Pieniądze, jak wiadomo, najlepiej mnożą się w ciszy. Dlatego klan Rothschildów zawsze wzbudzał tyle kontrowersji, bo do perfekcji opanował sztukę dyskretnego powiększania fortuny
Reklama
Wokół żadnej innej rodziny nie nagromadziło się tyle teorii spiskowych. Gdyby we wszystkie uwierzyć, oznaczałoby to, że od 200 lat żadna transakcja finansowa na świecie nie odbyła się bez zgody Rothschildów i że to za ich przyzwoleniem wybuchały wojny. Do niekończącej się listy spisków, które mieli sprokurować, dopisano ostatnio zaginięcie samolotu linii Malaysia Airlines.

Reklama
Wedle internetowej plotki odpowiedzialność za katastrofę lotniczą z 8 marca (wraku maszyny wciąż nie odnaleziono) ponosi baron Jacob Rothschild. Kilka dni po tragedii portal beforeitsnews.com podał, iż wśród 239 pasażerów było 20 pracowników Freescale Semiconductor, firmy zajmującej się produkcją mikroprocesorów dla wojska.
Tropiciele tajemnic zauważyli, że właścicielem firmy jest fundusz inwestycyjny Blackstone Group, za którym stoi brytyjski miliarder Nathaniel Charles Jacob Rothschild IV. A miesiąc przed zniknięciem malezyjskiej maszyny amerykański urząd patentowy opublikował pod numerem US8650327 B2 patent projektu najmniejszego na świecie mikroprocesora w architekturze ARM mogącego zrewolucjonizować rynek przenośnych urządzeń elektronicznych. Jako jego wynalazców zarejestrowano trzech inżynierów Freescale Semiconductor: Zhijun Chena, Zhihong Chenga oraz Shixiang Nie. To wystarczyło zwolennikom teorii spiskowych do wysnucia tezy, iż Rothschild upozorował katastrofę lotniczą, by wyeliminować twórców mikroprocesora i przejąć do niego wszelkie prawa.
To, że nazwisko żadnego z trzech inżynierów nie znalazło się na opublikowanej przez Malaysia Airlines liście ofiar katastrofy, uznano jedynie za dowód na diabolicznie ogromny zasięg spisku. A jego celem jest oczywiście utrzymanie przez Rothschildów władzy nad światem, także w XXI wieku.

