Hiszpańskie banki sprzedają zadłużone nieruchomości odebrane deweloperom z rabatem w wysokości nawet 60 proc. Roczne dochody z najmu apartamentów w Hiszpanii, Chorwacji i Grecji dają ok. 6-proc. zwrot z inwestycji. Za ok. 1000 euro za metr kwadratowy można kupić apartament w Bułgarii nad Morzem Czarnym.
Jeszcze rok temu ceny nieruchomości na hiszpańskim wybrzeżu przekraczały 2–3 tys. euro za metr kwadratowy. Dzisiaj banki przejmują zadłużone inwestycje i sprzedają je znacznie taniej na specjalnych aukcjach.
– Banki sprzedają nieruchomości za 40–60 proc. ich pierwotnej wartości. Apartament, który dwa lata temu kosztował ok. 200 tys. euro, dzisiaj można kupić za 100 tys. – mówi Grzegorz Gurbała z firmy Greg-Consulting Nieruchomości na świecie.
Taka nieruchomość ma ok. 70 mkw., jest całkowicie wyposażona, z klimatyzacją, a właściciel ma dostęp do basenu na osiedlu. Hiszpańskie nieruchomości przestały być drogie. Droższe są choćby apartamenty w niedalekiej Portugalii. Zdecydowanie drożej jest we Francji i w niektórych regionach Włoch.
Hiszpańskie nieruchomości sprzedawane przez banki są również tańsze od tych, które można kupić w Grecji i Chorwacji.
– W Chorwacji ceny apartamentów nad morzem zaczynają się od 1600–1650 euro za mkw. i nawet w czasie kryzysu nie staniały. 70-metrowy apartament kosztuje od 120 do 130 tys. euro. W Grecji ceny są porównywalne, choć na Riwierze Olimpijskiej i w rejonie Chalkidiki jest nieco taniej – mówi Grzegorz Gurbała.
W ostatnim roku ceny nieruchomości w Grecji spadły o ok. 5–10 proc. Dużo większa przecena miała miejsce w Bułgarii.
– Mamy klienta, który kupił apartament nad Morzem Czarnym za 90 tys. euro, a teraz chce go sprzedać za 60 tys. euro. To jest skrajny przykład, ale niestety rzeczywisty – dodaje Grzegorz Gurbała.
Niektórzy uważają jednak, że po znacznej przecenie nieruchomości nad bułgarskim wybrzeżem znowu stały się atrakcyjne.
Szacuje się, że rocznie ok. tysiąca Polaków kupuje nieruchomości za granicą, traktując to jako lokatę kapitału lub sposób na spory zarobek. W tej liczbie nie ma rodaków, którzy pracują np. w Irlandii i tam kupują mieszkania lub domy.
Niestety, w polskich bankach nie dostaniemy teraz kredytu na kupno nieruchomości za granicą. Banki, które oferowały takie pożyczki, wycofały je ze swojej oferty. Nieruchomość położona kilka tysięcy kilometrów od Polski, nawet w granicach Unii Europejskiej, nie jest dla banków wystarczającym zabezpieczeniem kredytu.
– Osoba zainteresowana kupnem nieruchomości za granicą może to uczynić, jedynie zaciągając pożyczkę hipoteczną, której zabezpieczeniem będzie nieruchomość znajdująca się w Polsce – radzi Jarosław Sadowski z Expandera.
Jeszcze niedawno Polak i każdy obcokrajowiec nie miał żadnych problemów z uzyskaniem kredytu na kupno nieruchomości w Hiszpanii. W tej chwili pożyczymy maksymalnie 50–60 proc. wartości nieruchomości. Koniecznie trzeba więc mieć gotówkę. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w Chorwacji, która nie jest w Unii Europejskiej. Tam obcokrajowiec w ogóle nie może uzyskać kredytu na kupno nieruchomości.
Źródło: GP
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Infor Biznes Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Infor Biznes Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
1: wroc z IP: 194.187.145.* (2009-08-11 08:07)
Juz niedlugo banki beda sprzedawac polskie zadluzone mieszkania na aukcjach o 60% TANIEJ. Ha, ha, ha ... bo o tyle zawyzona byla ich wartosc przez deweloperow i zaakceptowana przez chciwych bankowcow. A teraz pora na korekte...
2: bulba z IP: 79.185.149.* (2009-08-11 09:22)
Gawędziarstwo ,a nie analiza rynku nieruchomości - co nie rośnie musi spadać !
3: kler z IP: 89.125.11.* (2009-08-11 11:24)
co za bzdury! roczny zysk z nieruchomości (ale tylko przez rok chyba!!!) złotówka ktora ma się na pewno umacniać? co to za szamani???!!!
