Wartość depozytów firm w bankach od początku roku systematycznie spada. W kwietniu proces ten gwałtownie przyspieszył. Po kwietniu wartość depozytów firm w sektorze bankowym wynosiła ponad 137 mld zł. Od początku roku spadła o ponad 12 mld zł.

Oznacza to, że przedsiębiorstwa mają problem nie tylko z kredytowaniem długoterminowym, ale też z dostępem do finansowania operacyjnego. I muszą wykorzystywać zaskórniaki, jakie zgromadziły przez ostatnie kilka lat dobrej koniunktury.

40 mld zł zaskórniaków

Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że polskie przedsiębiorstwa wykorzystały dobrą koniunkturę z ostatnich lat i zgromadziły pokaźną poduszkę płynnościową. Tempo przyrostu wartości depozytów firm przekraczało dynamikę PKB. W 2005 roku oszczędności przedsiębiorstw wzrosły o 26,3 proc., podczas gdy produkt krajowy brutto o 3,6 proc. Rekordowy był rok 2006, gdy depozyty wzrosły o 30 proc. przy dynamice PKB rzędu 6,2 proc.

– Firmy mają teraz największy zapas gotówki w historii – mówi Jacek Wiśniewski, ekonomista Raiffeisen Banku.

Na jak długo może wystarczyć taka poduszka płynnościowa?

– Teoretycznie firmy powinny zwiększać depozyty w tempie nominalnego PKB. W naszych warunkach w latach prosperity byłoby to 7–8 proc. rocznie. Jednak polskie przedsiębiorstwa po dekoniunkturze z lat 2000–2001 przez pewien czas nie inwestowały, tylko gromadziły środki i przyrost depozytów wynosił nawet 30 proc. rocznie. W ten sposób powstał pewien bufor – mówi Piotr Soroczyński, prezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

– Z tego punktu widzenia można przyjąć, że w ostatnich trzech latach dynamika przyrostu depozytów była o około 10 pkt proc. wyższa niż powinna. Przeliczając na złote, uzbierało się tego w sumie około 40 mld zł. Jeśli tempo spadku depozytów będzie się utrzymywało na takim poziomie jak ostatnio, to ta poduszka powinna wystarczyć co najmniej na rok – dodaje Piotr Soroczyński.