Dług Polski w relacji do PKB na koniec 2017 r. spadnie zarówno według metodologii krajowej, jak i unijnej. Jak wynika z wyliczeń DGP, spadek może być duży i wynieść w okolicach 2 pkt proc. PKB. To najwięcej od 2014 r., kiedy dług spadł po tym, jak wprowadzono zmiany w OFE i umorzono obligacje, które były w funduszach.

– Wszystko sprzyja obniżeniu długu w relacji do PKB. Zarówno bardzo dobry wynik sektora finansów publicznych, szybki wzrost gospodarczy, ale też kurs waluty. Myślę, że spadek wyniesie co najmniej 1 proc. – pośrednio potwierdza kierunek naszych wyliczeń Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

Zwraca uwagę na duży wzrost wartości złotego. Rok temu za dolara płacono ponad 4,20 zł, podczas gdy obecnie 3,55 zł, a więc w ciągu roku amerykańska waluta spadła o ponad 15 proc. Nieco mniej, bo o 5 proc., spadł kurs euro. Rok temu za unijną walutę trzeba było zapłacić 4,40 zł, obecnie o 20 gr mniej. W walutach obcych jest denominowana blisko jedna trzecia długu, co oznacza, że jeśli nie nastąpi załamanie kursu złotego do końca roku, dług zagraniczny będzie niższy niż rok temu.

Dodatkowo poprawiła się koniunktura gospodarcza, co także sprzyja obniżeniu relacji długu do PKB. Jeszcze wiosną rząd prognozował, że tegoroczny realny wzrost wyniesie 3,9 proc. PKB, a nominalny (liczony z inflacją) 5,6 proc. Już wiadomo, że wzrost będzie wyższy, i są prognozy wskazujące, że realnie gospodarka urośnie nawet 4,5 proc., a nominalnie o ok. 6,5 proc.

Jednocześnie deficyt na koniec roku ma być niski, podobnie jak nominalny wzrost długu. Od 1999 r., czyli od czasu, gdy MF liczy dług publiczny, zadłużenie wyrażone w złotych zawsze rosło (jedynie w 2014 r. spadło dzięki umorzeniu obligacji w OFE). W tym roku będzie podobnie, choć ten nominalny wzrost ma być bardzo niski i nie przekraczać 5 mld zł. Tak zapowiadał w exposé premier Mateusz Morawiecki. Szanse na spełnienie tej prognozy są spore. Licząc metodą unijną, na koniec III kw. 2017 r. dług wyniósł 1,01 bln zł i był o zaledwie 4,6 mld zł wyższy niż na koniec 2016 r. Dla porównania: po trzech kwartałach 2016 r. dług rósł o 59 mld zł, by przez cały rok zwiększyć się o 86,7 mld zł. Dane po dziewięciu miesiącach 2017 r. są więc dobrym prognostykiem na cały rok.

MF na razie nie wypowiada się oficjalnie na temat relacji długu do PKB na koniec roku. Zwraca jedynie uwagę, że na koniec 2016 r. dług liczony unijną metodą wyniósł 54,1 proc. PKB i był znacznie niższy od średniej dla całej Unii Europejskiej (83,2 proc. PKB), a Polska była jednym z 12 krajów w UE z relacją długu do PKB poniżej progu 60 proc. PKB zapisanego w traktacie w Maastricht.

„Bieżące szacunki nominalnej wielkości długu wyraźnie sugerują, że wskazane relacje na koniec 2017 r. będą istotnie niższe niż na koniec 2016 r., jak również niższe niż nasze wcześniejsze prognozy zawarte w «Strategii zarządzania długiem sektora finansów publicznych». Jednak dokładny poziom uzależniony będzie od nominalnego poziomu PKB, jak i ostatecznego wyniku sektorów pozarządowych” – napisało nam biuro prasowe MF w odpowiedzi na pytania.

Ze spadkiem długu w relacji do PKB w ciągu ostatnich kilkunastu lat mieliśmy do czynienia zaledwie kilka razy. Ostatnio zdarzyło się to w 2014 r. dzięki reformie OFE. Spowodowała ona umorzenie obligacji posiadanych przez fundusze i skokowy spadek wielkości długu. Wcześniej dług spadał w 2004, 2007 i 2012 r. Za każdym razem (z wyjątkiem 2014 r.) wynikało to z faktu, że PKB rósł szybciej niż nominalna wielkość zadłużenia.

Chociaż po światowym kryzysie gospodarczym nasz dług publiczny wyraźnie wzrósł i liczony według unijnej metodologii od 2010 r. utrzymuje wielkość powyżej 50 proc. PKB, to na tle Unii wciąż wypadamy bardzo dobrze. Ubiegłoroczne zadłużenie sektora instytucji rządowych i samorządowych wzrosło aż o 3 pkt proc., jednak do średniej dla Unii Europejskiej nawet się nie zbliżyliśmy.