Wielokrotnie zwracałem uwagę na problem dobrych praktyk w firmach. Temat ważny i aktualny w kontekście kryzysu finansowego. Właściwy nadzór właścicielski i wysokie standardy postępowania wszystkich organów spółki publicznej uchroniłyby wiele instytucji od katastrofy. Właściwie funkcjonujące dobre praktyki powinny z dużym wyprzedzeniem dać sygnał o problemach w spółce. Dlatego uważam, że należy z żelazną konsekwencją piętnować złe praktyki, by dać szansę przebić się tym dobrym.

W plebiscycie na najbardziej ignorowaną zasadę kodeksu dobrych praktyk w ostatnim kwartale 2008 r. wygrałaby zasada mówiąca o miejscu i terminie WZA. Dokładnie jej brzmienie to: spółka ustala miejsce i termin walnego zgromadzenia, tak aby umożliwić udział w obradach jak największej liczbie akcjonariuszy. Nie przez przypadek powyższy zapis znalazł się w dziale poświęconym działalności zarządów. Trudno wyobrazić sobie, że można w dzisiejszych czasach utrudnić akcjonariuszowi udział w walnym zgromadzeniu, skoro technicznie, pomijając koszty, może on znaleźć się w każdym miejscu w kraju. Nie miejsce jest więc problemem, ale termin. Wystarczy tak ustalić dzień walnego, aby postawić akcjonariusza w sytuacji trudnego wyboru pomiędzy możliwością spędzenia wieczoru sylwestrowego z bliskimi a powrotem z walnego z Zamościa! To nie jest pomyłka. Zarząd spółki Masters ustalił termin walnego na 31 grudnia. Spodziewamy się, że dla członków zarządu i związanych z nim akcjonariuszy tak egzotyczna data nie jest żadnym problemem - w końcu sami ją ustalili.

Uważam, że termin zwołania NWZA z założenia ma utrudnić inwestorom udział w zgromadzeniu. Decyzja zarządu i właścicieli jest trudna do zrozumienia również dlatego, że środki na przejęcia i akwizycje w dużym stopniu pochodzą w przypadku Mastersa właśnie od inwestorów indywidualnych, a na walnym akcjonariusze podejmą decyzję o połączeniu Mastersa z Wikaną. Podejmą, jak dotrą do Zamościa... lub udzielą pełnomocnictwa SII. Bo my na to walne dojedziemy na pewno. Dojedziemy i zapytamy nie tylko o sylwestrowe WZA, ale przede wszystkim o plan połączenia.

Opisany powyżej przykład sylwestrowego walnego nie jest jedyny na naszej giełdzie. Troskliwy zarząd spółki Fon zaprosił akcjonariuszy spółki na walne 23 grudnia, czyli dzień przed Wigilią. Dla mnie takie postępowanie jest swoistym papierkiem lakmusowym, jak władze tych dwóch i im podobnych spółek traktują swoich mniejszościowych właścicieli.