Turyści będą mieć gwarancje pokrycia wszystkich roszczeń za nieudany wyjazd wobec organizatora. Branża turystyczna ostrzega, że wiele biur nie udźwignie proponowanych kosztownych rozwiązań. W realizację roszczeń po upadłości biura nie będzie już zaangażowany marszałek województwa.
Publikacja: 4 maja 2009, 03:00
Ministerstwo Sportu i Turystyki przygotowało projekt zmian w ustawie o usługach turystycznych. Nowe przepisy są bardzo korzystne dla klientów, ale ochrona będzie bardzo kosztowna, co przełoży się na wyższe ceny wycieczek.
Biura podróży sygnalizują wręcz, że w takim systemie nie da się prowadzić działalności.
– Wejście ustawy w życie w obecnym kształcie rozłoży polską branżę turystyczną na łopatki – uważa Józef Ratajski, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki.
Szacuje, że z 3 tys. operatorów na rynku zostanie 300. A wszystko przez nowe przepisy dotyczące zabezpieczeń. Obecnie operatorzy wysyłający klientów za granicę muszą płacić składki od sum gwarancji, określonych jako 6 proc. rocznych przychodów z tytułu organizowania imprez turystycznych na rzecz klientów. Według projektu ustawy miałoby to być nie mniej niż 12 proc. od ogółu prognozowanych rocznych przychodów.
– Unia zarzucała polskim biurom, że ich klienci są niewystarczająco zabezpieczeni przed upadkiem biura. Liczyliśmy się więc z tym, że suma gwarancji ulegnie zwiększeniu, bo faktycznie była niewystarczająca – mówi Józef Ratajski.
Pieniądze z tytułu gwarancji starczały bowiem najwyżej na sprowadzenie turystów z zagranicy. Osoby, które w ogóle nie wyjechały, miały trudności z uzyskaniem zwrotu kosztów imprezy, nie mówiąc już o odszkodowaniu.
To niejedyny problem firm turystycznych. Obecnie składki są wyliczane w oparciu o dane za zamknięty rok, a ustawodawca chce, żeby wyliczać je od prognoz. Ubezpieczyciele obawiają się, że firmy turystyczne będą zaniżać te wartości, żeby płacić niższe składki. A chęć poszukiwania oszczędności może być spora, bo w proponowanym systemie firmy turystyczne będą dwa razy płaciły za pokrycie części ryzyk. Na przykład firma może organizować samodzielnie część wyjazdów i realizować z nich np. 1 mln zł przychodów, a 0,5 mln zł mogą stanowić przychody z wycieczek, które sprzedaje jako pośrednik. Efekt jest taki, że podstawą wymiaru kwoty gwarancji będzie 1,5 mln zł, a nie 1 mln zł jak dotychczas. Wspomniane 0,5 mln zł będzie wykazywane równocześnie w przychodach operatora, który rzeczywiście organizuje wycieczkę – on od tej kwoty także będzie płacił składki.
– To nie do przyjęcia, mało którą polską firmę będzie na to stać, bo kwota, którą trzeba będzie zapłacić, będzie przekraczała osiągane przez biura zyski – zauważa Piotr Henicz z Itaki.
Wysokie limity są potrzebne, bo jeśli ustawa weszłaby w takim kształcie w życie, biura podróży musiałyby zagwarantować zabezpieczenie powrotu turystów i zwrotu kosztów tym, którzy nie pojechali nie tylko w razie upadłości – jak to jest obecnie, ale w każdym przypadku niewykonania zobowiązań przez firmę turystyczną. Oznaczałoby to konieczność zaspokajania z polisy wszelkich roszczeń, np. wynikających z opóźnienia lotu, anulowania wyjazdu, zmiany standardu hotelu.
– Proponujemy, żeby ta kwestia została uregulowana w ustawie zgodnie z art. 7 unijnej Dyrektywy 314 – mówi Jan Grzegorz Prądzyński, wiceprezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.
Oznaczałoby to, że organizator, będący stroną umowy, powinien zapewnić dostateczne zabezpieczenie umożliwiające zwrot nadpłaconych pieniędzy oraz powrót konsumenta z podróży na wypadek swojej niewypłacalności.
Dla towarzystw czy banków zajmowanie się takimi drobnymi roszczeniami byłoby sporym i kosztownym problemem. Tym bardziej że ustawa przewiduje, że roszczenia z tytułu gwarancji, umów ubezpieczenia czy innego rodzaju zabezpieczeń będą kierowane bezpośrednio do gwaranta.
źródło:
GP

