W naszym rankingu przyjęliśmy, że kredyt w kwocie 250 tys. zł byłby spłacany w okresie 30 lat. Założyliśmy też, że klient zaciąga kredyt na 100 proc. wartości nieruchomości. W takim przypadku w większości banków trzeba ponieść dodatkowy koszt w postaci ubezpieczenia brakującego wkładu własnego. Z wyjątkiem oferty Polbanku i BZ WBK to spory wydatek - od 1,3 tys. zł do prawie 2 tys. zł, ale jest różnie liczony. Przykładowo w Pekao stawka płatna jest z góry przed uruchomieniem kredytu. Bank za każdym razem ustala, w ciągu ilu miesięcy kredytobiorca wniesie wymagany wkład własny (w ten sposób ustalany jest okres ubezpieczenia brakującego wkładu własnego). Za każdy miesiąc ubezpieczenia bank pobiera opłatę 0,06 proc. od kwoty brakującego wkładu własnego uiszczaną przed uruchomieniem kredytu. Z kolei w Fortis Banku stawka za trzy lata z góry płatna jest przed uruchomieniem kredytu. Jeżeli po upływie tego okresu wkład własny nie został wniesiony w wymaganej wysokości, następuje ponowne naliczenie składki za kolejny okres (1,16 proc. rocznie od kwoty brakującej). Zazwyczaj w sytuacji nadpłaty składki za okres niewykorzystany są zwracane.

W zestawieniu są dwa banki, które nie pobierają tego ubezpieczenia. Polbank nie wymaga ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, nawet gdy stosunek kwoty kredytu do wartości zabezpieczenia przekracza 80 proc. BZ WBK stosuje zasadę, że w przypadku analizowanego przez nas kredytu nie wymaga ubezpieczenia niskiego wkładu, ale po dodatkowej weryfikacji zdolności kredytowej klienta.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę także inne koszty, ponieważ okazuje się, że ubezpieczenie brakującego wkładu nie jest decydujące. W kategorii kredytu złotowego najtańszy jest Pekao, który dolicza koszt tego ubezpieczenia.

Banki różnią się pod względem wysokości prowizji za udzielenie kredytu. Wynosi ona 0-2,9 proc., ale w niektórych bankach skorzystanie ze stawki zerowej możliwe jest tylko w przypadku zakupu innego produktu w banku, np. ubezpieczenia czy karty kredytowej.