Obecna władza wpisała sobie na sztandary hasło innowacyjności. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni to rząd idący pod takimi hasłami. Tym razem na przestawienie polskiej gospodarki na bardziej innowacyjne tory przeznaczono pokaźne fundusze, powstaje bardziej sprzyjające innowacjom prawo (np. pod koniec listopada prezydent podpisał drugą ustawę o innowacyjności m.in. zwiększającą ulgi na działalność badawczo-rozwojową), wreszcie – przełamywane są bariery, które blokowały rozwój innowacyjnej działalności.

Jedną z głównych – trudno wymiernych, ale często wymienianych – barier był brak współpracy biznesu i nauki. Problem miał charakter z jednej strony strukturalny – najprościej rzecz ujmując, chodziło o niekompatybilność systemów zarządzania na uczelniach i w firmach, z drugiej zaś mentalny. Światy nauki i biznesu sobie nie ufały. Dominowały stereotypy: biznes postrzegał przedstawicieli nauki jako towarzystwo chodzące z głową w chmurach i potrafiące zassać każdą ilość pieniędzy na nikomu do niczego niepotrzebne badania, a naukowcy uważali, że przedsiębiorców interesuje wyłącznie maksymalizacja zysku.

– Trudne jest skojarzenie tych dwóch środowisk o zupełnie rozbieżnych celach. Jeżeli naukowiec jest oceniany za punkty, które zdobywa za publikacje naukowe, to nie ma motywacji, by pracować dla biznesu – mówił Tomasz Stypułkowski, prezes Instytutu Innowacji i Technologii Politechniki Białostockiej podczas wrześniowego Wschodniego Kongresu Gospodarczego w Białymstoku. – Brak biznesowych podstaw wśród kadry naukowej, ale i środowisko biznesowe wymaga wyedukowania – dodawał.

Przełamywanie lodów

Przyjęta przez obecny rząd ustawa o innowacyjności przewiduje m.in. realne ulgi podatkowe dla przedsiębiorstw angażujących się we współpracę z instytutami naukowymi.

Skąd ta potrzeba działań? Wydaje się to oczywiste. Naukowcy mogą pomóc przedsiębiorcom pokonać bariery technologiczne (i nie tylko), co pozwoli na poprawę pozycji konkurencyjnej na rynku. Z kolei firmy mogą pomóc naukowcom lepiej ukierunkować badania, ale także dostarczyć im niezbędnych danych pozyskiwanych w toku codziennej działalności. Ta teoria coraz wyraźniej przekuwana jest w praktykę.

Dość przytoczyć kilka z wielu przykładów z ostatnich miesięcy, biorąc pod uwagę, że porozumienie między uczelnią a spółką jest zapowiedzią powołania w przyszłości wspólnych zespołów badawczych, zajmujących się tematyką istotną dla obu stron.

W połowie roku umowę w sprawie powołania wspólnych zespołów badawczych podpisały KGHM i Uniwersytet Łódzki. Wspólne badania miałyby dotyczyć nie tylko kwestii technologicznych – jak rekultywacja terenów zdegradowanych przez przemysł, ale i rynkowych – np. analizy sytuacji w Azji, gdzie koncern lokuje lwią część swojego eksportu.

PGE przystąpiła do projektu Kampus+, realizowanego przez Politechnikę Warszawską, którego celem jest budowa ekosystemu integrującego współpracę świata nauki i biznesu gdzie w warunkach rzeczywistych testowane będą konkretne rozwiązania partnerów projektu.

Współpraca niejedno ma imię


W bezpośredniej współpracy z uczelniami prym wiodą krajowe blue chipy. Ale to niejedyna forma współpracy nauki z biznesem. Coraz aktywniejszym „zwornikiem” jest Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Przykład z ostatnich tygodni: centrum wspólnie z PGNiG i Gaz-Systemem zainaugurowało program INGA – innowacyjne Gazownictwo. Konsorcja przedsiębiorców i naukowców będą mogły wziąć udział w konkursach na rozwój nowatorskich rozwiązań dla sektora gazowniczego. Łączny budżet programu wyniesie 400 mln zł. Od pięciu lat realizowane są kolejne edycje programu CuBR we współpracy z KGHM. Celem jest wsparcie badań naukowych oraz prac rozwojowych dla przemysłu metali nieżelaznych.

Jeszcze inną drogą poszła Grupa Azoty, która w listopadzie podpisała umowę z Krajowym Punktem Kontaktowym Programów Badawczych UE. Celem porozumienia jest zwiększenie udziału firmy oraz jej partnerów i jednostek naukowo-badawczych w Programie Ramowym Unii Europejskiej Horyzont 2020, dotyczącym wsparcia innowacji, wsparcia w składaniu wniosków o granty, poszukiwania partnerów konsorcyjnych oraz realizacji projektów. – Jestem przekonany, że współpraca z Krajowym Punktem Kontaktowym stworzy doskonałe warunki dla rozwoju innowacji w Grupie Azoty – powiedział dr Wojciech Wardacki, prezes Grupy Azoty.

Kolejnym, na pierwszy rzut oka niepozornym, ale bardzo efektywnym sposobem zacieśniania związków nauki i biznesu są tzw. doktoraty wdrożeniowe, w których realizacji Azoty są krajowym liderem. W uproszczeniu rzecz polega na połączeniu teorii z praktyką na podstawowym poziomie – doktoranci będą przygotowywać rozprawę, prowadząc badania na uczelni oraz zajmując się tym samym zagadnieniem w chemicznym koncernie. Zadzierzgnięcie ściślejszych więzów między nauką i biznesem jest szczególnie ważne w tej właśnie branży, gdzie właśnie innowacyjność najczęściej decyduje o uzyskaniu konkurencyjnej przewagi, ponieważ opracowanie tańszych, doskonalszych technologii produkcji nowych związków może zdecydować o pozycji firmy na rynku.

Symbolicznym zwieńczeniem zacieśniania więzów biznesu z nauką może być wejście prezesa Azotów – jako reprezentanta przemysłu – do Komitetu Chemii Polskiej Akademii Nauk. – We współczesnej chemii innowacje to zagadnienie kluczowe – zaznaczył dr Wojciech Wardacki, przypominając, że Grupa Azoty realizuje inwestycje, które będą wykorzystywać najnowsze zdobycze nauki. Wskazał m.in. projekt wybudowania instalacji do produkcji propylenu i polipropylenu w Policach (Zachodniopomorskie) oraz powstające już w Tarnowie Centrum Badawczo-Rozwojowe Grupy.

Podczas Kongresu 590 Grupa Azoty oficjalnie zainaugurowała platformę wymiany innowacyjnych pomysłów skierowanych między innymi do środowisk akademickich i badawczych – Idea4Azoty

ADS

PARTNER