Obecne wyliczenia Ministerstwa Finansów obejmują zobowiązania tzw. sektora finansów publicznych z tytułu wyemitowanych papierów wartościowych, zaciągniętych kredytów, pożyczek, przyjętych depozytów oraz wymagalnych zobowiązań. Wynosi on 660 mld zł (są to dane za III kw. 2009 roku), czyli ponad 51 proc. PKB.

– Tak zdefiniowany dług nie uwzględnia zobowiązań państwa z tytułu wypłat przyszłych emerytur – mówi Paweł Dobrowolski, ekspert Instytutu Sobieskiego, autor raportu „Wysokość długu publicznego w Polsce”, który szacuje łączne zobowiązania państwa na ponad 200 proc. PKB.

Cztery długi, a nie jeden

Paweł Dobrowolski tłumaczy, że obecny sposób przedstawiania długów budżetu nie ujawnia wszystkich negatywnych skutków – zwłaszcza dla młodych i nienarodzonych Polaków. Wyższe ukryte zadłużenie dzisiaj oznacza bowiem większe podatki oraz redukcję świadczeń w przyszłości.

– Wtedy trzeba będzie spłacić całe zadłużenie, zarówno ujawnione, jak i nieujawnione w oficjalnych statystykach – mówi Paweł Dobrowolski.

Z takiego samego założenia wychodzi rząd. Dlatego chce wprowadzić, obok państwowego długu publicznego – pdp (dług 1), trzy inne miary pokazujące skalę zobowiązań państwa. Ma to być:

● dług 2 (całkowity) obrazujący ciężar fiskalny nałożony na przyszłe i obecne pokolenia w wyniku wszystkich zobowiązań państwa – ma być obliczany jako suma pdp oraz zobowiązań publicznego systemu emerytalnego wynikających z wpłaconych składek do ZUS (suma stanu kont emerytalnych zarządzanych przez zakład). Obecnie dług ten, według naszych wyliczeń, wynosi 2,43 bln zł (659,8 mld zł pdp oraz 1,77 bln zł zapisanych na kontach w ZUS);

● dług 3 (emerytalny) obrazujący skalę zobowiązań państwa wynikających bezpośrednio i pośrednio z systemu emerytalnego – uwzględniałby stany kont emerytalnych w ZUS i OFE. Wynosi obecnie 1,95 bln zł (aktywa OFE w wysokości 182 mld zł i 1,77 bln zł na kontach w ZUS);