Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, są zgodni - załamanie na rynku kredytów hipotecznych w USA wpłynie na poziom zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce.

- Inwestorzy wkładają projekty do zamrażarki - mówi Sebastian Mikosz, menedżer w Deloitte.

- Inwestycje, które były w ostatniej fazie przygotowań, zostały odłożone - przyznaje Marcin Kaszuba, dyrektor ds. inwestycji w Ernst & Young.

W opinii ekspertów w 2009 roku odbije się to na poziomie bezpośrednich inwestycji zagranicznych, które już w 2007 roku spadły o ponad 1,5 mld euro.

Jak ustaliła GP, po spektakularnym upadku banku Lehman Brothers i serii interwencji rządu USA w prywatny sektor finansowy z utworzenia centrum usług finansowych na Śląsku wycofał się duży zagraniczny inwestor.

- To miało być nowe centrum specjalistycznych usług w dziedzinie zarządzania finansami, ale na razie nie powstanie, przynajmniej w perspektywie najbliższych sześciu miesięcy - potwierdza Marcin Kaszuba.

Projekt miał być dwa razy większy niż centrum finansowe Franklin Templeton w Poznaniu, największa placówka tego typu w Polsce.

Na tym nie koniec. W ostatnich dniach deweloperzy, w większości należący do zagranicznego kapitału, zrezygnowali z zakupu atrakcyjnych terenów pod budowę nowych osiedli. Dlaczego tak się dzieje?

Jak podkreślają nasi rozmówcy, po kryzysie na amerykańskim rynku finansowym będziemy mieć do czynienia przede wszystkim z korektą wartości aktywów spółek.

- Potencjalni nabywcy gruntów, przedsiębiorstw, fabryk przyjmują postawę wyczekującą - ocenia Mikosz, który szacuje, że 60 do 80 proc. inwestycji zagranicznych w Polsce to nakłady na rozwój istniejących już firm, czyli tzw. reinwestycje.

Bezpośrednie inwestycje dotyczą najczęściej usług i produkcji. A te zwykle zwracają się po 10-15 latach od zainwestowania. Żeby jednak wyłożyć pieniądze już dziś, inwestorzy muszą je pożyczyć.

- A teraz nie będzie to juz takie proste - ocenia Jacek Chwedoruk, dyrektor generalny banku inwestycyjnego Rothschild Polska.

- Instytucje finansowe mogą utrudniać udzielanie pożyczek na ryzykowne inwestycje, np. bardziej uważnie oceniając rating ubiegających się o środki firm.

Eksperci podkreślają, że w obecnej sytuacji kluczowy w zatrzymaniu zagranicznych inwestycji może być nowy rządowy system wsparcia. Według raportu Ernst & Young Polska jest pod względem atrakcyjności lokowania inwestycji zdecydowanie numerem jeden w Europie.

- Problem w tym, że ostatecznie zaledwie co siódma inwestycja zagraniczna ostatecznie trafia do Polski.

Według Kaszuby w złagodzeniu efektów kryzysu pomogą Polsce solidne fundamenty gospodarki, która pomimo burzy za oceanem nadal będzie się rozwijać w tempie kilku procent rocznie.

- Na szczęście nie jesteśmy aż tak powiązani z amerykańską gospodarką jak Indie, Wielka Brytania i Francja - mówi ekspert Ernst & Young.