ANALIZA

Rząd zajął się wczoraj projektem przyszłorocznego budżetu. Przewiduje on, że w 2009 roku dochody państwa wzrosną do 269,9 mld złotych, przy wydatkach szacowanych na 288 mld zł. Deficyt ma być więc o 2 mld zł mniejszy niż w tym roku i wyniesie 18,2 mld zł. Państwo zamierza jednak pożyczyć na rynku znacznie więcej - prawie 40 mld zł.

- Państwo oprócz finansowania deficytu budżetowego musi wykupywać cały szereg papierów skarbowych, które w przyszłym roku będą miały termin zapadalności, to jest rolowanie długu - mówi prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PricewaterhouseCoopers Polska.

Więcej pieniędzy na kredyty

Ponieważ w budżecie państwa nie będzie nadwyżki, to pieniądze na wykup tych starych papierów będą pochodziły z nowych emisji obligacji lub bonów skarbowych. Na koniec pierwszego półrocza zadłużenie skarbu państwa wynosiło 508 mld złotych. Istotne zmniejszenie poziomu potrzeb pożyczkowych Skarbu Państwa w przyszłym roku może być z punktu widzenia gospodarki korzystne.

- Lepiej, by banki przeznaczały pieniądze na operacje bankowe, a nie pożyczały Skarbowi Państwa. Oczywiście rośnie w tym momencie ciśnienie na to, by więcej pieniędzy wydawać na normalne kredyty bankowe - twierdzi profesor Orłowski.

Zdaniem wielu ekonomistów może to być jednak groźne, jeśli spowoduje bardzo duże ułatwienia w przyznawaniu kredytów dla osób fizycznych. Być może dlatego Komisja Nadzoru Bankowego już przygotowuje nową dyrektywę, która ma zaostrzyć kryteria przyznawania kredytów osobom fizycznym.

Obligacje niżej oprocentowane

Przyszłoroczna emisja nowych papierów skarbowych, ma być stosunkowo niewielka. W takiej sytuacji polskie obligacje mogą być atrakcyjnym i poszukiwanym towarem na rynku.

- W związku z małą dziurą budżetową i niską emisją nowych papierów skarbowych możliwy jest wyraźny wzrost cen polskich obligacji, które już są na rynku - mówi Alfred Adamiec z Noble Banku.

Na tym zyskać mogą instytucje finansowe, które są w posiadaniu papierów skarbowych naszego państwa. Z drugiej strony nowe obligacje i bony skarbowe będą zapewne niżej oprocentowane.

- Jeśli potrzeby pożyczkowe są niższe, to wpływa to korzystnie na szanse zebrania kapitału i wysokość stóp procentowych - przyznaje prof. Witold Orłowski.

To z kolei pozwoli zaoszczędzić na koszcie obsługi naszego zadłużenia.

- Jeśli obsługa długu to koszt ok. 30 mld zł rocznie, to gdy uda nam się o 10 proc. obniżyć koszt obsługi tego długu, to możemy mieć nawet 3 mld zł oszczędności - wylicza Alfred Adamiec.

Te wszystkie założenia opierają się na fundamencie, którym jest stosunkowo wysoki, prawie 5-proc. wzrost gospodarczy w przyszłym roku. Ekonomiści przyznają, że w obecnej sytuacji jest to prognoza dość optymistyczna. Nie wiadomo jeszcze, jakie skutki dla światowej gospodarki będzie miał ostatecznie kryzys finansowy w Stanach Zjednoczonych, ale spadek popytu w Europie Zachodniej i wolniejsze tempo wzrostu popytu wewnętrznego są faktem.

- Jest możliwe, że wpływy podatkowe będą mniejsze niż zaplanowano - mówi Alfred Adamiec.

Problemy z prywatyzacją

Problemy mogą dotyczyć też dochodów z prywatyzacji. Sytuacja na giełdach na pewno nie zachęca do podejmowania szybkich decyzji prywatyzacyjnych, a dodatkowo przez ostatnie lata nigdy nie udało się w pełni zrealizować zapisanych w budżecie wpływów z tytułu prywatyzacji. Do tej pory te mniejsze dochody były łatane większymi wpływami z dywidendy od spółek Skarbu Państwa, ale przy gorszej koniunkturze gospodarczej i z tym może być problem.

- Jeśli w gospodarce będzie gorzej, to deficyt budżetowy wzrośnie i zwiększą się potrzeby pożyczkowe państwa - mówi prof. Orłowski. Według niego może to także negatywnie wpłynąć na dostępność kredytów dla sektora prywatnego, bo w trudnej sytuacji banki będą wolały nie podejmować ryzyka i zamiast udzielać kredytów, kupią obligacje Skarbu Państwa.

OPINIA

JACEK WIŚNIEWSKI

główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska

Istnieje ryzyko, że wzrost gospodarczy będzie niższy, niż zapisano w budżecie, ale nie spodziewam się zwiększenia deficytu budżetowego. Być może trzeba będzie zrezygnować z niektórych wydatków albo przesunąć je na przyszły rok. Mamy jeszcze zapisane 12 mld zł dochodów z prywatyzacji - to jest ambitna kwota, ale nie jest niemożliwa do realizacji. To kwestia sprzedania maksymalnie kilku większych spółek. Jeżeli nie uda się zrealizować dochodów z prywatyzacji, to trzeba będzie więcej pieniędzy pożyczyć na rynku. Na szczęście łączna kwota potrzeb pożyczkowych nie jest wysoka i nie powinno być problemów ze sprzedażą nieco większej liczby papierów skarbowych. Z punktu widzenia instytucji finansowych to jest dobry budżet, choć skala potrzeb finansowych Skarbu Państwa nie jest bardzo duża. W przyszłym roku nadwyżki finansowe banków będą mniejsze i ten mniejszy popyt z ich strony spotka się z mniejszą emisja Skarbu Państwa.