1: bykzmaja z IP: 83.5.177.* (2009-05-04 06:53)
Cha cha... ktoś chce sprzedać Polską turystykę zagranicy..
ŁAPY precz od naszych..
2: Turysta z IP: 83.6.211.* (2009-05-04 10:12)
Największy problem jak ktoś nie ma pojęcia o turystyce albo chce się jej pozbyć, a co z wycieczkami organizowanymi bezposrednio przez szkoły, kościoły, firmy które zajmuja się organizacją imprez motywacyjunych dla firm gdzie człowieku ich kontrola , troche realizmu i sprawdzenia jak to w praktyce działa ale rób sobie co chcesz i tak ta gospodarka za waszych rzadów skazana jest na stratę a takie działania tylko pogłębiają rezcesję . Gratulacje za "wspaniały" pomysł
3: Turysta z IP: 83.6.211.* (2009-05-04 10:14)
Największy problem jak ktoś nie ma pojęcia o turystyce albo chce się jej pozbyć, a co z wycieczkami organizowanymi bezposrednio przez szkoły, kościoły, firmy które zajmuja się organizacją imprez motywacyjunych dla firm gdzie człowieku ich kontrola , troche realizmu i sprawdzenia jak to w praktyce działa ale rób sobie co chcesz i tak ta gospodarka za waszych rzadów skazana jest na stratę a takie działania tylko pogłębiają rezcesję . Gratulacje za "wspaniały" pomysł i tu dokładnie widać cuda unii europejskiej, chodzi człowieku o wykończenie Polski a nie o przepisy bo na takie zabezpieczenia to stać np. Niemcy a nie nas ja wiem że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ale za to ci płacimy
4: Jan z IP: 83.6.211.* (2009-05-04 10:24)
Brawo i jeszcze raz brawo , czyli pseudobiznesmeni z Polski nie pojada juz za 1000,00 zł ALL i najlepiej hotel super przy plazy itd a TUI i Neckerman się cieszy i klaszcze i tak powinno być brawa dla polskiego rządu , niech sasiedzi zarabiaja na Polaczkach
5: Andrzej z IP: 91.150.223.* (2009-05-04 13:30)
A może powrót do normalności najpierw wycieczka a potem zapłata. Odpadną koszty polis i gwarancji i wycieczki staną się tańsze. Jeżeli ktoś chce de facto pożyczyć pieniądze od klienta to powinien mieć odpowiednie gwarancje a nie znikać z pieniędzmi klientów jak to się co roku zdarza kilku firmom. Z tego co wiem to niemieckie biura podróży udzielają takich gwarancji swoim rodakom i jakoś nie bankrutują i o dziwo ich wycieczki nie są droższe.
6: JERZY z IP: 79.188.252.* (2009-05-04 16:29)
Do Andrzeja ,czy Ty wiesz co mówisz.Weż sobie z salonu samochód i jak sie nim
nie zabijesz to dopiero zapłacisz!!!

Główny ekonomista niemieckiego Deutsche Banku Thomas Mayer ocenił we wtorek w rozmowie z telewizją ARD, że w pogrążonej w kryzysie Grecji pojawi się druga równoległa do euro waluta, którą eksperci banku nazwali "geuro".

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




