Grupa Lotos i KGHM nie zamierzają iść w ślady Orlenu i nie chcą sprzedawać swoich spółek do transportu kolejowego. Lotos Kolej i Pol-Miedź Trans (PMT) to kolejne spółki po należącej do Orlenu firmie KolTrans, na które ostrzą sobie zęby najwięksi w kraju przewoźnicy towarów po torach: CTL Logistics i PCC Rail. Na razie jednak będą musieli obejść się smakiem i zadowolić tylko KolTransem, który PKN Orlen sprzeda prawdopodobnie już w przyszłym roku.

Zlecać na zewnątrz

Według Adriana Furgalskiego, dyrektora Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, podobne nastawienie, jak w Orlenie, powinno być jednak także w pozostałych dużych firmach mających własne przedsiębiorstwa transportu kolejowego, przede wszystkim właśnie w Lotosie i KGHM.

– W tego typu koncernach usługa przewozowa powinna być całkowicie zlecana na zewnątrz. Korzystając z tzw. outsourcingu, ma się bardziej przejrzystą strefę kosztów, które w dodatku ulegną obniżeniu – podkreśla Adrian Furgalski.

Podobnie uważa też Grzegorz Cioch, dyrektor w Roland Berger Strategy Consultants.

– W stronę outsourcingu poszły zagraniczne spółki o podobnym profilu działalności co Lotos. Dziś na Zachodzie koncerny nie mają własnych aktywów logistycznych, takich jak cysterny, lokomotywy, ani też spółek działających w tych segmentach. Tam jeden operator zewnętrzny obsługuje wiele firm, takich jak BP, Shell czy BASF – wyjaśnia Grzegorz Cioch.

Analitycy są zgodni, że Lotos Kolej, który ma 5-proc. udziały w polskim rynku przewozów towarowych, to bardzo atrakcyjny nabytek dla potencjalnego kupca.

Zdaniem Grzegorza Ciocha GL traktuje jednak Lotos Kolej jak spółkę strategiczną.

– Wynika to m.in. z lokalizacji rafinerii i utrudnionego dostępu do rynku zbytu. Orlen, jako jedyny podmiot na rynku, ma dostęp do sieci rurociągów produktowych, którymi dość efektywnie kosztowo może przesyłać znaczne wolumeny paliw po terenie Polski. Grupa Lotos nie ma rurociągów, a więc nie ma też już takiej przewagi – zaznacza ekspert z Roland Berger.

Nie sprzedadzą

GL swoje paliwo musi kilkaset kilometrów przewieźć po torach, przeładować i przepompować rurociągami lub ewentualnie jeszcze dalej rozwieźć autocysternami.

– Dlatego słuszną decyzją Lotosu było postawienie na rozwój efektywnej kolei. I to się udało – uważa Grzegorz Cioch.

Lotos Kolej to czwarty pod względem wielkości przewoźnik kolejowy w Polsce, trzeci największy gracz wśród operatorów prywatnych. Z danych ZDG TOR wynika, że spółka od kilku lat jest w czołówce firm znacząco zwiększających pracę przewozową.

– Taką pozycję Lotos Kolej zawdzięcza temu, że ma dużego partnera, dla którego pracuje, a ten stale zwiększa ilość nadawanych ładunków – ocenia Adrian Furgalski.

W podobnych warunkach rozwija się spółka kolejowa KGHM – świadczy głównie usługi na rzecz spółki-matki.

– Zaczynamy walczyć również o klientów zewnętrznych – zapewnia Marek Danysz z PMT.

Zapewnia, że nie ma mowy o planach sprzedaży aktywów kolejowych.

– Raczej rozwijamy ten segment. Rezygnujemy nawet z transportu samochodowego na rzecz kolei – podkreśla Marek Danysz.

Sprzedaż PMT wykluczona jest jeszcze z innego powodu.

– Własna kolej jest elementem naszego łańcucha technologicznego. Wydobywamy, następnie rudę miedzi przewozimy po torach do naszej huty, a potem dopiero rozsyłamy towar do klientów – wyjaśnia Przemysław Ziółek z biura prasowego KGHM.