Korekta to odpowiedź na wezwanie Urzędu Regulacji Energetyki. Firmy złożyły wnioski pierwszy raz we wrześniu, ale URE uznał, że przesadziły z podwyżkami na przyszły rok. Rekordziści chcieli ponad 20-proc. skoku cen. Rozpiętość propozycji była bardzo duża, bo najniższy poziom podwyżki sięgał zaledwie 6 proc.

Teraz sprzedawcy prądu spuścili z tonu. Według naszych informacji najmniejszych podwyżek oczekują RWE i Vattenfall, bo obecnie stosują ceny niezatwierdzone przez regulatora, wyższe od stosowanych przez pozostałych 12 sprzedawców należących do polskich grup energetycznych.

Spółki tłumaczą ścięcie wrześniowych propozycji zmianami na rynku energii.

– Złożyliśmy wniosek z niższymi cenami detalicznymi, bo transakcyjne ceny hurtowe energii elektrycznej w kontraktach na 2010 rok spadły – mówi Piotr Rudziński, wiceprezes zarządu wrocławskiej EnergiiPro Gigawat.

Od września zmniejszyły się one z około 195 zł/MWh do 185 zł/MWh w kontraktach na 2010 rok. Cena hurtowa to ponad 50 proc. ceny detalicznej.

Sprzedawcy energii elektrycznej nie chcieli podać, o jaką podwyżkę teraz wnioskują. Tłumaczyli to tym, że zatwierdzanie cen ciągle trwa. Mało rozmowny był też Urząd Regulacji Energetyki. Jednak jego przedstawiciele twierdzili wcześniej, że nie widzą podstaw do podwyżek cen w przyszłym roku.

– Dopiero analizujemy propozycje, które wpłynęły. W tej chwili nic więcej nie mogę powiedzieć – mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Gdyby regulator zatwierdził pierwotne wnioski sprzedawców o podwyżki rzędu 20 proc., oznaczałoby to dla średniego gospodarstwa domowego zużywającego 2 MWh energii elektrycznej rocznie wzrost kosztów zakupu prądu o około 8 zł miesięcznie. Przy podwyżkach rzędu 14 proc. płatności za prąd zwiększyłyby się dla takiego samego gospodarstwa o 5–6 zł miesięcznie.

Duże rachunki za energię? Z nami zaoszczędzisz nawet do 30%. Sprawdź teraz!