Mamy już przyznane środki z Unii Europejskiej na dofinansowanie budowy instalacji wychwytywania, transportu i magazynowania dwutlenku węgla – mówi Jacek Michel, rzecznik Elektrowni Bełchatów, która należy do Polskiej Grupy Energetycznej.

Chodzi o 180 mln euro, które elektrownia dostanie z unijnego pakietu dla nowych projektów inwestycyjnych (Recovery Action Plan). Jacek Michel nie potrafił powiedzieć, kiedy dokładnie środki wpłyną do firmy. Z wcześniejszych informacji wynikało, że dostanie je w II połowie 2009 r. i będzie je musiała wydać do końca 2010 roku. Cały projekt ma kosztować około 500 mln euro i zakończyć się w 2015 roku.

Projekt bełchatowski jest jedną z zapowiadanych przez Unię Europejską pilotażowych inwestycji, które mają sprawdzić sensowność stosowania technologii CCS. Przede wszystkim chodzi o przetestowanie możliwości i bezpieczeństwo składowania CO2 pod ziemią. Bełchatów nadaje się do eksperymentu idealnie ze względu na skalę działania. Po oddaniu w przyszłym roku bloku 858 MW będzie elektrownią o mocy ponad 5300 MW, czyli największą elektrownią konwencjonalną na świecie o olbrzymiej emisji Co2. Już teraz emituje ponad 30 mln ton CO2 rocznie.

Na wyniki działania doświadczalnych instalacji czeka cała energetyka, bo na razie o nowych technologiach niewiele pewnego wiadomo. To, co wiadomo, brzmi dla odbiorców energii groźnie.

– Według wiedzy na temat dostępnych technologii, nakłady na budowę elektrowni węglowej z instalacją wychwytywania CO2 są około 30 proc. wyższe niż bez niej. Również koszty produkcji energii elektrycznej w elektrowni wyposażonej w taką instalację są wyższe. Podnoszą je koszty eksploatacji samej instalacji oraz transportu i składowania CO2. Instalacja taka zużywa część produkowanego przez elektrownię ciepła lub energii elektrycznej, obniżając tym samym jej sprawność o 15–20 proc. Łącznie powoduje to około dwukrotny wzrost kosztów produkcji energii elektrycznej – mówi Roman Pionkowski, pełnomocnik zarządu Energi ds. inwestycji strategicznych.