Mimo spodziewanej w obecnym roku poprawy koniunktury blisko stu Szkotów w każdym dniu roboczym 2010 r. zostanie bankrutami z powodu utraty pracy bądź prawdopodobnej w drugim półroczu zwyżki rekordowo niskich stóp procentowych.
Publikacja: 2 stycznia 2010, 18:01 Aktualizacja: 2 stycznia 2010, 18:08
W skali całego roku będzie to ok. 24 tys. osób, wobec ok. 22,3 tys. w 2009 r. - ocenia firma rachunkowa i konsultacyjna PKF.
Według sobotniego dziennika "The Scotsman", jest to dwa razy więcej niż w 2007 r. i pięć razy więcej niż w 1998 r., gdy liczba bankructw indywidualnych wyniosła 4 465.
Szkoci mają wyższy poziom indywidualnego zadłużenia niż Anglicy i Walijczycy. Mówi się o nich, że żyją w miłosnym flircie z długiem. Stąd bankrutują częściej niż inni mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa. Współczynnik upadłości w przeliczeniu na jednego mieszkańca w 2009 r. wynosił w Szkocji 0,46 proc. wobec 0,23 w Anglii.
W 2010 r. wiele osób straci bufor w postaci rekordowo niskiego oprocentowania głównej stopy procentowej (0,5 proc.) i musi się liczyć z wyższymi kosztami spłaty długu hipotecznego. Z kolei spadek cen nieruchomości oznacza, iż sprzedaż domu nie zawsze wystarcza na pokrycie osobistych długów.
PKF wylicza, że w trzech tygodniach przed świętami zbankrutowało 2 212 Szkotów, a w III kwartale 2009 r. - 6 294, co jest najgorszym kwartalnym wynikiem od trzech lat.
1: l z IP: 213.25.175.* (2010-01-02 21:34)
brak pracy to zwykle utrata srodkow do zycia i popadniecie w dlugi
2: gadane i przegadane z IP: 94.251.177.* (2010-01-02 21:56)
Szkoci bankrutują, a Polacy co robią ? bogacą się na gadaniu Donalda Tuska !

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




