Towarzystwa bardzo mocno zmieniały ceny ubezpieczeń komunikacyjnych w II kwartale – wynika z zestawienia przygotowanego dla GP przez Centrum Ubezpieczeń Komunikacyjnych. W porównaniu z marcowym zestawieniem, kiedy dominowały spadki cen i wiele firm nie zmieniało nic w taryfach, tym razem obok nawet 20-proc. spadków mamy również podobne wzrosty cen. Tylko dwa z 11 porównywanych towarzystw nie zmieniły stawek.

Na obniżki decydują się te firmy, które walczą o rynek. Towarzystwa, którym bardziej zależy na dobrych wynikach i wykazaniu zysków – podwyższają stawki.

– Najmocniej stawki obniżyły dwie spółki z grupy VIG, czyli Compensa i InterRisk oraz Generali – mówi Łukasz Byszewski z CUK.

Compensa obniżyła stawki o 15–20 proc. w większości regionów, bez względu na wielkość miasta. To kolejna fala obniżek po 3-proc. spadku odnotowanym w marcowej analizie.

– Co ciekawe, obniżki te dotyczą niemal wszystkich stref -mówi Łukasz Byszewski.

InterRisk jest o 16 proc. tańszy niż w marcu dla mieszkańców mniejszych miast, o 4 proc. spadły stawki dla przykładowego mieszkańca Poznania czy Krakowa. Za to warszawiacy muszą płacić o 13 proc. więcej. Inna spółka z grupy VIG, TU PZM, po ubiegłorocznych obniżkach stawek i dynamicznym wzroście przychodów ze składek, z tym roku zaczyna bardziej dbać o rentowność. W lipcowym porównaniu, tak jak i w marcowym, stawki w tym towarzystwie rosną o 3–10 proc. w zależności od regionu. Do rzadkości należy utrzymanie czy zmniejszenie stawek.

Nieco mniejsze korekty cen – w górę o 3–6 proc. – wprowadziły spółki z grupy Ergo: Hestia i MTU. Nadal jednak obie firmy są jednymi z tańszych na rynku. Choć cały czas trzeba pamiętać, że przy obecnej konstrukcji taryf nie ma jednej najtańszej firmy ubezpieczeniowej dla wszystkich klientów.

– Praktyka pokazuje, że trudno być najtańszym dla więcej niż 15–20 proc. klientów w skali kraju. Jeśli oczywiście weźmiemy pod uwagę dostatecznie duże rozłożenie terytorialne i różne rodzaje pojazdów, historie szkodowe, różne profile klientów – mówi Marcin Z. Broda, wiceprezes firmy Ogma, monitorującej rynek ubezpieczeniowy.

Dodaje, że na przykład ubezpieczyciel może być najtańszy dla jeżdżących samochodem 1100–1400 ccm 30-latków z 4-letnim okresem bezszkodowości mieszkających w Biłgoraju. Ale już dla 20-latków z takim samym samochodem i taką samą historią szkodowości i też z Biłgoraja najtańsze będzie inne towarzystwo.

Potwierdzają to też dane dostarczone przez CUK, pokazujące różnice w stawkach ze względu na profil klienta. Dla naszego doświadczonego kierowcy w Warszawy najtańsze OC będzie miało MTU, ale dla młodego kierowcy najtańszy będzie Allianz.

Na drugim biegunie, czyli wśród firm, które podwyższyły ceny polis, mamy m.in. Uniqa i PTU. Tu stawki wzrosły o 10–20 proc. czy nawet 30 proc. Dla klientów tych towarzystw to sygnał, że odnawiając w tym roku polisę, warto sprawdzić oferty konkurentów w danymi regionie. Jak widać z naszych zestawień, różnice między najtańszym i najdroższym towarzystwem w przypadku doświadczonego kierowcy sięgają 300–400 zł. Jeszcze większe szanse na oszczędności mają młodzi kierowcy. 23-latek, posiadający prawo jazdy krócej niż dwa lata, może za OC zapłacić zarówno około 900 zł, ale też kilkaset złotych więcej. Warto odnotować, że Generali mimo obniżek stawek również dla tego segmentu klientów nadal stosuje zaporowe stawki – ponad trzy razy wyższe niż najniższe oferty na rynku.