4: LofRek z IP: 82.160.115.* (2009-08-11 11:47)
Jeśli chodzi o Bułgarię to, przy założeniu, że wynajem naszego apartamentu kosztuje średnio 1.000zł tygodniowo (apartament 2 pokojowy dla 4-5 osób), wynajmujemy go przez 5 miesięcy w roku, a nasze obłożenie w tym czasie to 80%, nasz przychód to 16.000zł. Koszty związane z wszelkimi rachunkami i wynagrodzeniem firmy zarządzającej powinny zamknąć się w kwocie 3.000-4.000zł czyli zarabiamy na czysto 12.000-13.000zł. Jeżeli nasz apartament został kupiony za 50.000 euro w 2007-2008 roku kiedy euro kosztowało średnio 3,70zł, nasza inwestycja wyniosła ok. 185.000zł czyli zwrot wynosi ok. 7% rocznie. Oczywiście sprawa wygląda znacznie gorzej gdy nieruchomość była kupowana (lub płaciliśmy za nią) później, gdy euro dynamicznie poszło w górę. Ceny wynajmu do sprawdzenia na http://www.wakacyjnywynajem.pl, a obłożenie 70-80% wcale nie jest nierealne, wystarczy dobra reklama. Zainteresowanie wynajmem apartamentów w Bułgarii jest w tym roku naprawdę duże.
5: mario z IP: 79.162.229.* (2009-08-11 12:49)
Yhy, oczywiście reklamę będziemy mieli za darmo. Przez kolejne lata chałupa nam nie będzie się starzeć - 0 wkładu w remonty itp itd.
To typowe myślenie życzeniowe.
A swoją drogą słowo ekspert w ostatnich latach dziwnie nabrało znaczeniowego podobieństwa do słowa "wróżek" :)
6: LofRek z IP: 82.160.115.* (2009-08-11 13:20)
Reklama pojedynczego apartamentu aby zapewnić mu dobre obłożenie to nie są jakieś kolosalne koszty. Rocznie nie powinna kosztować więcej niż 500-750zł.
Remonty? Mówimy o nowym apartamencie, który dopiero co został wybudowany. Jak często remontujesz mieszkanie? Co rok?
A jeśli chodzi o ewentualne szkody wyrządzone przez najemców to od tego jest kaucja, którą każdy rozsądny właściciel pobiera zanim wpuści kogokolwiek do swojego apartamentu. 5-7% zysku z wynajmu uważam za całkiem realne. Nie twierdzę przy tym, że jest to prosta sprawa. Aby wszystko dopiąć potrzeba poświęcić sporo czasu i energii, a nie każdemu się chce. Ale zaręczam- da się.
7: Krzysiek z IP: 81.219.244.* (2009-08-11 17:25)
6% z 180 000 zł to 10 800 hmm jest sens się bawić w niepewny biznes czyli kupno i wynajem nieruchomości za granicą jak z pewnej lokaty mamy podobny zysk ? :).
8: LofRek z IP: 82.160.115.* (2009-08-11 17:53)
Jak mawiał nasz były prezydent są tutaj plusy dodatnie i plusy ujemne ;-) Lokata urośnie może 5-6% (minus podatek Belki), ale to wszystko. W przypadku nieruchomości masz zysk z tytułu wynajmu plus wzrost wartości samej nieruchomości (o ile wartość rośnie, no ale mówi się, że nieruchomości w długim terminie zawsze drożeją). W przypadku nieruchomości wakacyjnych dochodzi jeszcze możliwość korzystania ze swojego apartamentu co też bywa przyjemne...
9: pol z IP: 83.29.138.* (2009-08-12 12:09)
wszystkie biznesy ietnie liczy sie na papierze, mój znajomy policzył i wydzierżawił hotel we Włoszech, na papierez superbiznes - miała własne grupy. Natomiast relaia trochę go przerosłyu począwszy od kosztów mediów, kar, smieci a skończywszy na szantażu pracowników włoskich przedzień przyjecia gości. U nas trudno sobie poradzić z opłątami i formami zarządajacym a co dopiero w innym kraju gdzie zawsze jesteśmy postrzegani jako owce do strzyżenia...
10: Beata z IP: 80.53.101.* (2009-08-12 18:02)
LofRek, a gdzie w tym wszystkim koszty mediów? Wynajmując komus na tydzień dwa przeciaz nie pobiera się za to opłaty. Dodatkowo pewnie są jeszcze jakies podatki od nieruchomości i podatek od dochodów uzyskanych z najmu, bo nie sądzę aby kraje (szczególnie UE) zrezygnowąłyby z tego typu opłat. Nie sądzę więc, aby były z tego aż takie kokosy.

Spółdzielnie uzależniają opłaty od liczby mieszkańców lokalu, ale nie wiadomo, jak je weryfikować. Na zmianę wysokości czynszu nie ma wpływu liczba zameldowanych osób, ale informacja sąsiadów. Podwyżkę opłat związanych z mediami można zaskarżyć bezpośrednio na drodze sądowej.
Czy chciałbyś, żeby Twój PIT obowiązkowo rozliczał urząd skarbowy?