Kryzys na rynku kredytowym dotknął dwie nowe ofiary - tym razem fundusze rynku pieniężnego Reserve Primary oraz Putnam Investments. Była to wiadomość o tyle smutna, że Reserve Primary był najstarszym amerykańskiem funduszem pieniężnym. Niestety miał on zbyt dużą ekspozycję na Lehman Brothers.

Inwestorzy spanikowali i wycofali około 197 mld dolarów z funduszy pieniężnych - dotychczas uznawanych za najbezpieczniejsze. W rezultacie Putnam Investments musiał zamknąć jeden ze swoich funduszy, gdy zlecenia umorzeń były tak wielkie, że instytucja została zmuszona do wyprzedaży swoich aktywów na obecnie niepłynnych rynkach.

Ten dramatyczny odpływ, wycofywanie się z rynku - nie tylko rynku pieniężnego - nastąpił po latach zwiększającego się apetytu inwestycyjnego, działalności nieuwzględniającej niemal ryzyka, ewentualnych konsekwencji ryzykownych przedsięwzięć. Takie działanie w efekcie obniżyło do minimum wynagrodzenia i premie za ryzykowne posunięcia.

Kiedy inwestorzy każą sobie płacić więcej za ponoszone ryzyko, ceny wielu instrumentów spadają lub są one wyprzedawane. Mamy wtedy do czynienia z samonapędzającym się mechanizmem. Inwestorzy mniej chętnie inwestują, podnosząc koszty kredytowania. Spółki ponoszą większe koszty obsługi długu i mniej chętnie inwestują w rozwój. Ograniczone zyski obniżają rating kredytowy przedsiębiorstw, co powoduje spowolnienie gospodarcze, a inwestorzy stają się jeszcze bardziej ostrożni.

Władze w Stanach Zjednoczonych mają nadzieję, że zwiększając płynność i oferując wykupywanie niepłynne aktywów, podniosą zaufanie inwestorów, tak aby wrócili oni na rynek pieniężny i przywrócili stabilność systemu finansowego.

Faktycznie, krótkoterminowo udało się to osiągnąć, ale stopy na rynku międzybankowym znowu osiągnęły rekordowo wysoki poziom z powodu obaw, że plan ratunkowy nie jest wystarczający. Wydarzenia z ostatnich dwu tygodni pokazały, jak kluczowy i często niedoceniany jest jeden element światowego systemu finansowego - zaufanie.