W listopadzie 2008 r. NIK opublikowała wyniki kontroli dworców kolejowych. Większość placówek straszy brudem i nie jest przystosowana do obsługi osób niepełnosprawnych. Raport nie spróbował nawet wyjaśnić powodów obecnej sytuacji, nie daje tez rekomendacji na przyszłość. Od czasu wydania raportu NIK nic się nie zmieniło, a jeśli, to na gorsze.

Dworcami zarządzają oddziały gospodarowania nieruchomościami PKP. Za najważniejsze obiekty odpowiada Oddział Dworce Kolejowe. Od lat nie ma dość środków, by przeprowadzać choćby najpilniejsze dworcowe inwestycje. Mające w zarządzaniu ponad 2,5 tys. placówek OGN wydały w 2007 roku nieco ponad 60 mln zł na prace renowacyjne. Gdyby nie środki z funduszy pomocowych UE (niemal 90 proc. wydatków na renowacje), kwota ta byłaby jeszcze niższa.

Druga z organizacji – Dworce Kolejowe – na renowacje przeznaczyła w tym samym roku tylko 12,2 mln zł, co pozwoliło na modernizację zabytkowego obiektu w Tarnowskich Górach i rozpoczęcie prac na dwóch innych. Dla porównania wydatki inwestycyjne zarządzającej około 5,5 tys. stacji spółki zależnej Deutsche Bahn, DB Station & Service wynoszą co roku ok. 350 mln euro (1,5 mld zł).

Była strategia i co z tego

Punktem wyjścia do jakiejkolwiek zmiany jest zwiększenie rentowności dworców kolejowych. Dziś tylko kilkadziesiąt stacji PKP jest zyskownych. Aby to zmienić, konieczne jest stworzenie i konsekwentne wdrożenie wieloletniego planu. PKP od kilku lat starają się usprawniać procesy związane z eksploatacją dworców. Służyć temu miała m.in. przyjęta w lutym 2007 r. nowa strategia zagospodarowania nieruchomości. Po jej ogłoszeniu wzrosło zainteresowanie deweloperów lokalizacjami PKP w aglomeracjach, utworzony został wówczas Oddział Dworce Kolejowe. Sukcesem zakończyła się sprzedaż starego dworca w Katowicach za 45 mln zł. Można było więc sądzić, że PKP są na właściwej drodze.

Dodatkowym powodem do optymizmu była większa chęć PKP do rozmów z samorządami o przekazaniu im nieruchomości w zamian za umorzenie długów, np. z tytułu podatków gruntowych. Gros z 2,7 tys. dworców PKP znajduje się w małych i średnich miastach. Przy ponad 800 z nich nie zatrzymują się pociągi pasażerskie, a spośród pozostałych 1,9 tys. ponad 40 proc. jest zamknięta dla pasażerów. Wartość użytkowa 1,5 tys. dworców kolejnowych jest bliska zeru. PKP muszą jednak ciągle ponosić na ich rzecz koszty, choćby z tytułu danin publicznych czy ochrony. Przekazanie nieruchomości pozwalało PKP na redukcję zadłużenia, a samorządom na dostosowanie nieruchomości do lokalnych potrzeb. Pomysł był więc dobry, ale zmiany straciły na dynamice.

Kryzys finansowy może okazać się niezwykle poważnym ciosem dla spółek wchodzących w skład Grupy PKP. Utrudniony dostęp do nisko oprocentowanych kredytów, mniejsze szanse na pozyskanie kapitałów z emisji obligacji, spadek popytu ze strony klientów oraz opóźnienia w spłacie zobowiązań wobec spółek grupy – wszystko to może doprowadzić nie tylko do strat, ale i utraty płynności.

Sprzedaż gruntów i budynków oraz wynajem przestrzeni mogłyby pozwolić na pozbycie się balastu na przyszłość. Wymagałoby to jednak reform takich, na jakie wcześniej zdecydował się Deutsche Bahn.