Ani TVN, ani Polsat nie zamierzają zmieniać swoich wniosków o przyznanie częstotliwości naziemnej telewizji cyfrowej na takie, jakich wymaga od nich Urząd Komunikacji Elektronicznej. Urząd chce, aby obaj nadawcy zgodzili się na stopniowe wyłączanie częstotliwości analogowych w zamian za przyznawane częstotliwości cyfrowych na pierwszym multipleksie (wiązce częstotliwości, na której znajdą się programy, stacje radiowe i usługi). Prezes UKE Anna Streżyńska dała im na to czas do października. Potem ogłasza konkurs na pierwszy multipleks - oznacza to, że zamiast być odtworzeniem obecnej oferty analogowej, może na nim zabraknąć TVN i Polsatu. Według informacji GP nadawcy liczą jednak, że UKE przedstawi nową propozycję rozwiązań prawnych.

- Istotne jest, by przyjęte rozwiązanie należycie zabezpieczało interesy naszych akcjonariuszy - mówi tylko GP Karol Smoląg, rzecznik prasowy Grupy TVN.

Nadawcy prywatni tłumaczą, że aby zaangażować się finansowo w cyfryzację, muszą mieć konkrety na piśmie: ile będzie docelowo multipleksów, ile kanałów w wysokiej rozdzielczości, jaka oferta będzie płatna, ile dokładnie pieniędzy wyłoży na to budżet państwa oraz jakie są plany co do nasycenia rynku dekoderami. Inaczej boją się, że mogą wyrzucić pieniądze w błoto, a do tego wspomóc konkurencję.

- A dlaczego mielibyśmy płacić za konkurencję? - pyta wprost właściciel Polsatu Zygmunt Solorz-Żak, pytany o to, dlaczego nadawcy prywatni nie chcą finansować dekoderów i zrzekać się koncesji analogowych.

Zdaniem nadawców, tych wątpliwości by nie było, gdyby proces cyfryzacji regulowała ustawa. Ale takiej nie uchwalono. W takiej sytuacji jednak, według największych telewizji, dobrym rozwiązaniem byłoby przyznanie im po jednym z multipleksów. Ale UKE na to nie poszło. Urząd twierdzi, że dąży do liberalizacji rynku. W wywiadzie dla GP Anna Streżyńska zarzuciła natomiast TVN i Polsatowi że hamują proces cyfryzacji i starają się zablokować rynek dla nowych graczy.

Czy oferta pierwszego multipleksu bez TVN i Polsatu ma szanse na rynku?

- Sądzę, że wszystko zależy od samej oferty. Jeśli w konkursie wezmą udział duże firmy medialne, to programy nadawane w pierwszym multiplesie mogą być atrakcyjne. Pamiętajmy, że do konkursu szykuje się na przykład grupa TP, która dużo może w sensie pozyskiwania czy wręcz tworzenia atrakcyjnych programów - mówi GP Krzysztof Surgowt, prezes Astra Polska, oddziału jednego z największych operatorów satelitarnych na świecie SES Astra.

Dodaje jednak, że opinie, iż zakup dekoderów powinni sfinansować nadawcy prywatni, jest nadużyciem.

- Jest to klasyczny projekt infrastrukturalny, który musi być finansowany lub choćby współfinansowany pośrednio lub bezpośrednio przez państwo - uważa.

6 mln gospodarstw domowych korzysta tylko z telewizji nadawanej w systemie analogowym