Po gwałtownych poniedziałkowych spadkach skala wyprzedaży na GPW straciła na sile. Na wczorajszej sesji sprzedaż akcji do popołudnia utrzymywała WIG20 na niewielkim minusie. Indeks zakończył notowania spadkiem o 0,3 proc. Dzień wcześniej wyprzedaż ściągnęła go w dół o ponad 6 proc. Był to największy spadek w Europie.

– Po wczorajszym raporcie Banku Światowego inwestorzy uświadomili sobie, że scenariusz, w którym następuje szybkie i ostre odbicie gospodarcze się nie zmaterializuje – powiedział agencji Bloomberg Michael Ganske, szef działu analiz rynków rozwijających się w londyńskim Commerzbanku.

Bank Światowy podwyższył swoje prognozy dla recesji i szacuje, że PKB Europy Środkowej i Wschodniej spadnie w 2009 roku o 1,6 proc., a spadek PKB globalnej gospodarki wyniesie 2,9 proc. Fatalny początek wakacji stwarza duże ryzyko dalszych, głębszych zniżek na rynkach akcji. Dlatego przed urlopem lepiej pozbyć się akcji z portfela. Sprzedaży sprzyja płynność rynku. Sezon urlopowy i przewidywane pogorszenie koniunktury giełdowej spowodują, że coraz trudniej będzie znaleźć chętnych na akcje.

– Nie zostawiałbym akcji w portfelu. Ostatnie sesje traktowałbym jako początek większej korekty, lepiej w niej nie uczestniczyć. W ciągu kilku tygodni WIG20 może zejść poniżej 1800 pkt – mówi Robert Nejman, zarządzający funduszem Gandalf SFIO w MCI TFI.

Możliwe, że na początek głębszej korekty trzeba będzie poczekać do końca czerwca.

– W tym czasie spadki nie powinny przybierać na sile, bo zarządzającym będzie zależało na utrzymaniu dobrych wyników. WIG20 może utrzymać się w przedziale 1800–1900 pkt – mówi Mirosław Saj, analityk BM DnB Nord.

Dodaje jednak, że przez ostatnie miesiące notowania rosły za szybko i za wysoko.

– Inwestorzy i giełdy mocno wyprzedzili oczekiwaną poprawę w realnej gospodarce. Po roku spadków należało się odbicie, ale jego skala była o około 10–15 proc. za wysoka. Korekta spadkowa może spowodować zejście WIG20 w okolice 1600 pkt. To poziom, na którym indeks może znaleźć równowagę i rozpocząć konsolidację. Inwestorzy powinni zastanowić się nad wykorzystaniem możliwości płynnego wyjścia z akcji – mówi Mirosław Saj.

Również Krzysztof Pado z Beskidzkiego Domu Maklerskiego szacuje, że jeśli WIG20 nie utrzyma się ponad poziomem 1800 pkt, będzie spadał w kierunku silnego wsparcia w okolicy 1650 pkt.

– Jeśli inwestorzy będą chcieli zmniejszyć liczbę akcji w portfelu, zastanowiłbym się m.in. nad dalszym utrzymywaniem akcji KGHM, które mocno zyskały dzięki zwyżkom cen miedzi i wysokiej dywidendzie – mówi Krzysztof Pado.

Także analityk BM DnB Nord radzi uważać na spółki surowcowe, które dzięki silnym wzrostom cen surowców były znacznie silniejsze niż indeks. WIG20 od dołka w połowie lutego do szczytów notowań w połowie czerwca zyskał 53,8 proc. Kurs KGHM wzrósł w tym czasie o 163,6 proc, Lotosu o 145,9 proc., a PKN o 65,7 proc. W tym okresie miedź na londyńskiej giełdzie zdrożała o 64,4 proc., a ropa 72,8 proc. Jednak surowce od połowy czerwca też zmagają się ze spadkami.

– Jeśli zniżki na surowcach się utrzymają, te spółki będą jednymi z najbardziej narażonych na spadki. Bałbym się też banków. Na razie zachowują się stabilnie, ale wyceny niektórych z nich są niewspółmiernie wysokie w stosunku do słabych wyników, jakie pokażą za ten rok – mówi Mirosław Saj.