Kryzys na światowych rynkach finansowych i droższe kredyty hipoteczne zmusiły deweloperów do obniżenia cen mieszkań, aby mogli utrzymać sprzedaż.
Ceny nowych mieszkań w niektórych miastach spadły nawet o 5 proc. - wynika z raportu Oferty.net. W Gdyni w ciągu miesiąca cena mkw. spadła o 399 zł. Teraz kosztuje nie drożej niż 7034 zł. Natomiast bardziej staniały mieszkania w Sopocie, bo o 469 złotych. Mimo dużych spadków cen mieszkania są tam nadal najdroższe w kraju, bo kosztują około 10 955 zł za mkw. Duże spadki cen zanotowano także w Gdańsku (o 172 zł), Opolu (o 135 zł) oraz Olsztynie (o 110 zł). Najszybciej tanieją mieszkania o niższym standardzie i gorszej lokalizacji. Jak mówi Marcin Drogomirecki z portalu Oferty.net, spadają również ceny lokali, których wyjściowa wartość znacznie odbiegała od podobnych mieszkań w tej samej lokalizacji.
- W dodatku w okresie urlopowym sprawy związane z zakupem mieszkań schodzą na dalszy plan - czytamy w raporcie przygotowanym przez serwis Oferty.net.
Natomiast mimo światowego kryzysu finansowego i drożejących kredytów cena mieszkań rośnie w Rzeszowie. W ciągu 30 dni mkw. zdrożał tam o 228 zł do 5037 zł. O 150 zł za mkw. zdrożały też mieszkania we Wrocławiu, a o blisko 100 zł w Szczecinie i Warszawie.

Tańsze lokale za droższy kredyt

Nowe lokale oferowane przez deweloperów tanieją, ale za to drożeją kredyty hipoteczne. O ile jeszcze do niedawna nie miało to większego wpływu na spadki cen mieszkań, o tyle obecnie z tego powodu należy spodziewać się korekt na rynku nieruchomości. Emil Szweda z Open Finance przyznaje, że na tę sytuację na rynku mieszkań ma wpływ także wzrost kosztów pieniądza na rynku międzybankowym oraz deklaracja wstąpienia Polski do strefy euro.

Ostrzejsze kryteria

Kryzys finansowy jeszcze nie daje się we znaki tym, którzy już spłacają kredyty. Natomiast zaciągnąć nową pożyczkę na zakup mieszkania jest ostatnio coraz trudniej. Banki podniosły marże, średnio o 0,5 proc. i nie chcą już tak łatwo udzielać kredytów. Niektóre wprowadziły ostrzejszą niż dotąd selekcję kredytobiorców pod względem osiąganych przez nich dochodów.
- Część banków już obecnie odmawia udzielania kredytów na 100 proc. wartości nieruchomości. Osoby bez wkładu własnego mają coraz mniejsze szanse na otrzymanie kredytu hipotecznego. Zmniejszenie popytu na kredyty hipoteczne będzie trwało co najmniej do czasu zakończenia kryzysu finansowego w USA - mówi Emil Szweda.

Konsumenci chcą kupić najtaniej

Dla klientów najważniejsza jest cena mieszkania. Zależy im, żeby była jak najniższa. Dlatego coraz częściej kupujący negocjują rabaty, i to z pozytywnym skutkiem. To, co uda się om utargować, przeznaczają na opłaty związane z zakupem mieszkania na przykład na podatek od czynności cywilnoprawnych, taksę notarialną, wpis do księgi wieczystej itd. 10 -proc. zniżka to łakomy kąsek dla klienta, a dla dewelopera gwarancja sprzedaży. Taki opust nie zawsze jednak udaje się wynegocjować. Jak wynika z analizy serwisu Oferty.net, wśród wystawionych w sierpniu ofert sprzedaży mieszkań w Warszawie mniej niż co setne oferowane było za cenę do 200 tys. zł. Znajdując taką ofertę, potencjalny nabywca musi liczyć się z wydatkiem ok. 13 tys. zł na dodatkowe opłaty.
- O ile w przypadku dużego i drogiego mieszkania mógłby wytargować od sprzedającego opust tego rzędu, o tyle przy mieszkaniach małych, relatywnie tanich i cieszących się zainteresowaniem, o taką obniżkę jest trudniej. Im mniejsze i im tańsze mieszkanie, tym możliwość negocjacji ceny jest mniejsza - przekonuje Marcin Drogomirecki. Największe obniżki zdarzają się przy transakcjach kupna-sprzedaży mieszkań i apartamentów o wysokich cenach za mkw. oraz mieszkań o dużych powierzchniach. Rabat może przekroczyć wtedy nawet 10 proc., co daje oszczędność 40 tys. zł i więcej. Wszystko zależy od umiejętności negocjującego - dodaje Marcin Drogomirecki.
Kryzys na światowych rynkach finansowych i droższe kredyty hipoteczne zmusiły deweloperów do obniżenia cen mieszkań, aby mogli utrzymać sprzedaż. / ST