Z 21 głównych branż reprezentowanych na giełdzie tylko w pięciu analitycy ocenili prawdopodobieństwo upadłości jako bardzo małe lub małe.
Wszyscy inwestorzy giełdowi zastanawiają się, czy to już dobry czas na większe zaangażowanie w papiery spółek notowanych na GPW. Ale oprócz ryzyka dalszych spadków wartości akcji trzeba brać pod uwagę jeszcze jedno i to bardziej istotne.
- Nie można wykluczyć bankructw spółek giełdowych w tym roku - stwierdza Ewa Radkowska, członek zarządu ING PTE.
Na razie wszystko wskazuje na to, że największe ryzyko będzie dotyczyło problemów związanych z wahaniami kursów walut.
- Niezależnie od branży wzrosło ryzyko upadłości wśród podmiotów eksponowanych na ryzyko kursowe. Szczególnie zagrożeni są eksporterzy. Wpływają na to: ograniczenie popytu na zagranicznych rynkach, deprecjacja złotego, a zwłaszcza nieadekwatnie stosowane metody zabezpieczeń przed ryzykiem kursowym. Zbliżony poziom ryzyka ponoszą firmy posiadające kredyty w walutach obcych - mówi Hanna Kobus, szefowa Departamentu Oceny Ryzyka w Atradius.
Pierwszą ofiarą inwestycji w opcje stała się firma Odlewnie Polskie, która już zgłosiła wniosek o upadłość. Komisja Nadzoru Finansowego podała, że opcje walutowe w swoim portfelu ma 99 firm. Nie wszystkie zanotowały straty, nie wiadomo na razie, kogo problemy mogą jeszcze dotknąć.
- Należy też zwracać uwagę na spółki o wysokim poziomie zadłużenia, szczególnie jeśli nie generują one zysków (dodatnich przepływów gotówki) i nie posiadają aktywów, które mogłyby zostać spieniężone w celu spłaty kredytu - mówi Ewa Radkowska.
Oceniając ryzyko upadłości, trzeba brać też pod uwagę ogólną sytuację gospodarczą. Zapytaliśmy ubezpieczycieli kredytu, jak oni oceniają ryzyko upadłości dla poszczególnych branż obecnych na giełdzie. Przy czym wszyscy zgodnie zastrzegają, że ich oceny dotyczą całości branży, a nie ograniczonej grupy spółek notowanych na giełdzie.
- Nasza ocena nie jest rekomendacją do sprzedaży lub zakupu akcji z tych branż - zastrzega Tomasz Starus, dyrektor w Euler Hermes.
Jego firma powstrzymała się też od oceny banków, bo nie ma ubezpieczenia na wypadek niewypłacalności banków, w związku z tym towarzystwo nie analizuje kondycji tego sektora. Wygląda jednak na to, że perspektywy banku są wciąż niepewne.
- Wstrzymałbym się jeszcze z inwestycjami w sektor bankowy, bo wciąż mamy tu zbyt wiele niepewności - mówi Michael Heise, główny ekonomista Allianz Group.
Podobnie ocenił ryzyko inwestycji w akcje spółek z przemysłu motoryzacyjnego, czy szerzej produkcji maszyn. Jak widać z naszego zestawienia, to rzeczywiście jedna z branż, w której ryzyko upadłości jest oceniane jako duże.
- To chyba najgłębiej obecnie przeżywająca kryzys branża w Polsce, szczególnie dostawcy części - uważa Tomasz Starus.
Dodaje, że nie widać symptomów poprawy i oczekiwane są dalsze zwolnienia u samych producentów samochodów. Spore jest też ryzyko upadłości w branży tworzyw sztucznych.
- Pracuje ona m.in. na potrzeby motoryzacji, AGD czy budownictwa, a każda z tych branż obecnie bardzo ogranicza zamówienia i wydłuża płatności - mówi Tomasz Starus.

Dotychczasowa polityka przetargowa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad się nie sprawdziła. Wykonawcy nie wywiązali się z zobowiązań, a wiele firm stanęło na skraju bankructwa.

Jeśli Grecja opuści strefę euro, jej upadek będzie bezcelowy. »