Z getta na szczyty powodzenia

Władze Frankfurtu nad Menem getto dla Żydów utworzyły już w 1462 r., czym zasłużyły sobie na miano prekursora tego europejskiego trendu. Mieszkająca w nim rodzina Hahn przez stulecia nie odznaczyła się niczym szczególnym. Aż w lutym 1744 r. na świat przyszedł Mayer Amschel.
Jego ojciec Mojżesz Amschel prowadził kantor wymiany walut. Interes prosperował na tyle dobrze, że pozwolił sobie na zmianę nazwiska: Rothschild brzmiało dużo lepiej od plebejskiego Hahn. Zadbał też o edukację jedynego syna. Mały Mayer Amschel od dziecka pracował w kantorze ojca, a gdy podrósł, trafił do żydowskiej szkoły w Fürth, słynącej z wysokiego poziomu matematyki. Dziedzic skromnego kantoru miał talent do liczenia gotówki, który rozwinął, terminując w domu bankowym Oppenheimerów w Hanowerze. Tam nauczył się, co znaczy dobrze ulokowany kredyt i komu warto udzielać pożyczek.
Ale potem musiał wrócić do ściśniętego za murem getta, obejmującego obszar o długości 330 m i szerokości ok. 5 m. W tej klaustrofobicznej klatce mieszkało w 195 domach kilka tysięcy Żydów. Wyzwolenie Mayerowi Amschelowi Rothschildowi przyniosła... numizmatyka. Gdy po śmierci ojca przejął kantor, zaczął wystawiać na ekspozycji stare monety, czym pozyskał sobie dozgonną wdzięczność gen. Emmericha Otto von Estorffa. Musiał on wyszukiwać rzadkie numizmaty dla swego pryncypała, księcia Hesji Wilhelma I. Pomoc Mayera Amschela okazała się bezcenna. Książę, zadowolony z nabytków do kolekcji, w końcu zaczął osobiście spotykać się z obrotnym Żydem.
Kolejnym etapem zawiązywania dozgonnej przyjaźni stały się pożyczki dla księżęcego domu. Rothschild był kredytodawcą dyskretnym, czym tak ujął Wilhelma I, iż ten w 1769 r. nadał mu tytuł „Hoffaktora”. Co oznaczało, że Mayer Amschel został oficjalnym bankierem księstwa Hesji. To otworzyło przed nim zupełnie nowe możliwości. Od ulubionego finansisty księcia brali pożyczki inni władcy z całej Rzeszy. Nim właściciel kantoru we frankfurckim getcie skończył trzydzieści lat, stał się jednym z najpotężniejszych bankierów w Niemczech.
Wówczas uznał, że stać go na założenie rodziny. Choć i do tego interesu nie zamierzał dokładać. Dlatego poprosił o rękę córki Wolfa Salomona Schnappera, bankiera księstwa Saksonii-Meiningen. Szesnastoletnia Gutle Schnapper wniosła w posagu 2,4 tys. florenów, acz o wiele ważniejsza okazała się jej płodność: urodziła mu pięciu synów i pięć córek. Przyjście na świat dziewczynek nie ucieszyło ojca. Uznał, że wychodząc w przyszłości za mąż, mogą swymi roszczeniami zagrozić rodzinnej fortunie. Dlatego wszystkie w testamencie prewencyjnie wydziedziczył. „Żadna z moich córek i nikt z ich dziedziców nie ma żadnego prawa i tytułu do roszczeń do wymienionej firmy; nigdy nie wybaczyłbym żadnemu ze swych dzieci, które wbrew mej ojcowskiej woli ośmieliłoby się zakłócać moim synom spokojne posiadanie ich firmy” – zapisał w ostatniej woli Mayer Amschel.

