"Gdybyśmy mieli faktycznie przyjąć euro w 2011 roku, to na początku 2009 r. musielibyśmy przystąpić do mechanizmu ERM2" - powiedział D. Filar.

"Na razie ślizgamy się po kryterium inflacyjnym i jest nawet obawa, że wyszliśmy poza to kryterium w sierpniu br., choć nie mamy jeszcze kompletnych danych" - dodał.

Zdaniem Filara, jeśli Polska chciałaby przyjąć euro w 2011 r., to w latach 2009 – 2010 inflacja musiałaby zejść poniżej progu referencyjnego, co wymagałoby prowadzenia restrykcyjnej polityki pieniężnej.

Sprowadzenie inflacji poniżej progu referencyjnego oznacza, że nie może ona być większa niż 1,5 proc. średniej inflacji w trzech krajach UE o najniższej inflacji.

"W przyszłym roku należałoby opracować osiągnięcia celu inflacyjnego na początku 2010 r."

"W przyszłym roku należałoby opracować osiągnięcia celu inflacyjnego na początku 2010 roku" – zaznaczył członek RPP.

Dodał, że żeby zmieścić się w nakreślonej przez premiera perspektywie, to musielibyśmy znaleźć się w mechanizmie ERM2 na początku 2009 r., a wtedy, do strefy euro wejść ewentualnie w połowie 2011 r. 

ERM2 to coś w rodzaju poczekalni, w której umieszczana jest waluta danego kraju, nim zostanie zastąpiona przez euro. W ERM2 określa się kurs wymiany waluty w stosunku do euro i przez co najmniej dwa lata eksperci unijni obserwują, czy nie waha się on poza dopuszczalną granicę. Gdy wahania są ograniczone to oznacza, że waluta jest na tyle stabilna, że można ją wymienić na euro bez negatywnych perturbacji dla danego kraju.