Marek Świerczewski, menadżer w dziale doradztwa podatkowego Deloitte

Działając w tej samej rzeczywistości gospodarczej, mali i średni przedsiębiorcy dzielą los dużych przedsiębiorców i podobnie jak ci ostatni, muszą sprostać trudnościom, jakie stawia przed nimi obecna sytuacja na rynku. Z tej perspektywy sytuacja małych i średnich przedsiębiorców nie różni się w sposób szczególny od sytuacji innych podmiotów.

Jednym z problemów, które dotykają przedsiębiorców w ostatnim czasie (bezpośrednio lub pośrednio) jest pogorszenie lub wręcz utrata płynności finansowej. W tej sytuacji przedsiębiorcy coraz częściej sięgają do podatkowych możliwości poprawy płynności finansowej. Jednym z takich „remediów” podatkowych jest możliwość korekty zapłaconego do urzędu skarbowego podatku VAT związanego z dostawami towarów i świadczeniem usług, za które przedsiębiorca nie otrzymał zapłaty od kontrahenta (tzw. „ulga na złe długi”).

Od 1 grudnia 2008 roku ulga na złe długi obowiązuje w nowym, korzystnym dla podatników kształcie. Przed tą datą podatnik mógł bowiem skorzystać z tej instytucji wyłącznie w stosunku do wierzytelności odpisanych jako nieściągalne, stanowiących koszty podatkowe w podatku dochodowym. W praktyce spełnienie tego warunku było bardzo trudne. W nowym stanie prawnym, przy spełnieniu określonych przesłanek, ulgą na złe długi może być objęta każda wierzytelność, która nie została uregulowana w ciągu 180 dni od upływu terminu jej płatności. Nowe, bardziej liberalne warunki dla ulgi znakomicie ułatwiają skorzystanie z tej instytucji, co – jak wynika z naszej praktyki – już zostało docenione przez polskich przedsiębiorców.

Paweł Kusiak, dyrektor zarządzający bankowością korporacyjną HSBC Bank Polska S.A.

W jaki sposób firmy małe i średni powinny przygotowywać się na obecny okres złej koniunktury?

Za późno na przygotowania, spowolnienie gospodarcze już odczuwamy. Nawet jeśli są firmy czy cale branże niedoświadczone jego skutkami, to trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: nie ma bezpiecznych miejsc. Skutki spowolnienia gospodarczego dotrą nieuchronnie i tam.

Z drugiej strony sektor MŚP w niedużym stopniu korzystał z finansowania zewnętrznego. Pewna kategoria ryzyka jest zatem zminimalizowana. Jednak trudna sytuacja obnaża inne niedostatki. W szczególności dotyczy to struktur zarządczych. Firmy nie planują na dłużej, nie analizują scenariuszy rozwoju sytuacji. Doradzałbym zarządom i właścicielom uważne obserwowanie rynku, nie tylko własnej branży, ale całej sytuacji i analizowanie co poszczególne wydarzenia i prognozy mogą oznaczać w dłuższej perspektywie. Nie warto decydować się na inwestycję tylko dlatego, że można część jej zrealizować ze środków unijnych, trzeba się zastanowić, co ona realnie przyniesie firmie.

W jaki sposób firma MŚP może zapewnić sobie partnerskie relacje z bankiem w czasie kryzysu?

Relacje banków z firmami sektora MŚP nie uległy zmianie. Myślę natomiast, że generalną zasadą w kontaktach z bankami czy jakąkolwiek inną instytucją finansową w czasach spowolnienia powinna być otwartość. Przejrzystość i dostęp do informacji tymczasem to nadal słaba strona firm sektora MŚP. Wynika to ze szczupłości struktur zarządczych i finansowych, firmy powinny jednak tym bardziej dopełnić starań, aby we właściwy sposób komunikować się z bankiem. Dlatego lepiej z wyprzedzeniem informować o wszystkich problemach. Bank zawsze preferuje drogę restrukturyzacji zadłużenia. Natomiast najmniej lubi dowiadywać się o problemach na końcu. Praca nad edukacją klienta to także odpowiedzialność i wielkie zadanie banku. Myślę, że w tej mierze banki mają dużo do zrobienia.

