Minister finansów Jacek Rostowski powiedział w niedzielę w Brukseli na marginesie szczytu antykryzysowego, że Polska nie zwraca się o złagodzenie kryteriów wejścia do strefy euro w czasach kryzysu.
Publikacja: 1 marca 2009, 15:21 Aktualizacja: 1 marca 2009, 19:56
Odrzucił też zaproponowany przez Węgry w niedzielę rano plan specjalnej pomocy dla dotkniętego kryzysem finansowym i gospodarczym regionu Europy Środkowej i Wschodniej w wysokości 160- 190 mld euro, przekonując, że nie należy dzielić Europy na wschodnią i zachodnią.
Pytany przez dziennikarzy, czy Polska apeluje o złagodzenie kryteriów wejścia do eurolandu, Rostowski powiedział: "Nie, nie apelujemy. Uważamy, że polska gospodarka jest na tyle silna, że może przystąpić do strefy euro bez żadnego złagodzenia".
"Oczywiście, gdyby takie złagodzenie miało mieć miejsce, to będziemy się z tego cieszyli" - dodał minister w kuluarach nadzwyczajnego, antykryzysowego szczytu UE.
Także szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE) Mikołaj Dowgielewicz zapewnił, że Polska nie apeluje o złagodzenie kryteriów, "bo uważamy, że jesteśmy w stanie spełnić najbardziej surowe warunki wejścia do euro".
Polska przyłączyła się do krytyki węgierskiego planu prawie 200 mld euro pomocy dla państw regionu
"Natomiast jeśli takie propozycje się pojawią, jeśli inni (np. Węgry) będą je zgłaszać i Europejski Bank Centralny będzie chciał je poważnie rozważać, to dobrze, to my będziemy chcieli z tego skorzystać" - dodał. W tym sensie Polska popiera "jako zasadę polityczną" postulat Węgier, żeby uelastycznić kryteria wejścia do euro - wyjaśnił.
"Ale to trochę sztuczny problem, bo jeśli spojrzymy na twarde kryteria do strefy euro, to one są zapisane w traktatach (kryterium dotyczące inflacji, długu publicznego i deficytu - PAP) i nikt nie mówi o zmianach. Jedyna rzecz, o której możemy rozmawiać, to jest kwestia ERM2, czyli ile czasu polska waluta musi przebywać w tym systemie. Bo znane są przykłady Finaldii, Włoch i Słowenii, których waluty przebywały krócej niż dwa lata (w ERM2)" - powiedział.
Polska przyłączyła się do wyrażanej przez czeskie przewodnictwo i inne nowe kraje krytyki węgierskiego planu prawie 200 mld euro pomocy dla państw regionu.
Dowgielewicz zapewnił, że ta węgierska propozycja nie była dla Polski, organizatora miniszczytu liderów państw Europy Wschodniej i Środkowej, niespodzianką.
Węgierski premier Ferenc Gyurcsany zaapelował w niedzielę rano o specjalny plan dla regionu, tłumacząc, że nowe kraje bardzo ucierpiały z powodu kryzysu finansowego, a ich banki są ofiarami odpływu kapitału do banków-matek w zachodniej Europie. "Nie możemy pozwolić sobie, by nowa żelazna kurtyna podzieliła Europę na dwie części" - powiedział.
"Są kraje należące do strefy euro w Europie Zachodniej, które są w dużo gorszej kondycji gospodarczej niż kraje nienależące do euro w Europie Wschodniej"
"W sprawie ogólnego programu, który by popierał region Europy Środkowo-Wschodniej, entuzjazmu nie było" - powiedział Rostowski po spotkaniu dziewięciu liderów państw Europy Wschodniej i Środkowej.
Protestował przeciw "podziałom kontynentu" i mówieniu o tym, że "najbardziej zagrożone są niby kraje na Wschodzie".
"Są kraje należące do strefy euro w Europie Zachodniej, które są w dużo gorszej kondycji gospodarczej niż kraje nienależące do euro w Europie Wschodniej" - powiedział Rostowski dziennikarzom.
Także premier sprawujących unijne przewodnictwo Czech Mirek Topolanek wyraził się sceptycznie o węgierskim planie. "Nie sądzę, że Europa Wschodnia jest specjalnym regionem, nie sądzę, że trzeba oddzielać kilka krajów w łonie UE, popieram pomoc dla wszystkich, którzy jej potrzebują" - powiedział.
Stanowczy sprzeciw wyraził też premier Estonii Andrus Ansip: "Nie uważam, że należy blokowo pomagać wszystkim krajom Europy Wschodniej, których sytuacja jest bardzo różna" - powiedział. Estonia - podkreślił - nie ma kłopotów z płynnością, w przeciwieństwie np. do Łotwy.
Rostowski przekonywał, że na miniszczycie liderów nowych krajów UE, który odbył się w polskiej ambasadzie, panowała "duża zgodność", iż nie należy dzielić UE na wschodnią i zachodnią.
1: zalosny minister bez pita z IP: 83.4.228.* (2009-03-01 15:59)
Czy u nas nie ma naprawde madrych i rozsadnych ludzi ??
Tylko trzeba ich brac, lapac z eksportu "bis" Balcerowicz...Przeciez ten czlowiek nie potrafi nawet dobrze zrobic budzetu zadaniowego, a on wypowiada sie o kryzysie...
