statystyki

Prezes PKO BP: Czeka nas ostra walka cenowa między bankami państwowymi [WYWIAD]

autor: Łukasz Wilkowicz, Marek Tejchman06.09.2017, 07:40; Aktualizacja: 06.09.2017, 07:55
Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO BP

Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO BP (13)źródło: Materiały Prasowe

- Co zrobimy, gdy się okaże, że trzeba podnieść stopy procentowe i raty kredytów pójdą w górę? Można by temu zaradzić, rozwijając na dużą skalę kredyty o stałym oprocentowaniu - zauważa Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

Reklama


Mamy bardzo dobrą koniunkturę, ale i dużo obaw dotyczących tego, czy w przyszłości nie pojawią się w naszej gospodarce problemy, czy to powstałe w kraju, czy takie, które przyjdą z zagranicy. Nie ma pan takich obaw?

To dobrze, że jest takie poczucie potencjalnego niebezpieczeństwa. Że nie jest tak, jak w przedkryzysowych latach 2005–2007. Wtedy panowało przekonanie, że teraz czeka nas już tylko wzrost, że nie grożą nam żadne poważne napięcia. To uśpiło cały świat.

W tej chwili faktycznie gospodarka ma dobre wyniki. Do pełnego zadowolenia brakuje nam tylko wysokiej dynamiki inwestycji. Czteroprocentowy wzrost PKB jest w porządku, ale nie zaspokaja naszych ambicji, jeśli chodzi o doganianie poziomu zamożności Europy Zachodniej. Ale dobry wynik 2017 r. nie powinien nas usypiać. Należy wykorzystać ten okres do zmian – one wtedy najmniej bolą.

Ważne, by tempo wzrostu gospodarczego było wysokie, ale i stabilne. Dla gospodarki gwałtowne zmiany trendu, zwyżki, recesje to jak w naturze przechodzenie „przez zero”. Zamrażanie i odmrażanie zawsze kosztuje. Gwałtowne spowolnienie może być ozdrowieńcze, ale zmiany, restrukturyzacje, czyli nieuchronne rzeczy w działalności gospodarczej, lepiej robić przy dobrej aurze gospodarczej.

Czy będziemy w stanie utrzymać obecne tempo wzrostu?

Powinniśmy się zastanawiać, jak przejść z 4 do 5 proc. Kluczowe jest zwiększenie udziału inwestycji w PKB, a także zwiększenie eksportu realizowanego przez małe i średnie przedsiębiorstwa. One nie są częścią łańcuchów dostaw, jak spółki córki międzynarodowych korporacji. To oznacza, że mają szanse na zrealizowanie większego udziału wartości dodanej, czyli większe zyski – z korzyścią dla całej gospodarki.

Co by miało przyspieszyć inwestycje? Wciąż zastanawiamy się nad tym, dlaczego one nie chcą rosnąć.

Jeśli popatrzeć na tę sprawę bez emocji, to diagnoza jest dość prosta. Po pierwsze, mamy zamknięcie starej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej i otwarcie nowej. Ze starej trzeba się rozliczyć, nowe pieniądze jeszcze nie napływają. Jest też brak nowych projektów. Na to nałożyła się zmiana polityczna w Polsce. Zanim nowe osoby odpowiedzialne za zarządzanie gospodarką, dużymi projektami dokładnie zorientują się w ich funkcjonowaniu, musi minąć trochę czasu. Do tego dochodzi kwestia samorządów, które dopiero na rok – półtora przed kolejnymi wyborami zaczynają nowe projekty, by pokazać je wyborcom.

Ale mieliśmy też spadek inwestycji prywatnych.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Komentarze (1)

  • Grzegorz D(2017-09-06 08:46) Zgłoś naruszenie 30

    Się uśmiałem... Jaki produkt banków Państwowych jest tańszy niż komercyjnych. Nacjonalizacja kolejnych banków nie zwiększa ich konkurencyjności! Łupią równa na wszystkim.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama