Urząd Regulacji Energetyki przeprowadził badania ankietowe elektroenergetyki i wynika z nich, że po uwolnieniu cen dla przemysłu z początkiem tego roku branża budzi się z inwestycyjnego letargu. Energetycy zadeklarowali, że w latach 2008-2030 zainwestują 135 mld zł, z czego 86,5 mld zł w latach 2008-2015. Zdecydowana większość pieniędzy ma być przeznaczona na budowę nowych mocy - w latach 2008-2030 to około 105 mld zł. Inwestycje te mogą być jednak niedoszacowane, bo liczone po koszcie 1,5 mln euro za 1 MW, a już teraz ceny sięgają 1,8-1,9 mln euro i to bez kosztów instalacji wychwytywania CO2. Są też niestety opóźnione, więc nie rozwiążą szybko problemu brakujących mocy wytwórczych.

- Krytyczne dla krajowego systemu elektroenergetycznego będą lata 2008-2014. W tym czasie z powodu braku mocy wytwórczych deficyt mocy może przekroczyć 6 proc. zapotrzebowania - mówi Mariusz Swora, prezes URE.

Mimo potencjalnie znacznego wzrostu kosztów wytwarzania energii z węgla, m.in. z powodu prawdopodobnego od 2013 r. obowiązku zakupu 100 proc. uprawnień do emisji CO2 energetyka chce inwestować głównie w elektrownie węglowe. Łączna wielkość mocy wytwórczych w elektrowniach i elektrociepłowniach planowanych do uruchomienia w perspektywie do 2030 roku wynosi 19 622 MW, w tym z wykorzystaniem węgla kamiennego - 14 910 MW, węgla brunatnego - 2532 MW i gazu - 2180 MW.

Według ankiety URE w biogazownie czy elektrownie wodne mało kto zamierza inwestować - do 2030 roku tylko 600 MW dodatkowej mocy, a budowy elektrowni jądrowej nie zadeklarował nikt.

Specjaliści oceniają, że dalsze trzymanie się węgla może być jednak niebezpieczne.

- Faktem jest, że Polska węglem stoi, ale węgiel może się stać wielkim niebezpieczeństwem, bo już teraz kopalnie nie są w stanie realizować umów - mówi Janusz Bil, dyrektor w Vattenfall Poland.

Specjalnie nie można liczyć na inwestycje polskich grup energetycznych. URE nie ujawniło jednostkowych danych, bo są objęte tajemnicą handlową, ale nie ukrywa rozczarowania planami polskich firm.

- Jestem zażenowany planami polskich firm. Jest znacząca dysproporcja między planami polskich grup i zagranicznych na korzyść tych drugich - mówi prezes Mariusz Swora.

Osobny problem, jaki ujawniło badanie, to rozwój energetyki wiatrowej w Polsce. Z ankiety wynika, że na lata 2008-2015 planowane jest uruchomienie prawie 11 tys. MW mocy w energetyce wiatrowej, co stanowi prawie jedną trzecią mocy zainstalowanej obecnie w Polsce. Ze względu na niestabilność energetyki wiatrowej wymaga ona ubezpieczenia konwencjonalnymi źródłami, a to dodatkowe koszty ostatecznie dla odbiorców energii.