Średnie oprocentowanie lokat w bankach od początku kwietnia 2007 r. wzrosło o 0,85 pkt proc., a Rada Polityki Pieniężnej podniosła od tego czasu stopy procentowe o 1,75 punktu procentowego - policzyli eksperci Open Finance razem z GP. Ta dysproporcja wynika przede wszystkim z faktu, że nie wszystkie banki biorą udział w rywalizacji na rynku depozytów. Analizując poziomy oprocentowania, widać, że największe instytucje PKO BP i Pekao mają dużo gorsze oprocentowanie, od mniejszych konkurentów, a to ich stawki mają największy wpływ na liczoną przez nas średnią.

- Uwzględniliśmy wielkość depozytów poszczególnych banków, a więc wskaźnik pokazuje, o ile średnio wyższe są odsetki płacone od każdej złotówki deponowanej na lokatach bankowych - wyjaśnia Mateusz Ostrowski z Open Finance.

Banki różnie zmieniają oprocentowanie lokat w zależności od kwot i czasu ich trwania. Dlatego w naszych wyliczeniach uwzględniamy lokaty na kwotę 2 i 10 tys. zł, zakładane na okres 1, 3, 6 i 12 miesięcy.

Efekt PKO BP

Kiedy w połowie lutego sprawdzaliśmy, jak banki podnoszą oprocentowanie, okazało się, że od początku cyklu wzrostu oficjalnych stóp procentowych zareagowały one podwyżką o 0,75 proc. Z pozoru wygląda więc, że przez ostatnie półtora miesiąca niewiele się zmieniło, choć przecież w wielu bankach w tym czasie oprocentowanie wzrosło dość mocno. Ten efekt został wywołany przez PKO BP, który wówczas miał w swojej ofercie Max Lokatę z oprocentowaniem na poziomie 6 proc., a zważywszy na bardzo duży udział rynkowy PKO BP ta jedna lokata miała znaczący wpływ na liczony przez nas wskaźnik. Dzięki Max Lokacie bank zebrał w ciągu kilku tygodni aż 7,5 mld zł.

Aktualnie nie ma jej jednak w ofercie, więc PKO BP znów zaniża rynkową średnią. Inne banki jednak na tyle mocno podniosły stawki, że liczony przez nas wskaźnik jest wyższy niż w lutym.

Bardzo duży wzrost oprocentowania w analizowanym przez na okresie nastąpił w Banku Millennium.

- To efekt wprowadzenia najnowszego produktu w postaci Lokaty SuperProcent, dla której roczna stawka to aż 6,5 proc. - wyjaśnia Mateusz Ostrowski.

Spora część banków, mimo że nie podnosi znacząco oprocentowania wszystkich lokat, to idąc śladem PKO BP, wprowadza specjalne, promocyjne produkty, którymi kusi klientów.

Coraz więcej promocji

Przykładem jest Bank BPH, który nie podniósł oprocentowania swoich tradycyjnych depozytów, jednak wprowadził niedawno internetową lokatę 14-dniową, przynoszącą od 5 do 5,2 proc. zysku, a to już stawka bardzo konkurencyjna dla krótkoterminowych depozytów.

Warto też dodać, że niektóre banki mają atrakcyjnie oprocentowane lokaty, które ze względu na przyjęte przez nas założenia, nie trafiają do zestawienia. Przykładem może być Lokata na Piątkę w Banku Pocztowym. Bank ma depozyt z oprocentowaniem na poziome 5 proc., ale tylko na pięć miesięcy, a więc na okres, który nie jest brany pod uwagę przy wyliczaniu naszego wskaźnika. Nasza średnia nie uwzględnia również oprocentowania kont oszczędnościowych ani modnych ostatnio polis lokacyjnych, opakowanych w formę ubezpieczenia na życie. To, co klient dostaje po zakończeniu trwania lokaty, nie jest wypłatą odsetek, ale świadczeniem ubezpieczeniowym. Ten prawny trik pozwala uniknąć zapłacenia 19-proc. podatku od odsetek kapitałowych. Mateusz Ostrowski tłumaczy, że właśnie z tego względu banki, podając oprocentowanie polis lokacyjnych, posługują się stawką tradycyjnych lokat, na których można zarobić na czysto tyle samo. Przykładowo, jeśli klient założy zwykłą lokatę z oprocentowaniem 7 proc., to do ręki dostanie odsetki stanowiące 5,67 proc. kapitału, bo będzie jeszcze musiał zapłacić podatek. Jeśli zdecyduje się na poliso-lokatę przynoszącą 5,67 proc., to dokładnie na takie odsetki może liczyć, czyli efekt będzie taki sam jak w przypadku tradycyjnej lokaty na poziomie 7 proc.