Dr Bogusław Półtorak, Główny Ekonomista Bankier.pl S.A. i Adiunkt w Katedrze Finansów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu

Spadająca dostępność kredytowania dla przedsiębiorstw wskazywana jest przez wielu, jako główna przyczyna obecnych problemów polskiej gospodarki. Wydaje się jednak, że jest to zbytnie uproszczenie oraz w pewnym sensie wygodne pomieszanie skutków i przyczyn obecnych problemów gospodarczych. Niewątpliwie faktem jest, że kredyty są dziś trudniej dostępne, ale przecież z drugiej strony firmy przez ostatnie kilka lat nie były rozpieszczane przez banki. Te ostatnie w pamięci miały wielomiliardowe straty z okresu poprzedniego spowolnienia gospodarczego na przełomie wieków. Kulminacja skutków tamtego kryzysu, w 2004 roku wiązała się ze wzrostem kredytów straconych w grupie przedsiębiorstw do blisko 15 mld zł. Oznaczało to, że niemal co szósta firma nie spłacała kredytów bankowych w terminie. W kwietniu bieżącego roku takich kredytów straconych było 7 mld zł, przy niemal dwukrotnie większej wartości całego portfela kredytowego. Jakość udzielonych kredytów nie budzi więc większych wątpliwości, przynajmniej na razie. Większość banków utrzymywała i utrzymuje nadal bardzo konserwatywne podejście wobec firm. Pomijając branżę deweloperską, która hojnie korzystała na wzroście akcji kredytowej w latach 2004-2008, pozostałe branże już tak sowicie nie były kredytowane i dziś okazuje się to chyba zaletą. O ile deweloperzy z dnia na dzień muszą borykać się z problemami płynnościowymi, to pozostałe branże, aż tak bardzo wydają się nie odczuwać negatywnych skutków zaostrzenia warunków udzielenia kredytów. Ich problem jednak może wzrastać. Na razie płynność w gospodarce ratują wysokie zasoby „gotówki”. Wskazuje na to spadek wartości depozytów firmowych w bankach. Przedsiębiorstwa ratują się środkami z rezerw finansowych. W dłuższej perspektywie własne zasoby mogą jednak szybko wyczerpać i nastąpi ograniczenie dalszych możliwości rozwoju firm. W konsekwencji realne jest też popadanie w coraz większą pętlę długu poza-bankowego i rosnąca nieufność w gospodarce. Co gorsze ta nieufność poprzez sprzężenie zwrotne cieniem położy się również na współpracę firm z bankami, czego dowodem jest casus.

Magdalena Orzelska-Bratkowska, Partner w kancelarii Wierzbowski Eversheds

Trudniejszy okres w gospodarce może stanowić szansę na poprawę działania firmy z sektora MŚP. Służyć temu mogą przeróżne strategie zakładające rozwój firmy, a nie jedynie jej przetrwanie. W czasach trudniejszych dochodzi do radykalnego egzaminu jakości management’u firm i ich ogólnej odporności na zawirowania. Szczególnie wtedy potrzebne są zdrowe fundamenty.

Przedsiębiorcy niejednokrotnie nie przywiązują dostatecznej wagi do zabezpieczenia swoich interesów. W wielu przedsiębiorstwach dokumentacja prawna nie jest kompletna. W zawieranych przez przedsiębiorców umowach z kontrahentami często brakuje podstawowych postanowień zabezpieczających przedsiębiorcę w przypadku upadłości jego ważnych partnerów. W dążeniu do maksymalizacji wyników w czasie rozwoju gospodarczego często nie bierze się pod uwagę ryzyka niewypłacalności kontrahenta, więc zawierane umowy nie zabezpieczają interesów firm w sytuacji, gdy pogarsza się sytuacja kontrahenta. Na pewno warto więc sprawdzić swoją dokumentację i doprowadzić do ustanowienia zabezpieczeń lub w inny właściwy sposób poprawić swoją pozycję w razie niewypłacalności partnerów handlowych.
Przedsiębiorcy często bardzo krytycznie wypowiadają się na temat obowiązujących przepisów. Domagają się - słusznie - usuwania barier biurokratycznych i poprawy dostępu do finansowania. Przedsiębiorcy krytykują zbyt częste zmiany przepisów, co według nich zagraża stabilności otoczenia prawnego i utrudnia racjonalne planowanie. Ułatwieniem dla firm byłaby zmiana podejścia urzędów do załatwianych przez firmy spraw na bardziej pragmatyczne i nastawione na szybkie zakończenie.
Z korzystnych zmian legislacyjnych w ostatnim okresie należy wymienić nowelizację prawa upadłościowego i naprawczego, obowiązującą od 2 maja. Nie doprowadzi ona wprawdzie do skrócenia postępowań, ale poprawiając lub eliminując błędy dotychczasowego prawa upadłościowego i naprawczego stworzy lepsze możliwości prowadzenia tych postępowań zarówno przez wierzycieli, jak i dłużników.