Hazard to biznes ściśle reglamentowany. Skarb Państwa zachował monopol na gry liczbowe oraz loterie pieniężne. W innych segmentach rynku mogą działać jednak podmioty prywatne. Zakłady bukmacherskie, salony gier, kasyna. Rynek tego typu usług w Polsce wciąż jest słabo rozwinięty. Wielu osobom wydaje się, że prowadzenie takiego biznesu wiąże się co najmniej z balansowaniem na granicy prawa. Może to być jednak zupełnie uczciwy interes, na którym da się całkiem dobrze zarobić.

Trudno wejść na rynek

Wartość polskiego rynku hazardu szacuje się na 17 mld zł - tyle bowiem w tym roku wydadzą Polacy na to hobby. Według danych Ministerstwa Finansów to o ponad 40 proc. więcej niż w 2007 roku. Przychody Totalizatora Sportowego za 2008 rok na poziomie 3,3 mld zł wskazują, że udziały TS w tym rynku sięgają niecałych 20 proc.

Szybko rośnie natomiast sektor tzw. automatów o niskich wygranych oraz automatów wysokohazardowych. Urządzenia te to nie tylko domena kasyn, ale również licznych barów i salonów gier. To właśnie m.in. w tym sektorze możemy szukać pomysłu na biznes. Jego przychody w 2007 roku wyniosły ponad 6 mld zł. Warto więc zagospodarować część tego rynku.

Rynek automatów w Polsce wciąż jest nienasycony. Szacuje się, że w kraju działa ponad 30 tys. urządzeń tego typu. Ocenia się, że na rynku jest jeszcze miejsce na minimum 10-15 tys. Niestety, uruchomienie działalności w tym segmencie nie jest proste. Przepisy są bardzo restrykcyjne (kasyn nie może być więcej niż jedno na 250 tys. mieszkańców, salonów z automatami wysokohazardowymi - jedno na 100 tys. mieszkańców), a i otwarcie takiego biznesu jest bardzo kosztowne. Bardziej opłaca się zdać na współpracę w formie franczyzy z siecią.

- Pod naszym logo działa w sumie 20 salonów. Wymagania nie są wygórowane. Trzeba dysponować lokalem, prowadzić działalność gospodarczą i posiadać minimum 40 tys. zł na uruchomienie punktu - wyjaśnia Jarosław Glina, właściciel firmy Invest Magik, organizatora sieci salonów gier Gralnia.

Taka formuła współpracy nie będzie wymagała od nas uzyskania specjalnej licencji.

- Tą dysponuje nasza spółka, natomiast franczyzobiorca de facto jest tylko podnajemcą lokalu i jego zarządcą - tłumaczy nasz rozmówca.

Wymogi co do obiektu, w którym ustawimy maksimum trzy automaty tzw. niskohazardowe, nie są wygórowane. Lokal nie powinien znajdować się w mniejszej odległości niż 100 metrów od szkół i kościołów, powinien ponadto dysponować zapleczem dla pracownika i toaletą.

- Minimum powierzchni to 15 mkw. Budynek musi mieć przyłącze elektryczne z odpowiednią mocą prądu dla sprawnego funkcjonowania maszyn. Dobrze też, by jego zarządca zainstalował monitoring i alarm antynapadowy - mówi Jarosław Glina.

Na ten cel potrzebować będziemy co najmniej 10 tys. zł. Zaoszczędzimy natomiast na sejfie.

- Gotówka znajduje się w automatach, które same są kasą pancerną - dodaje.

Na wyposażenie wnętrza, instalację wizualizacji i logo firmy, montaż automatów i obsługę prawną (przygotowanie dokumentów - umów potrzebnych do uruchomienia automatów zgodnie z ustawą o grach losowych) przyda się jeszcze 30-60 tys. zł.

Tyle kosztów. A ile można zarobić. Invest Magik, jak również większość firm wyposażających salony w maszyny do gier hazardowych, nie pobiera opłat za współpracę. Nie trzeba także tych urządzeń kupować. Te pozostają własnością dostarczającego. W zamian za ich udostępnienie uczestniczy on jedynie w podziale zysków. Najczęściej jest to formuła 50/50.

- Mimo że oddajemy połowę tego, co zarobimy, to nie można narzekać - mówi jeden z warszawskich operatorów salonu gier.

Jak się dowiedzieliśmy, średniomiesięczne zyski takiego salonu, przed podziałem z franczyzodawcą, wahają się na poziomie kilkunastu tysięcy złotych. Minimalne wpływy to 5 tys. zł, maksymalne - ponad 50 tys. zł.

Zostań bukmacherem

Alternatywą dla osób, które chcą działać na rynku hazardu, może być uruchomienie punktu bukmacherskiego. To chyba najbardziej perspektywiczny segment tego rynku, który szczególnie dynamicznie rozwija się jednak w krajach Europy Zachodniej, Azji i USA. W Polsce rynek zagospodarowały zagraniczne firmy, które oferują zakłady przez internet i kilka przedsiębiorstw dynamicznie rozwijających sieć lokali (m.in. STS, Betako, Totolotek Toto-Mix, Fortuna czy Tipsport).

Jest jednak miejsce na mniejsze firmy, ponadto istnieje też możliwość współpracy z dużą siecią. Aby jednak rozpocząć działalność na własną rękę, należy uzyskać odpowiednie zezwolenie z resortu finansów. W tym celu trzeba złożyć wniosek o udzielenie zezwolenia na prowadzenie działalności w zakresie gier urządzanych w punktach przyjmowania zakładów wzajemnych. Wraz z wnioskiem do ministerstwa dostarczyć musimy odpis aktu notarialnego umowy spółki, zaświadczenie o niekaralności oraz opis lokalizacji naszego punktu bukmacherskiego, a także dokument świadczący o naszym prawie własności. Przedkładamy również biznesplan (z przewidywaną datą rozpoczęcia działalności, rodzajami przyjmowanych zakładów, opisem sposobu przechowywania i ewidencji gotówki) oraz zaświadczenie z urzędu skarbowego o źródle pochodzenia kapitału.

Wymogi lokalowe pod punkt bukmacherski - podobnie jak w przypadku salonu gier - nie są wygórowane. Wystarczy 20-40 mkw. Powierzchni. Ważne jednak, by placówka znajdowała się w odpowiedniej lokalizacji, najlepiej blisko ruchliwych pasaży w centrach miast lub na dworcach czy w centrach handlowych. Obiekt powinien mieć dostęp do internetu, sieć telefoniczną. Na początek wystarczy nam zatem minimum 20 tys. zł. Średni standard lokalu wymaga jednak inwestycji na poziomie dwa, trzy razy większym.

A ile można zarobić? Dobrze prosperujące obiekty w największych miastach Polski zarabiają grubo ponad 10 tys. zł miesięcznie. W czasie większych wydarzeń sportowych (mistrzostwa świata w piłce nożnej, olimpiada itp.) zyski rosną jednak kilkukrotnie.