marka, na którą VW ma chrapkę: w grę wchodzi też np. Scania, która stanowiłaby doskonałe uzupełnienie znajdujących się już w portfelu niemieckiego giganta Audi, Bentleya, Lamborghini, Seata i Skody. W sumie koncern z Wolfsburga kontroluje 11 innych marek.
– VW odniósł sukcesy, może nie w przypadku wszystkich posiadanych marek, ale w przypadku tych największych. Mam wielki szacunek dla tego, co udało im się zrobić – komentował szef Fiata Luca di Montezemolo.
Niemiecki koncern przekonuje, że w jego ofensywie ważne będą tzw. technologie przyszłości. Już dziś VW stawia na auta elektryczne, planując m.in. wprowadzenie w pełni elektrycznej wersji modelu Golf w 2013 r. W 2018 r. zarząd firmy chciałby osiągnąć globalną sprzedaż elektrycznych aut na poziomie 300 tysięcy egzemplarzy rocznie, co stanowiłoby wówczas 3 proc. planowanej sprzedaży wszystkich pojazdów z kontrolowanych przez VW fabryk. To oznaczałoby również dominację na rynku samochodów elektrycznych.
Jednocześnie jednak po firmie krążą ostrzeżenia menedżerów, by pogoń za rynkowymi sukcesami nie skończyła się tak jak w przypadku Toyoty, która na całym świecie musiała wymieniać miliony wadliwych elementów wyposażenia.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.







