Realny termin wejścia do systemu ERM2 to pierwsza połowa przyszłego roku. Do tego czasu trzeba jednak zmienić konstytucję, by umożliwić przyjęcie euro. Jeśli tak się nie stanie, plany wprowadzenia wspólnej waluty będzie trzeba odłożyć w czasie - ocenia minister finansów Jacek Rostowski.
Publikacja: 29 września 2008, 12:33 Aktualizacja: 29 września 2008, 14:41
"Najpierw należy zmienić konstytucję, a następnie przystąpić do ERM2. W tej sprawie w pełni zgadzam się z prezesem NBP Sławomirem Skrzypkiem. Byłoby bardzo niewskazane przystąpić do ERM2, a potem znaleźć się w sytuacji, w której konstytucji nie udałoby się zmienić. Przebywanie w ERM2 w takich warunkach byłoby zupełnie bezcelowe. Obecność w ERM2 bez zmiany ustawy zasadniczej mogłaby prowokować znaczące ruchy spekulacyjne wobec złotego" - powiedział Rostowski.
"W przypadku, gdyby zmiany w konstytucji zostały zablokowane, wówczas trzeba będzie ten projekt odłożyć" - dodał.
Według ministra finansów ewentualna porażka w procesie zmiany przepisów konstytucyjnych już w trakcie obecności złotego w korytarzu walutowym mogłaby zmusić Polskę do wystąpienia z systemu ERM2, co odbiłoby się na jej wiarygodności.
"W systemie ERM2 nikt nie pozostaje dla przyjemności. To poczekalnia do strefy euro. Brak zmiany przepisów konstytucyjnych umożliwiającej przyjęcie euro zmusiłby nas do wystąpienia z ERM2. A wtedy cały wysiłek związany z obecnością w systemie poszedłby na marne" - powiedział Rostowski.
PiS: nie zgadzamy się na zmiany konstytucji bez przeprowadzenia referendum ws. euro
Konstytucjonaliści nie mają wątpliwości, że Polska musi zmienić konstytucję, by zastąpić złotego wspólną walutą europejską. Zmienione muszą zostać przepisy regulujące kompetencje Narodowego Banku Polskiego związane z wyłącznym prawem do emisji pieniądza, realizowaniem polityki pieniężnej oraz odpowiedzialnością za wartość polskiego pieniądza.
Tymczasem liderzy głównej partii opozycyjnej - Prawa i Sprawiedliwości - nie zgadzają się na zmiany w ustawie bez przeprowadzenia referendum w sprawie euro. Szef PiS Jarosław Kaczyński powiedział w czwartek, że jest przeciwny wprowadzeniu euro w ciągu najbliższych kilku lat. Jego zdaniem może to spowodować znaczne pogorszenie sytuacji ekonomicznej Polaków.
"PiS, blokując przystąpienie do euro, może sobie bardzo zaszkodzić. Skoro zmiana konstytucji tylko umożliwi przystąpienie do euro, a kierunkowa decyzja już została podjęta w przyjętym przez Polskę Traktacie Europejskim, to wydaje mi się, że główna partia opozycyjna dojdzie do wniosku, że najlepiej byłoby zgodzić się na tę zmianę" - ocenił Rostowski.
"Sprawa przyjęcia euro nie powinna być przedmiotem walki politycznej"
Według szefa resortu finansów sprawa przyjęcia euro nie powinna być przedmiotem walki politycznej w zbliżających się kampaniach wyborczych.
"Co prawda przygniatająca większość Polaków popiera obecność Polski w UE, jednak pewna część ma obawy co do przyjęcia euro. I dlatego ważne będzie, żeby decyzje zostały maksymalnie wyjęte z bieżącego sporu politycznego. Myślę, że to będzie z pożytkiem dla wszystkich partii, bo jest duże ryzyko polityczne, także dla opozycji, wynikające z mieszania tych spraw" - powiedział Rostowski.
Rok 2010 jest rokiem wyborów prezydenckich. W 2011 roku Polskę czekają wybory parlamentarne.
Zdaniem Rostowskiego również instytucje Unii Europejskiej nie będą kierować się interesem politycznym przy podejmowaniu decyzji o rozszerzeniu strefy euro.
"Przystąpienie do strefy euro jest czymś innym niż przystąpienie do Unii Europejskiej. Nie powinniśmy myśleć o rozszerzeniu EMU jako o czymś, co zależy od dobrej woli strony przyjmującej. Przyjęcie euro wynika ze spełnienia kryteriów i jest procesem w dużej mierze obiektywnym. Jedyny element - ale za to bardzo ważny - pewnej dowolności przy procesie kwalifikacji, to sprawa trwałości spełniania kryteriów. To ocena trwałości w 90 proc. wynika z oceny naszej wiarygodności. A trudno mi sobie w tej chwili wyobrazić bardziej wiarygodnego partnera w Europie Środkowowschodniej poza strefą euro niż Polska" - powiedział Rostowski.