Jak inwestować, to w dzieci

Rothschild przygotowywał synów do wejścia w świat interesów wedle wzoru, jaki zaszczepił w nim ojciec. Najpierw pracowali w rodzinnym kantorze za murami getta, potem zdobywali wykształcenie, aż po osiągnięciu pełnoletności musieli pozyskiwać sobie elity polityczne rządzące w Europie.
Najstarszy o imieniu Amschel został bankierem Związku Niemieckiego, młodszy Salomon zdobył urząd skarbnika na dworze w Wiedniu. Trzeciego, Nathana, Rothschild wyekspediował do Londynu, czym dowiódł posiadania niezwykłego instynktu. W 1797 r. trwała wojna republikańskiej Francji z Wielką Brytanią, zaś najzdolniejszy z francuskich generałów Napoleon Bonaparte śnił o cesarskiej władzy i podboju Europy. Londyn, by temu zapobiec, musiał utrzymywać sojusz z Austrią. Między Londynem a Wiedniem krążyły nieustannie dyplomatyczne depesze, ale efektywny sojusz wymagał też stałego przepływu gotówki. To, podobnie jak wojenne kredyty, niezawodnie zapewniał bank Rothschildów. Z drugiej strony Mayer Amschel miał świadomość, iż Francja mogła wygrać wojnę. Dlatego gdy dorósł czwarty z synów, Jakub, ojciec powierzył mu prowadzenie filii bankowej w Paryżu. Już w 1806 r. młody Jakub Rothschild zdobył sobie pozycję zaufanego doradcy francuskiego ministra skarbu Nicolasa Molliena. Dzięki pieniądzom pożyczonym od Rothschildów cesarz Napoleon sfinansował opanowanie Hiszpanii. Potem w kolejce po kredyt stanęli Anglicy, żeby opłacić korpus ekspedycyjny wysłany na Półwysep Iberyjski. Za pieniądze Rothschildów kupowali broń także hiszpańscy powstańcy, walczący z francuskim okupantem.
Gdy we wrześniu 1812 r. Mayer Amschel Rothschild odchodził z tego świata, interes dopiero się rozkręcał. Stworzony przez niego bank zgromadził kapitał w wysokości ok. 136 tys. funtów szterlingów (dziś byłoby to ok. 200 mln dol.). A czterech synów już intensywnie pracowało nad tym, jak go pomnożyć. Piąty, o imieniu Carl, dopiero dorastał, ale wkrótce miał pójść w ślady braci.
Najefektywniejszy okazał się Nathan. „Zawsze mówiłem sobie, że to, czego potrafi dokonać inny człowiek, potrafię dokonać i ja” – wspominał po latach. Inna jego dewiza brzmiała: „Działam od ręki i nigdy nie tracę czasu”.
Tak też zachował się wczesnym rankiem 19 czerwca 1814 r. Pracujący dla banku agent przesłał mu do Londynu pocztowym gołębiem wiadomość z miasteczka Waterloo. Armia cesarza Napoleona poniosła klęskę podczas bitwy z wojakami brytyjsko-pruskimi dowodzonymi przez księcia Wellingtona. Bonaparte był skończony. Nathan Rothschild nie zwlekał ani chwili. Całą posiadaną gotówkę zawiózł na londyńską giełdę i skupował każdą dostępną akcję, wiedząc, iż wkrótce wybuchnie euforia, jakiej dawno w Londynie nie widziano. Gdy zamknął inwestycję, napisał list do brytyjskiego premiera Roberta Banksa Jenkinsona, w którym gratulował mu wspaniałego triumfu nad największym z wrogów Wielkiej Brytanii. Podobne gratulacje posłał też do księcia Wellingtona. Dzięki uprzejmości Rothschilda premier dowiedział się tamtego dnia, że wojna jest wygrana. Następnego ranka bank założony przez Mayera Amschela stał się najpotężniejszą instytucją finansową w Europie.

