Kiedy w połowie czerwca WIG20 przełamał poziom 2000 pkt, inwestorzy nie mieli zbyt wiele powodów do niepokoju. Jednak po osiągnięciu przez indeks największych spółek 12 czerwca poziomu 2042 pkt nastąpiła seria niepokojących wydarzeń, które zaburzyły jasny obraz sytuacji rynku. Jednym z tych objawów była gwałtowna przecena akcji 22 czerwca, kiedy WIG20 zniżkował o 6,2 proc., do 1843,2 pkt, i to przy relatywnie dużych obrotach.

Spadek cen akcji był na tyle istotny, że sprowadził jednym ruchem indeks WIG20 poniżej poziomu istotnego wsparcia, który znajdował się w okolicach 1900–1920 pkt. Tworzyły go czteromiesięczna linia trendu wzrostowego oraz szczyt z 6 stycznia tego roku. Próby ponownego wyprowadzenia WIG20 powyżej wsparcia 1900 pkt do końca czerwca spełzły na niczym. Początek lipca to kolejny cios dla optymistów. WIG20 spadł w okolice 1800 pkt, niwelując tym samym cały czerwcowy wzrost rynku.

Do tego rozwoju sytuacji na naszej giełdzie przyczyniło się zachowanie rynku akcji za oceanem. Po serii spadków indeks S&P500 oddalił się od szczytu, ustanowionego w połowie czerwca, już o ponad 5 proc. Widocznie inwestorzy amerykańscy wstrzymali się z zakupami przed publikacją przez spółki raportów kwartalnych. Z technicznego punktu widzenia rynek akcji za oceanem znalazł się w kluczowym momencie. S&P500 zszedł poniżej 200-sesyjnej średniej i znajduje się w okolicach silnego wsparcia na poziomie 880 pkt. Wsparcie to w maju już dwukrotnie powstrzymało rynek przed dalszymi spadkami. Jeżeli S&P500 zdecydowanie przełamie poziom 880 pkt, będzie to negatywny sygnał dla posiadaczy akcji. Udana obrona poziomu wsparcia oraz pozytywne informacje z raportów kwartalnych spółek amerykańskich mogą zaowocować próbą powrotu do szczytów indeksu S&P500 w czerwcu.

Rozwój sytuacji na giełdach amerykańskich będzie miał wpływ na nasz rodzimy rynek. Patrząc na wykres WIG20, można się w nim doszukać formacji głowy i ramion. Formacja ta charakteryzuje się zapowiedzią odwrócenia trendu. W tym wypadku trendu wzrostowego na spadkowy. Potencjału spadkowego wynikającego z realizacji tej formacji można upatrywać w okolicach poziomu 1580–1600 pkt. Tak negatywny scenariusz ma szansę realizacji w przypadku silnych spadków na giełdach amerykańskich i trwałego zejścia S&P500 poniżej poziomu 880 pkt.