"Musimy tę wiarygodność utrzymać i nawet wzmocnić, bo wymagania wobec nas z czasem będą coraz większe. Jesteśmy na dobrej drodze, określiliśmy plan konwergencji, spełniamy go. Zresztą dlatego to był dobry moment, żeby ogłosić naszą decyzję w sprawie euro" - dodał.
"Złoty może wejść do systemu ERM2 w I połowie 2009 r."
Według ministra finansów złoty może wejść do systemu ERM2 w I połowie 2009 roku.
"Realny termin wejścia do ERM2 to pierwsza połowa przyszłego roku. Musimy wtedy wejść do ERM2, żeby zdążyć z przystąpieniem do strefy euro w terminie wyznaczonym przez rząd" - powiedział Rostowski.
"Dla mnie, jako ekonomisty moment przystąpienia do samej strefy euro jest wtedy, gdy Unia Europejska zaakceptuje naszą kandydaturę i zostanie ustalony kurs przeliczenia. Nie ma już wtedy żadnych możliwości zmian kursu, a stopa procentowa zostaje natychmiast obniżona do poziomu stopy EBC. To wszystko powinno nastąpić wiosną - latem 2011 roku. Samo wprowadzenie banknotów i monet byłoby 1 stycznia 2012. Ale to jest raczej moment symboliczny, niż rzeczywisty" - dodał minister finansów.
Szef MF dodał, że ma nadzieję, iż do momentu wejścia złotego do ERM2 sytuacja na rynku globalnym ustabilizuje się.
"Liczymy na to, że do momentu, gdy przystąpimy do ERM2, sytuacja będzie już dużo spokojniejsza niż obecnie" - powiedział Rostowski.
Minister dodał, że jego zdaniem kurs przeliczenia powinien być zbliżony do kursu centralnego z ERM2.
"Uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przyjęcie jako kursu wejścia do strefy euro kursu centralnego z systemu ERM2" - powiedział.
1: bis z IP: 80.50.237.* (2008-09-29 13:43)
ładne tłumaczenie i wybrnięcie z sytuacji jak juz sie przekonali, że nie da rady tak szybko wprowadzić euro.najpierw szum medialny i uśmiechy, a później myślenie i kombinowanie na kogo zwalić, że sie nie uda. i jak zwykle będzie na PiS, że nie chce zmienić konstytucji i że są awanturnikami,złą wolę mają itd itp a oni po prostu jasno stawiają sprawę-referendum w którym ludzie wypowiedzą sie na 'nie'. jestem zdania euro tak ale ok2014czy15 a nie byle szybciej i na skróty.chyba cos w tym jest że inne kraje jakoś nie są zadowolone z decyzji przyjecia euro u siebie.jak zawsze jedni na tym stracą a inni zyskają tylko pytanie co to są za ludzie?a może Tuskomatołek chce pensji prezydenta w euro hahhahahahaha-śni na jawie.
2: Prawnik z IP: 83.1.89.* (2008-09-29 13:57)
Zgadzam się z poprzednikiem w 100%. To co zrobił TUSK było swietną zagrywką PRowską. Druga kwestia to taka, że TUSK dobrze wiedział, że trzeba zmienić kilka art. Konst. by wprowadzić E, ale "zachował to dla siebie" by teraz media waliły po łbie PiS, że zagrażają demokracji itp.
Dla mnie sprawa jest prosta, należy ogłosić referendum i odpowiednio zadać pytanie. Przykładowo wskaże takie: 1. Czy jestes za tym, aby RP przyjęła euro? a drugie pytanie juz doprecyzowane 2. a) czy RP ma przyjąć E w przeciągu 5 lat od końca roku kalendarzowego b) 10 lat c)15 lub więcej
To są w zasadzie przykłady pytań, które można modyfikować, ale nie ukierunkowując pytania wskazującego odpowieć.
A przede wszytskim, u każdego w domu ma być rzecziwisty raport na temat skutków przystąpienia do strefy E, sporządzony przez niezależnych ekspertów by mógł oddać głos ze swoim sumieniem i wiedzą a nie nagonką PRowską.
3: olek z IP: 217.153.161.* (2008-09-29 15:56)
Żeby zmienić konstytucję ,najpierw trzeba wysadzić kaczora z fotela.
4: -Ministrze Finansów -wyjaśnij NAM.. z IP: 84.234.1.* (2008-09-29 15:58)
gdyż jak stwierdziłeś w SEJMIE dbasz o budżet to dlaczego nie weźmiesz się za KRUS i gołych Pawlaków oraz Bogatych Sawickich?W SEJMIE powiedziałeś : budżet to własność Polaków i nikomu nie wolno ich trwonić w imię własnych korzyści politycznych .--to kiedy weźmiesz się za tych pasożytów polityczno -KRUSowskich którzy elektorat robią sobie na KRUSIE. Dlaczego pozwalasz im trwonić bezzasadnie budżet na KRUS ,dlaczego oddalacie reformę KRUSU jak nie w imię KOALICJI?--czyż to nie są WASZE korzyści POLITYCZNE!
5: bis z IP: 80.50.237.* (2008-09-29 22:19)
podobno w warszawie żyje najwięcej rolników, którzy uprawiają swoje ogródki przydomowe:)

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







