Przynajmniej w styczniu 2009 r. gospodarstwa domowe, czyli jedyna grupa odbiorców prądu, dla których obecnie ceny zatwierdza Urząd Regulacji Energetyki (URE), będą płacić za prąd tyle co teraz. Z informacji przesłanych sprzedawcom i dystrybutorom energii przez regulatora na początku grudnia 2008 r. wynika, że zmiana cen energii i dystrybucji dla gospodarstw domowych może nastąpić od lutego 2009 r., ale nie na pewno. Rozwój sytuacji na rynku energii coraz trudniej przewidzieć.

Faktem jest, że branża chciała na 2009 rok podwyżek cen energii dla gospodarstw domowych rzędu 40-60 proc., co wynikało z hurtowych cen energii na poziomie około 230 zł za 1 MWh. Ale też faktem jest, że jeszcze w połowie listopada 2008 r. regulator nie zmierzał do zamrożenia cen energii na 2009 rok.

Energia na kryzys

- Po pierwszych wnioskach w sprawie cen na 2009 rok URE wezwał nas do kalkulacji przy cenie hurtowej na poziomie 195 zł za produkt. Z tego wynikało, że gotowy jest do akceptacji podwyżki na poziomie około 22 proc., czego nie przyjęliśmy. Skorygowaliśmy wniosek tak, że wychodziła około 30-proc. podwyżka cen, a potem ukazał się komunikat URE sugerujący cenę hurtową na poziomie 155 zł za pasmo. Przestaliśmy rozumieć URE, bo przy cenie 195 zł za produkt cena za pasmo wychodzi 175 zł - mówi szef jednego ze sprzedawców energii, proszący o zachowanie anonimowości.

Komunikat URE to nie decyzja, ale za nim nie poszło wezwanie sprzedawców do skalkulowania cen na 2009 rok w oparciu o cenę hurtową w wysokości 155 zł za pasmo (135 zł bez akcyzy). Energetycy twierdzą jednak, że wezwanie też było przygotowane i dlatego podana przez URE sugerowana cena wywołała gwałtowne reakcje energetyki.

- Taka cena powoduje bankructwo spółek sprzedaży, ewentualnie przerzucenie dodatkowych kosztów zakupu energii na odbiorców przemysłowych i kolejne problemy dla tych odbiorców. Poza tym sprzedawcy, którzy obsługują gospodarstwa domowe, mogliby tracić klientów przemysłowych, bo ich ceny dla przemysłu byłyby wyższe niż konkurencji, która nie sprzedaje energii gospodarstwom domowym - mówi Grzegorz Lot, dyrektor ds. sprzedaży Vattenfall Sales Poland.

Urząd Regulacji Energetyki tłumaczył, że wydał komunikat z sugerowaną ceną hurtową na poziomie 155 zł, bo z powodu kryzysu finansowego, który odbija się coraz niekorzystniej na polskiej gospodarce, chce ją wesprzeć ograniczając lub nawet zmrażając ceny energii na poziomie 2008 roku.

Komunikat URE

Dlaczego jednak regulator wydał wspomniany komunikat, a nie wezwał sprzedawców od razu do kolejnej weryfikacji wniosków o zatwierdzenie cen na 2009 rok?

- Odmawiam komentarza w tej sprawie. Natomiast sam komunikat został wydany po to, żeby podać, jaką cenę w hurcie będziemy brali pod uwagę przy taryfikacji cen - mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, i dodaje, że w sprawie zatrzymania wzrostu cen na 2009 rok nie było uzgodnień politycznych i że to jego inicjatywa.

Do utrzymania cen z 2008 roku dla gospodarstw domowych dojdzie przynajmniej w styczniu 2009 r. Sprzedawcy szeroko informują o stratach, jakie poniosą z tego tytułu, i krytykują regulatora za to, że będą tracić dlatego, że producenci wywindowali ceny. Zwykle pomijają fakt, że często są to wytwórcy z tych samych grup co oni. W sumie oznacza to tyle, że między regulatorem i energetyką toczy się ostra gra o ceny na 2009 rok, a każde kolejne postulaty, jak na przykład obowiązkowa sprzedaż energii przez giełdę, są w niej kolejnymi narzędziami.

Koszty wytwarzania

Energetycy na razie nie chcą słyszeć o cenie proponowanej przez URE.

- Wystarczy przeanalizować ogólne dane o kosztach wytwarzania energii w Polsce, aby stwierdzić, że poziom 135 zł/MWh nie odzwierciedla w pełni nawet kosztów ponoszonych w 2008 roku. Na podstawie danych Agencji Rynku Energii (ARE) średnie koszty wytwórców na węglu kamiennym - bez akcyzy - w 2008 roku wynoszą ok. 160-170 zł/MWh - mówi Paweł Gniadek, rzecznik Tauron Polska Energia, drugiego krajowego producenta energii.

Jakie jest wyjście z tej sytuacji, która w przypadku powrotu do pełnej kontroli cen zapewne wpłynęłaby hamująco na inwestycje, a w przypadku pełnej liberalizacji oznaczałaby gwałtowny wzrost w 2009 roku? Wygląda na to, że bezbolesnego wyjścia nie ma.

- Obowiązek sprzedaży energii przez giełdę lub powrót do zatwierdzania cen producentów, których wysokimi oczekiwaniami URE uzasadnia wstrzymanie decyzji w sprawie cen na 2009 rok, to faktycznie byłby koniec konsolidacji. Odbiorcy może mieliby z tego okresową stabilizację cen, ale jeśli energetyka ma się odbudować, to ceny i tak musiałyby później wzrosnąć, bo opłacalność inwestycji zapewniają ceny hurtowe na poziomie około 200 zł bez akcyzy - twierdzi przedstawiciel jednej z firm energetycznych.

170 zł/MWh wynoszą w tym roku średnie koszty wytwórców energii z węgla kamiennego, bez akcyzy