Przewiduje ona przesyłanie sprawozdań w wersji elektronicznej poprzez system teleinformatyczny. Dzięki temu sądy nie będą musiały weryfikować papierowych wersji. A przy okazji szybciej zrewidują, kto sprawozdania nie złożył, oraz sprawniej opublikują wzmiankę o jego złożeniu (dziś – jak przyznaje resort – często jest ona zamieszczana z opóźnieniem). Wydaje się zatem, że naturalnym kolejnym krokiem powinno być uczynienie tych sprawozdań jawnymi dla wszystkich. Ale Ministerstwo Sprawiedliwości dostrzega tu problem techniczny. Boi się dużej popularności takiego rozwiązania i mówi wprost: żaden z dzisiejszych systemów tego nie udźwignie. Trzeba byłoby zainwestować w nowy system informatyczny, a to kosztuje. Ale może jednak warto, szczególnie że ucieczka zarządów od składnia sprawozdań przybiera coraz bardziej wyrafinowane metody. Ucieczka w pełnym tego słowa znaczeniu, bo dziś pozbywanie się zarządów to jeden z najpopularniejszych sposobów na unikanie tego obowiązku. Temu resort sprawiedliwości też chce zaradzić. Za pomocą wspomnianej nowelizacji ustawy o KRS planuje m.in. wyposażyć sądy rejestrowe w narzędzia, które przymuszą wspólników (i członków rad nadzorczych) do ustanawiania zarządów w sytuacji, gdy takich w spółce nie ma. A jeśli oni by o to nie zadbali – można byłoby na nich nakładać grzywny.

Wróćmy jednak do upublicznienia sprawozdań i postulatu budowy nowego systemu. Jest to wskazane także z racji niezbędnej, szerszej automatyzacji KRS. Jeśli pracownicy sądów nie musieliby zajmować się obsługą interesantów, którzy przychodzą po akta, a część pracy wykonywana byłaby przez odpowiednie programy, to może wówczas wyłoniliby głowy spod stosu papierowej dokumentacji i mogliby więcej czasu poświęcić na skuteczne ściganie tych spółek, które migają się od obowiązków? Może więc koszty budowy systemu okażą się niczym w porównaniu do oszczędności?

ZAINTERESOWAŁ CIĘ TEN TEMAT? CZYTAJ WIĘCEJ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA >>>