W rodzinie siła

Pozostali synowie Mayera Amschela również kontynuowali wspaniałe kariery. Za zasługi dla finansów Austrii Salomon otrzymał od kanclerza Metternicha szlachectwo wraz z tytułem barona. Również Francja po upadku Napoleona bardzo potrzebowała kredytów od Jakuba Rothschilda. Natomiast w Italii na swoją pozycję zaczął pracować Carl.
Nadal jednak największą gwiazdą drugiego pokolenia pozostawał Nathan. Jak bardzo stał się niezbędny Wielkiej Brytanii, przekonano się jesienią 1825 r. Na początku roku król Jerzy IV zapewniał poddanych w orędziu, iż „w historii tego kraju nigdy jeszcze nie zdarzył się taki okres, żeby wszystkie najważniejsze sprawy państwa były w tak świetnym stanie i żeby tak powszechne było wśród wszystkich klas narodu brytyjskiego poczucie zadowolenia i satysfakcji”. Ale już dziesięć miesięcy później z powodu bankructwa nowo powstałych państw w Ameryce Południowej na londyńskiej giełdzie wybuchła panika. Tysiące inwestorów wykupiły rzekomo bezpieczne obligacje, emitowane przez tamtejsze rządy. Gdy okazało się, że to nic niewarte kawałki papieru, ruszyli szturmować obwiniany za całą aferę Bank Anglii. Pracowników kluczowej instytucji finansowej Zjednoczonego Królestwa ocaliła przed linczem interwencja wojska.
Ale samo królestwo uratował niezawodny Nathan Rothschild. Papierów państw południowoamerykańskich pozbył się zawczasu i stać go było na zaoferowanie Bankowi Anglii pożyczki. Ten zaś mógł dzięki niej ogłosić wykup toksycznych obligacji, ratując brytyjskich inwestorów przed bankructwem. Kwoty były tak ogromne, że aby je spłacić, Bank Anglii wyzbył się całości rezerw złota. Ale panikę na giełdzie zduszono i w Londynie przestało pachnieć rewolucją. Cichy bohater tej historii Nathan Rothschild zadowolił się nagrodą w postaci odsetek, jakie skasował, odbierając zwrot ratunkowej pożyczki.
W kolejnych latach Rothschildowie odkryli nową żyłę złota. I znów pierwszy wypatrzył ją Nathan. Chodziło o kredytowanie budowy nowych linii kolejowych. Inwestycje średnio po trzech latach zaczynały na siebie zarabiać, a zyski dawały przez następne dziesięciolecia. Gdy więc najpierw Wielką Brytanię, a potem Francję, Austrię, Niemcy oraz kolejne państwa ogarnęła gorączka budowy dróg żelaznych, bank Rothschildów stał się głównym dostarczycielem kredytów inwestycyjnych. Wytyczenie tras i odpowiedzialność za ich powstanie brały na siebie rządy, ale udziały w przyszłych zyskach gwarantował sobie pożyczkodawca.
Fortuna Rothschildów rosła więc nieustannie, ale ciągle wisiała nad nią ta sama groźba. Każdy z pięciu synów Mayera Amschela spłodził własne dzieci. Dorastające w różnych krajach, z dala od kuzynów, nie mogły odczuwać już takiej solidarności rodzinnej jak ich ojcowie. Podział banku wydawał się więc nieuchronny, co oznaczało sprzeniewierzenie się ostatniej woli Mayera Amschela. Wyjście z patowej sytuacji wymyślili Jakub i Salomon. Ten drugi postanowił wydać córkę Bettinę za brata. Dzięki czemu nie musiał jej wydziedziczać, a majątek pozostawał w rodzinie. W ich ślady poszli pozostali bracia.
Przez następne stulecie Rothschildowie „krzyżowali się” jedynie między sobą. Ten fenomen do dziś zadziwia genetyków. Wedle Richarda Conniffa, autora „Historii naturalnej bogaczy”, przebadany przez naukowców współczynnik reprodukcji wsobnej rodu (czyli stopień pokrewieństwa) wynosi 0,064, co oznacza, iż jest 256 razy większy niż w statystycznej rodzinie. Taki wynik w naturalnych warunkach można by osiągnąć, gdyby „Rothschildowie przez pięć pokoleń żyli na odciętej od świata wyspie zamieszkanej przez 38 osób” – twierdzi Conniff. Za swój matrymonialny upór w walce o całość rodzinnej fortuny nie zapłacili ani zdegenerowaniem, ani wysypem chorób genetycznych. Fenomenalna odporność i długowieczność członków rodu uchodzi za przysłowiową.

