Przedstawiciele Polskiej Izby Ubezpieczeń, wspólnie z ekspertami z KNF, pracują nad uszczegółowieniem treści rekomendacji, wydanej w grudniu przez nadzór, a dotyczącej prawa każdego poszkodowanego w wypadku do auta zastępczego.

– Ubezpieczyciele wskazują, że procedury muszą zapewniać możliwość indywidualnego podejścia do każdego przypadku – mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.

Auto nie dla każdego

Ubezpieczyciele nie chcą, żeby prawo do samochodu zastępczego było przyznawane automatycznie każdemu, bez względu na to, jak często użytkuje auto. Osobom, które z samochodu korzystają rzadko, proponują przejazdy taksówkami. Z kolei tym, którzy podróżują autami tylko w weekendy, proponują wynajem samochodu tylko na wolne dni. Wszystko po to, aby zaoszczędzić na wynajmie samochodów, co kosztuje 100–200 zł za dzień.

Takie rozwiązanie oznaczałoby, że przed wynajęciem samochodu poszkodowani musieliby kontaktować się z ubezpieczycielem, aby uzyskać zgodę na wynajem.

Nadzór obecnie nie zaleca kontaktowania się z ubezpieczycielem, ale zaleca ostrożność przy wynajmowaniu aut.

– Poszkodowany który zamierza nająć pojazd zastępczy, powinien rozważnie podejmować decyzję o najmie – mówi Łukasz Dajnowicz.

Dodaje, że chodzi o zminimalizowanie ryzyka odmowy pokrycia przez ubezpieczyciela kosztów najmu.

Inne zasady, zawarte w rekomendacji o prawie do aut zastępczych, nie budzą już wątpliwości.

– Przede wszystkim ubezpieczyciele nie kwestionują – co dotychczas nie było tak jednoznacznie rozumiane na rynku – że utrata możliwości korzystania z pojazdu przez osobę niebędącą przedsiębiorcą uzasadnia pokrycie kosztów pojazdu zastępczego – mówi Łukasz Dajnowicz.

Oznacza to, że jeśli tylko używamy samochodu codziennie i np. korzystanie z taksówek byłoby zbyt kosztowne, to nie powinno być problemu z uzyskaniem pokrycia kosztów wynajmu auta.

Zobacz pełną treść: Taksówka tańsza niż auto zastępcze dla ubezpieczonych