Badanie przeprowadzone na zlecenie Mondial Assistance pokazuje, że co trzecia z badanych osób wyjechała w ubiegłym roku bez polisy. Badanie obejmowało wszystkich wyjeżdżających, również w ramach turystyki zorganizowanej, gdzie każdy ma polisę dołączaną do wycieczek. Można więc zakładać, że jeśli weźmiemy pod uwagę tylko wyjeżdżających indywidualnie, ten odsetek jest znacznie większy.

Na ostatnią chwilę

Pocieszające może być, że w tym roku tylko 15 proc. badanych zadeklarowało, że wyjedzie na wakacje bez polisy. W praktyce nie wiadomo, jaki to będzie odsetek, bo wielu klientom nie wystarcza czasu przed wyjazdem na zawarcie umowy.

– Klienci kupują polisy najczęściej na dwa, trzy, najdalej na siedem dni przed wyjazdem – mówi Agnieszka Rosa, z biura prasowego PZU.

Dodaje, że znikomy procent to polisy z odpowiedzialnością od dnia zakupu lub polisy z karencją, czyli takie, które zwierane są już z zagranicy, kiedy odpowiedzialność ubezpieczyciela zaczyna się po 48 godzinach od opłacenia składki. Może to wynikać z braku świadomości tego, że coraz łatwiej jest zawrzeć umowę ubezpieczenia turystycznego niemal od ręki, np. na stronach samych towarzystw ubezpieczeniowych (np. Allianz, Ergo Hestia, Generali czy Signal Iduna), na portalach turystycznych (np. Travelplanet) czy przez telefon (np. w PZU). Istnieje nawet możliwość zawarcia umowy przez SMS, którą w ubiegłym roku wprowadził Orange we współpracy z Generali. Ten przykład pokazuje, że przypomnienie Polakom o ubezpieczeniu może generować popyt na polisy.

– Umowy za pomocą SMS są zawierane z reguły już po przekroczeniu granicy w momencie otrzymania informacyjnego SMS-a z sieci Orange. Tylko w nielicznych przypadkach klienci kupują polisę tą drogą jeszcze przed rozpoczęciem planowanej podróży – mówi Anna Materny z Generali.

Trzeba jednak pamiętać, że wtedy taka umowa zaczyna działać nie wcześniej niż o północy dnia następnego w stosunku do dnia wysłania SMS. Dodatkowo taka umowa jest uproszczona i zawiera tylko opcję pokrycia kosztów leczenia i pomocy do 120 tys. zł i NNW z sumą ubezpieczenia 5 tys. zł. Nie ma tam opcji np. pokrycia szkód wynikających np. z nurkowania czy ochrony w przypadku zaostrzenia się choroby przewlekłej. Dlatego koszt takiej polisy wynosi 5 zł na dzień plus koszty SMS (1,22 zł z kraju i 2,72 zł z zagranicy), a więc w dolnych przedziałach cen rynkowych. Przy szerszym zakresie dzień kosztuje nie mniej niż 10–15 zł za osobę. Na przykład w PZU przeciętna polisa Wojażer kupowana przez telefon jest zwierana na 12 dni i kosztuje 145 zł.

Z opcji dodatkowych klienci najczęściej kupują opcje gwarantujące ochronę od wypadków w czasie uprawiania narciarstwa i sportów wysokiego ryzyka.

– W praktyce klienci wykupujący indywidualne ubezpieczenie podróżne przede wszystkim sugerują się ceną i wybierają tanie warianty – mówi Katarzyna Szepczyńska, dyrektor Biura Ubezpieczeń Turystycznych w Signal Iduna.

Dodaje, że jakość wykupionej ochrony zależy od sprzedawcy, który powinien upewnić się, czy klient zamierza uprawiać sporty lub wybiera się w egzotyczne miejsce.

Dla uprawiających sport

– Klienci najczęściej zapominają o wykupie opcji chorób przewlekłych oraz sportów, które nie są zaliczane do sportów uprawianych amatorsko, np. quady, trekking, kajaki, narty, wspinaczka, sporty motorowe, jazda konna – mówi Marzena Kozdrowicz, dyrektor departamentu zarządzania ryzykiem w Sugnal Iduna.

W Signal Iduna podstawowa polisa kosztów leczenia na 20 tys. euro, z opcjami: NNW na 7 tys. zł i ubezpieczeniem bagażu na 800 zł, kosztuje na tydzień dla jednej osoby 39 zł. Jeśli dodamy do tego tylko opcję amatorskiego uprawiania sportów, składka rośnie o 25 proc. (czyli do 49 zł), a do tej kategorii zalicza się nawet spływy kajakiem i jazdę rowerem. Jeszcze droższe (78 zł, wzrost o 100 proc.) jest ubezpieczenie sportów wysokiego ryzyka, do których Signal Iduna zalicza m.in. nurkowanie, spływ po górskich rzekach czy jazdę konną. Aż o 300 proc. (czyli w naszym przykładzie do 155 zł) wzrośnie składka, jeśli zadeklarujemy chęć uprawiania sportów ekstremalnych, czyli np. lotów na paralotni czy wspinaczki skałkowej.

Takie zwyżki są stosowane także przez innych ubezpieczycieli. Przy czym ubezpieczyciele w bardzo różny sposób definiują różne rodzaje uprawianych sportów. Dlatego też uprawiającym sporty opłaca się porównać oferty. W Signal Iduna mamy aż trzy kategorie sportów i każdy z nich powoduje zwyżkę składki. Za to w Generali mamy rozróżnienie na sporty uprawiane amatorsko (bez opłaty dodatkowej) i sporty wysokiego ryzyka (których objęcie ochroną powoduje wzrost składki o 250 proc.). W tej kategorii znajdziemy m.in. sporty motorowodne (ale z wyjątkiem amatorskiej jazdy skuterem wodnym czy motorówką) czy motorowe (ale ponownie z wyjątkiem amatorskiej jazdy na quadach czy skuterach). Dla porównania PZU traktuje obie kategorie jako sporty wysokiego ryzyka, bez względu na to, czy uprawiamy je wyczynowo czy amatorsko.