"Nie podejmujcie takiej decyzji, bo podniesiecie w ten sposób rękę na dziesiątki tysięcy ludzi, podniesiecie tę rękę na Polaków" - mówił. Wierzę, że władze Unii Europejskiej potrafią być elastyczne - zaznaczył.

"Stocznie to także część tradycji wolności, fundament nowej Europy. Bez stoczni w Gdańsku nie byłoby "Solidarności" - argumentował Kaczyński podczas wiecu.

Prezes PiS nie podjął jeszcze decyzji, czy swój apel wystosuje w formie pisemnej; liczy, że Jose Manuel Barroso usłyszy go w mediach.

Kaczyński zwrócił się także do premiera Donalda Tuska i do ministra Skarbu Aleksandra Grada, "by porzucili politykę, którą prowadzą, bo jest to polityka klęski".

Były premier - stojąc na wózku akumulatorowym, na jakim w przeszłości często przemawiał do strajkujących Lech Wałęsa - zadeklarował: "Są w Polsce ostre konflikty, ale na tym wózku w obronie polskich stoczni stanąłbym też obok Lecha Wałęsy".

"Już to wiele razy zrobiłem, bez doradcy Kaczyńskiego" - powiedział Wałęsa. "To nie jest czas na takie załatwianie sprawy: wiece, palenie opon. To odstrasza ludzi od współpracy. Dziś trzeba załatwiać sprawy w inny sposób" - dodał były prezydent, komentując sam wiec.

"Obecny rząd nie ma pomysłu na stocznie"

W wiecu w obronie stoczni i przemysłu okrętowego uczestniczyło około 500 osób, głównie emerytów i sympatyków PiS. Manifestację zorganizował Komitet Obrony Stoczni.

Wiceprzewodniczący stoczniowej "Solidarności" Karol Guzikiewicz powiedział, że "obecny rząd nie ma pomysłu na stocznie".

Guzikiewicz skrytykował także obecnego właściciela Stoczni Gdańsk, spółkę ISD Polska należącą do ukraińskiego Donbasu. "Jeszcze w tym roku spółka obiecywała zainwestowanie w zakładzie 700 mln zł". "A tymczasem dziś część załogi otrzymała pensje nawet o 60 proc. niższe niż kilka miesięcy temu" - dodał.

"Od marca ISD prowadzi dziwną grę, próbuje przywłaszczyć stocznię, nie realizując obiecanego programu inwestycyjnego" - mówił.

Zgodnie z planem restrukturyzacji przedstawionym przez ISD, obie stocznie w Trójmieście zostaną połączone. Temu planowi sprzeciwiają się pracownicy z Gdańska.

Stoczniowcy obawiają się, że po planowanym połączeniu ze Stocznią Gdynia produkcja w ich zakładzie będzie ograniczana, co w końcu doprowadzi do jego likwidacji.

"Niech ISD ratuje Stocznię Gdynia, ale nie kosztem Stoczni Gdańsk. Będziemy walczyć o zakład do końca, do ostatniego stoczniowca" - zapowiedział Guzikiewicz.

Jego zdaniem, "tragedia obu stoczni, w Gdańsku i w Gdyni zaczyna się od nowa, bo majątki tych firm są rozgrabiane".

Guzikiewicz przyznał, że obecnej sytuacji "też stocznie są winne, ale przede wszystkim rząd jest winny; minister Grad nic nie robi".

"Udział strony związkowej i lidera PiS w wiecu w obronie stoczni gdańskiej nie jest pomocą dla stoczni"

Minister Grad powiedział dziś, że udział strony związkowej i lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego w wiecu w obronie stoczni gdańskiej nie jest pomocą dla stoczni. "Idzie sygnał ze strony stoczni gdańskiej, ale też prezesa Kaczyńskiego do Komisji Europejskiej, by nie akceptować bardzo uzasadnionego ekonomicznie programu dla stoczni Gdynia i Gdańsk" - mówił.

Jarosław Kaczyński, w odniesieniu do tej wypowiedzi powiedział dziennikarzom, że "jest to próba ratowania się człowieka i rządu Donalda Tuska, który w sprawie stoczni się skompromitował i broni się swoją starą metodą, czyli nic nie robi tylko walczy z PiS".

Wiec był nielegalny

Wiec był nielegalny. Michał Piotrowski z Urzędu Miasta w Gdańsku poinformował Radio Gdańsk, że organizatorzy manifestacji przed stocznią w wymaganym terminie nie poinformowali o niej władz Gdańska.

Uczestnicy wiecu mieli transparenty, m.in. z hasłami: "Spadnie z oczu łuska, gdy was Tusk wyłuska (oszuka, oszwabi)", "Donaldzie Tusk, obiecałeś cud, a oszukałeś lud".

Wiec zakończyło odśpiewanie hymnu. J. Kaczyński wraz z parlamentarzystami PiS z Pomorza złożył kwiaty pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców.

Stoczniowcy z Gdańska zapowiadają kolejne akcje w obronie zakładu pracy

Stoczniowcy z Gdańska zapowiadają kolejne akcje w obronie zakładu pracy.

KE dała Polsce czas do 12 września na przygotowanie nowych planów restrukturyzacji stoczni Gdynia i Szczecin; stocznia Gdańsk jest już sprywatyzowana. Jeśli Bruksela ich nie zaakceptuje, zakłady będą musiały zwrócić pomoc publiczną, którą otrzymały po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, a to może oznaczać ich bankructwo.

Minister skarbu Aleksander Grad ma nadzieję, że zakład w Gdyni i Szczecinie uda się sprywatyzować do 30 września.