Prawa do transmisji telewizyjnych meczów polskiej ligi piłkarskiej co trzy lata sprzedawane są za coraz wyższą cenę, ale lawinowy skok przychodów nastąpi po organizacji w Polsce piłkarskich mistrzostw Europy.

- Myślę, że za sześć lat przychody z praw transmisji będą bardzo poważną częścią przychodów klubowych, będą nawet pięć, sześć razy wyższe niż obecnie - mówi Gazecie Prawnej Leszek Miklas prezes klubu piłkarskiego Legia Warszawa.

Oznacza to, że nadawcy telewizyjni, którzy będą chcieli pokazywać mecze Ekstraklasy na wyłączność, będą musieli zapłacić za nie nawet 750 mln zł. Dziś wartość praw za jeden sezon to 125 mln zł. Tyle (razem z TP) gotowa jest zapłacić stacja Canal+, która do tej pory miała wyłączność na polską ligę, za możliwość pokazywania Ekstraklasy. Wartość kontraktu, ustalanego z góry na trzy sezony, sięgnęła więc 375 mln zł. Poprzednio było to 150 mln zł.

Według prezesa Legii warunkiem koniecznym do uzyskania tak wysokich wpływów z transmisji jest zbudowanie w odpowiednio krótkim czasie bazy kilku milionów osób, które będą zainteresowane zakupem abonamentu. Ważnym czynnikiem, który umożliwi tak dynamiczny wzrost przychodów z transmisji telewizyjnych, jest rozwój infrastruktury sportowej związany z Euro 2012. Dzięki organizacji turnieju polska zyska pięć nowoczesnych stadionów w największych miastach kraju, na których będzie można rozgrywać mecze ligowe.

Zbliżające się Euro 2012 sprawia, że sponsorzy patrzą na polską piłkę coraz przychylniej, a w efekcie - są coraz hojniejsi. Dzięki temu kluby mają coraz więcej pieniędzy. Według szacunków portalu Money.pl w poprzednim sezonie dysponowały one w sumie 191,5 mln zł, podczas gdy w nadchodzącym sezonie kwota ta wzrośnie już do 280,5 mln zł. Polskie kluby coraz intensywniej szukają też nowych form finansowania. Ruch Chorzów planuje w marcu wejść na rynek akcji New Connect, a z oferty skierowanej do mniej niż 100 inwestorów zamierza pozyskać od 5 do 10 mln zł. Pieniądze wyda na wzmacnianie marki i pozyskiwanie nowych piłkarzy.