Zrobil dziure budzetowa na kwote 24mld.zl..co spowodowalo zwiekszenie bezrobocia, upadki zakladow pracy itp..
W tym roku wszystko jest w zawieszeniu, bo to budzet powinen wyznaczac zadania, a jak go nie ma, to mamy "kogel-mogiel", chaos, balagan...Kazdy... na sowj stroj...
Katastrofa dla POlski!!!
2: wiktor z IP: 89.74.75.* (2009-03-01 17:01)
Troche pokory panie Roztowski... juz pan pokazal swoją glupotę mówiąc jesienią 2008 ze w Polsce nie bedzie kryzysu
3: Tym z IP: 89.75.64.* (2009-03-01 17:47)
Do 1: Człowieku, co ty za bzdury piszesz? Co ma deficyt budżetu do bezrobocia/upadku zakładów pracy? Deficyt obecny, nawet gdyby założyć, że wyniesie te 24 mld, jest i tak najniższy od lat. Dotychczas "standardem" były deficyty rzędu ok 30 mld.
Plajty zakładów spowodowane są brakiem zamówień z zagranicy. Kto póki co upadł? Zakłady meblarskie i jedna ze spółek Huty Stalowa Wola - 90% produkcji tych zakładów szło na eksport.
Do 2: po pierwsze, on tak mówił, żeby uspokoić nastroje. Gdyby minister finansów powiedział "będzie kryzys" - to dopiero by się zaczęło. Po drugie, formalnie rzecz biorąc póki co w Polsce nie ma kryzysu, bo wzrost PKB wciąż jest dodatni. Kryzysem jest zaś sytuacja, w której PKB spada.
4: DANUTA z IP: 80.50.235.* (2009-03-01 20:13)
Czlowieku o czym ty mówisz.Tyle ludzi juz stracilo pracę, a co będzie dalej trudno nawet sobie wyobrazić.Bezrobocie napewno będzie w granicach 18 %. To ,że jestes zwolennikiem PO niema nic do rzeczy. Masz pracę to się ciesz.
Teraz jest już źle ,a nie będzie lepiej.
To właśnie Premier mówil ,że nalepiej mówić prawdę i gdzie ona byla przez tyle miesięcy.
5: Tym z IP: 89.75.64.* (2009-03-02 00:26)
Do 4: na pewno, to masz szklaną kulę, albo umiesz przewidywać przyszłość. Napisałem, to co napisałem: deficyt ma się nijak do poziomu bezrobocia. Czego nie zrozumiałaś?
Rzeczywiście, to że głosuję na PO (przesadą byłoby powiedzieć, że jestem jej zwolennikiem) nie ma tu nic do rzeczy. Po co więc o tym piszesz?
6: do 3 z IP: 83.4.231.* (2009-03-02 09:50)
Teraz , to ty piszesz glupoty, deficyt w 2008 byl 22 mld.zl..No to widac jaka masz wiedze (zerowa) o budzecie, jak wypisujesz takie glupoty..
Gdyby np. w MON nie bylo poszukiwan i ciec budzetu, to zaklady zbrojeniowe, mialy by dotyczczasowe zamowienia w Polsce, a pracownicy mieliby prace, a tak co jest? poczytaj sobie, bo chcesz naiwnym wciskac kit.,..?
Budzet panstwa zadaniowy, wedlug ktorego potem realizuje sie zadania panatwa, jak mamy zamiast budzetu buble, to jak mozna takie cos powaznie traktowac?
Jak zaledwie po dwoch tygodniach uchwalenia przez Sejm tego bubla, minster bez pitu kazuje szukac 17 mld.zl. to sorry...doucz sie troche , bo to ty wypisujesz glupoty..
Gdyby rzad Tuska mowil prawde, to nie byloby takich strat w firmach, bo tusk ich oszukal mowiac, ze nie ma kryzysu i jest wszystko dobrze, ci brali kredyty na podawie "dobrych prognoz" i co sie okazalo? przedsiebiorcy obudzili sie z reka w nocniku. W czyiim interesie dzialal Tusk? moze bankow? nie przedsiebiorcow?
7: Do Tyma z IP: 91.208.150.* (2009-03-02 13:21)
NIe czytasz prasy. Oczywiście zwolnienia i plajty zakładów nie są nagłaśniane. Ciągle mamy sukces gospodarczy Tuska. Czy jednak zatrudnienie dodatkowo 400 osób w ministerstwach przez Tuska, to walka z kryzysem?
Likwidujemy przemysł stoczniowy, zbrojeniowy,nie organizujemy robót publicznych dla bezrobotnych, zrezygnowaliśmy z budowy autostrad to nic nie znaczy?
Czy mamy określone priorytety? Zdania na kryzys? Nic, tylko Euro, euro euro...
Ciągle tylko schładzamy gospodarkę.

Kto chce bezproblemowo podróżować w czerwcu po Polsce, już powinien rezerwować bilety lotnicze. Bo podróż samochodem może się okazać prawdziwą drogą przez mękę.

Popyt na złoto w Chinach może wzrosnąć w tym roku nawet o 30 proc., informuje Bloomberg. »





