Od 9 października TP wprowadza łącza internetowe pozwalające ściągać dane z prędkościami 10 i 20 Mb/s odpowiednio średnio (po uwzględnieniu promocji) za 144,9 zł i 174,9 zł miesięcznie. Tym samym przepustowością dorównuje swemu największemu konkurentowi – Netii. Nadal ustępuje sieciom telewizji kablowej (CaTV), czyli najgroźniejszym rywalom w miastach. Te dostarczają już internet z prędkościami kilkakrotnie większymi dochodzącymi nawet do 120 Mb/s.

By dorównać przepustowościom, które już oferują CaTV, TP musi doprowadzić do mieszkań klientów światłowody (FTTH). Z wyliczeń analityków Citigroup przeprowadzonych dla francuskiego rynku wynika, że FTTH dla jednego klienta to wydatek rzędu 1 tys. euro. CaTV, stosując technologię DOCSIS3, wydają na to – według Citigroup – ok. 100 euro. W Polsce proporcje są zapewne podobne.

Według Citigroup, inwestycje w FTTH zwrócą się France Telecom (główny akcjonariusz TP) w rozsądnym terminie tylko wtedy, gdy pozwolą zwiększyć udział w rynku szybkiego internetu powyżej 50 proc. (w końcu czerwca miał 8,7 mln klientów i 47,4 proc. udziału w rynku) i utrzymać na dotychczasowym poziomie (w czerwcu miał 26,6 mln klientów i 73 proc. rynku) udział w rynku telefonii stacjonarnej. TP – według szacunków DGP – ma 49,6 proc. rynku szybkiego internetu (dane TP i firmy badawczej Point Topic) i 71,3 proc. telefonii stacjonarnej (dane TP), czyli odpowiednio 2,3 mln i 7,5 mln łączy. Citigroup zwraca uwagę, że możliwości podniesienia ceny usług internetowych przez FT są ograniczone z powodu konkurencji. Podobnie w Polsce.

Dopiero światłowód doprowadzony jak najbliżej klienta pozwoli TP oferować w miastach telewizję wysokiej rozdzielczości (HD), tak by w domu można było na każdym telewizorze odbierać inny program. CaTV i telewizje satelitarne już ją sprzedają.

2,3 mln łączy szerokopasmowych ma Telekomunikacja Polska