Katowickie lotnisko planuje, że odprawi w tym roku 2,5 mln pasażerów. Gdy powstawało, w 1991 roku, korzystało z niego zaledwie 3,5 tys. osób rocznie.

- Jeśli sytuacja na rynku lotniczym nie pogorszy się, to być może za rok dogonimy Kraków - mówi Cezary Orzech, rzecznik lotniska w Katowicach.

Różnica pomiędzy portami dochodzi do 500 tys. odprawionych pasażerów. W I półroczu z Katowic odleciało prawie 1 mln pasażerów, a z Krakowa 1,42 mln. Może się to szybko zmienić. W pierwszych sześciu miesiącach tego roku liczba pasażerów w Krakowie wzrosła zaledwie o 1 proc., podczas gdy w Katowicach o 35 proc. Piotr Pietrzak, rzecznik krakowskiego portu, uważa, że nie ma szans, by Katowice wyprzedziły Balice.

- Utrzymamy drugie miejsce na rynku mimo likwidacji dziesięciu tras. W ofercie znajdzie się sześć nowych połączeń - mówi Pietrzak.

Ale zaraz dodaje, że potrzebna będzie weryfikacja założeń.

- Planowaliśmy, że na koniec tego roku obsłużymy 3 mln podróżnych. Po wycofaniu się niektórych przewoźników będzie to trudne - mówi rzecznik Balic.

Jeśli Kraków nie chce stracić drugiego miejsca w liczbie odprawianych pasażerów, musi postarać się o nowe połączenia. Likwidacja tras może zmniejszyć ruch o 200 tys. pasażerów.

W Katowicach więcej połączeń jest otwieranych niż zamykanych. Wizz Air zdecydował zwiększyć częstotliwość lotów i uruchomić nowe połączenia z Katowic, kiedy loty z Krakowa zamknęły linie Centralwings.

- Coraz więcej pasażerów z Krakowa i okolic korzysta z lotniska na Śląsku - przekonuje Cezary Orzech z Katowic.

Pomagają w tym linie lotnicze. Wizz Air sprzedaje bilety na lotnisko Katowice/Kraków, lądując w Pyrzowicach. Piotr Pietrzak z Balic uważa takie postępowanie linii za wprowadzanie w błąd pasażerów.

- Pasażerowie po tym, jak wylądowali w Katowicach, decydowali się na przejazd taksówką do Krakowa. Opłata była wyższa niż za bilet lotniczy - mówi Piotr Pietrzak.

- Za Atlantyk i do dużych europejskich portów pasażerowie latają z Krakowa, a nie ze Śląska - mówi rzecznik Balic.