● Na rynku hurtowym obserwowany jest spadek cen energii, pojawiają się głosy, że to dobry moment do kupowania energii na rok 2010. Zgadza się pan z tą sugestią?

– Proszę wziąć pod uwagę, jakie są wolumeny kontraktowanej energii. W mojej ocenie są one niewielkie, to nie jest jeszcze czas na poważne rozmowy, to raczej harce.

● Czy ceny na rok 2010 będą zbliżone do cen tegorocznych?

– Uważam, że nie ma żadnego powodu, aby cena energii elektrycznej tzw. czarnej (wyprodukowanej z węgla kamiennego i brunatnego – red.) do 2013 roku wzrosła. Są natomiast symptomy, że powinna ona maleć. Zakładana w kalkulacjach cen energii elektrycznej na 2009 r. cena węgla kamiennego wynosiła 12,50 zł/GJ, a obecnie spadła ona do 10,50 zł/GJ. Zakładano również 5-procentowy niedobór uprawnień do emisji CO2, tymczasem spadek zapotrzebowania w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym spowodował, iż energetycy będą je mieli w nadmiarze, tym bardziej że część energii przechodząca przez rynek bilansujący pokrywa pełne koszty uprawnień do emisji – około 8 proc. Ponadto w gospodarce jest recesja, więc jakie miałoby być uzasadnienie dla wzrostu ceny energii?

Naszym zdaniem cena energii czarnej dla odbiorców przemysłowych w roku 2010 nie powinna być wyższa niż 185/MWh. Zakładamy również, że prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE) nie pozwoli na wzrost cen dla odbiorców indywidualnych powyżej 190 zł/MWh. Mamy również nadzieję, że rok 2010 będzie pierwszym, w którym odbiorcy przemysłowi zapłacą za energię czarną mniej niż odbiorcy komunalni.