Od przeszło miesiąca TVP i Polsat boksują się w mediach w sprawie kontraktu na mecze polskiej reprezentacji podczas Euro 2008. Do tej pory nie wiadomo, czy TVP pokaże 15 spotkań Polaków, bo spór toczy się o pieniądze. Stacja Zygmunta Solorza-Żaka zapłaciła za prawa - według informacji GP - blisko 15 mln euro. Chciała odsprzedać część praw TVP za około 10 mln euro. Tymczasem telewizja publiczna proponowała połowę - czyli około 7,5 mln euro. Na Woronicza panuje przekonanie, że gdyby TVP zapłaciła 10 mln euro, pojawiłyby się zarzuty o niegospodarność.

- Prawa do pokazywania meczów, jakie przysługiwałyby TVP, są po prostu bardziej ograniczone niż Polsatu, który ma choćby możliwość powtórek i wykorzystywania do transmisji swoich anten płatnych - mówi GP osoba znająca kulisy transakcji.

Polsat uważa, że TVP już podpisała jednak umowę, i zapowiada, że jeśli jej nie zrealizuje, sprawa trafi do sądu. W TVP odbierane jest to jako próba wywarcia presji, aby zarząd zgodził się na dotychczasowe warunki, ale jeśli się to nie uda, nie przekreśla to dalszych rozmów o innych stawkach. Specjaliści od rynku reklamy w domach mediowych podkreślają bowiem, że Polsatowi nie opłaca się samemu pokazywać wszystkich meczów.

- Przychody reklamowe nie będą tak duże, aby samodzielna inwestycja się zwróciła - dodają.

Tym bardziej, że - jak wynika z informacji GP - Polsat nie może sprzedać praw nikomu innemu poza TVP. Żeby to zmienić - i na przykład usiąść do rozmów z TVN - Polsat musiałby renegocjować kontrakt z UEFA. Nie ma na to zbyt wiele czasu, bo mistrzostwa zaczynają się w czerwcu.