Nowe rozwiązania zostały zaakceptowane przez Organizację Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO). Zgodnie z artykułem w Konwencji o ujednoliceniu niektórych zasad dotyczących międzynarodowego przewozu lotniczego, kwoty opłat przewoźników podlegają rewizji co pięć lat o wskaźnik inflacji, jeżeli wskaźnik ten przekroczył 10 proc., licząc od daty poprzedniej rewizji.

Szkody są wyliczane w międzynarodowej jednostce rozrachunkowej (SDR), która jest przeliczana m.in. na dolary i euro.

Po podwyżce, według środowego kursu złotego, w przypadku szkody z powodu opóźnienia w rejsie samolotu, przewoźnik może zapłacić do ok. 20 tys. zł (szkodę pasażer musi udowodnić). Z kolei za zniszczenie, zagubienie bagażu przewoźnik może zapłacić do ok. 5 tys. zł. W przypadku np. utraty, uszkodzenia ładunku, pasażer może otrzymać maksymalnie ok. 85 zł za kilogram.

"Zdarzają się przypadki, że w drodze negocjacji z przewoźnikiem, w zależności od straty, kwota do wypłaty może być niższa. Ale może się zdarzyć i tak, że pasażera rekompensata nie będzie satysfakcjonowała, gdyż może np. uznać, że jego bagaż jest więcej wart, niż odszkodowanie, wówczas może się udać do sądu" - wyjaśniła rzeczniczka ULC.

Krasnodębska powiedziała PAP, że w związku z ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym, który negatywnie wpłynął na sytuację finansową przewoźników lotniczych, ULC sprzeciwiał się podnoszeniu tych opłat. Według Urzędu konsekwencją rewizji limitów określonych w Konwencji będzie również zmiana kwoty ubezpieczenia przewoźników lotniczych i operatorów statków powietrznych.