Kreatorzy imperiów

Przez pierwszą połowę XIX stulecia żaden bank w Europie nie mógł się mierzyć pod względem posiadanych zasobów finansowych z firmą Rothschildów.
Potomkowie Mayera Amschela pożyczali pieniądze wszystkim rządom. Syn Nathana – Lionel Rothschild – jako pierwszy z rodu, oprócz bankierstwa, parał się też polityką i został nawet wybrany do Izby Gmin. Ale nie mógł w niej zasiadać z powodu trudności proceduralnych, bo Nathan nie porzucił religii przodków. Odmówił więc złożenia wymaganej przysięgi z ręką na Biblii zawierającej zarówno Stary, jak i Nowy Testament. Spór o to, czy specjalnie dla Rothschilda zrobić wyjątek, trwał pięć lat. Decydującym argumentem stało się to, iż bankier zapewnił Wielkiej Brytanii fundusze na prowadzenie zwycięskiej wojny krymskiej. Po jej zakończeniu Izba Lordów wyraziła zgodę, by po kolejnych wygranych wyborach Rothschild przysięgał w Izbie Gmin, trzymając rękę na Starym Testamencie, w jarmułce na głowie. Swe wystąpienie 26 lipca 1858 r. zakończył słowami: „Tak mi dopomóż Jehowa”. Po raz pierwszy w brytyjskim parlamencie zasiadł poseł niekryjący się ze swym żydowskim pochodzeniem.
Ta inwestycja zwracała się Wielkiej Brytanii z nawiązką w kolejnych dekadach. Gdyby nie Lionel Rothschild, Londyn być może nigdy nie przejąłby Kanału Sueskiego. Kiedy bowiem pod koniec 1875 r. z kairskiego poselstwa nadeszła depesza, iż bankrutujący kedyw (wicekról) Egiptu gotów jest odsprzedać każdemu akcje kanału za 4 mln funtów, w Wielkiej Brytanii trwały parlamentarne wakacje. A premier Benjamin Disraeli nie miał prawa wydać tak dużej kwoty z budżetu państwa bez zgody Izby Gmin. Niepowtarzalna okazja na zdobycie kontroli nad kluczowym szlakiem żeglugowym świata mogła przejść imperium obok nosa lub – co gorsza – wpaść w łapy Niemców, Francuzów albo Rosjan. Zdesperowany Disraeli nie zamierzał czekać do początku kolejnego roku na posiedzenie parlamentu. Napisał list do królowej Wiktorii zaczynający się od słów: „Jest kwestią życiowej wagi dla autorytetu Waszej Królewskiej Mości i dla zasięgu Jej władzy w tym krytycznym momencie, aby Kanał należał do Anglii”. Po czym polecił swemu sekretarzowi Montagu Corry’emu jak najszybciej jechać do domu Lionela Rothschilda. Bankier jadł właśnie obiad, gdy do salonu wpadł sekretarz premiera i wbrew zasadom savoir-vivre'u od razu przeszedł do sedna. A Lionel, zgodnie z dewizą życiową ojca, nigdy nie tracił czasu. Jedynie zadał pytanie, jakie zabezpieczenie dostanie na udzieloną od ręki pożyczkę na 4 mln funtów? „Gwarancją będzie cały gabinet brytyjski, sir” – odparł Corry. Nim 1875 r. dobiegł końca, Kanał Sueski znalazł się pod kontrolą Wielkiej Brytanii.
Również syn Lionela – Nathan Mayer Rothschild – zasiadał w parlamencie i przez długie lata finansował kolejne przedsięwzięcia brytyjskiego rządu. Notabene jego matka Charlotte von Rothschild była córką najmłodszego z synów Mayera Amschela – Carla, ulubionego bankiera kolejnych papieży. Tak wielce zasłużonego dla finansów Watykanu, że papież Grzegorz XVI uhonorował go Orderem Świętego Jerzego.
Na podobne honory mogła też liczyć austriacka gałąź rodu. Zwłaszcza od 1855 r., gdy założyła bank akcyjny Creditanstalt – najnowocześniejszą taką instytucję w Europie. Natomiast w Paryżu niepodzielnie władał finansami przez prawie pół wieku Alfons Rothschild, najstarszy syn Jakuba. Gdyby nie jego pożyczka, to Francja po przegranej w 1871 r. wojnie nie potrafiłaby tak szybko spłacić narzuconej przez Niemcy kontrybucji w wysokości 5 mld franków w złocie. Co oznaczało pozostawanie na francuskim terytorium niemieckiej armii. Za kredytowanie odrodzenia francuskiej mocarstwowości Alfons Rothschild w 1896 r. otrzymał Wielki Krzyż Legii Honorowej. Poza tym splendorem ród zawdzięczał mu jeszcze jedno. Alfons uwielbiał dobre wina i sporą cześć kapitału zainwestował w najlepsze francuskie winnice. Dzięki temu Rothschildowie zaczęli kojarzyć się nie tylko z bankami, lecz także najlepszymi winami świata.

Powrót dynastii

W drugiej połowie XIX w. majątek rodu Rothschildów przekroczył kwotę pół miliarda funtów szterlingów, które dziś, po uwzględnieniu inflacji, warte byłyby ok. 80 mld dol. Najbardziej wpływowa w Europie rodzina czerpała zyski nie tylko z rynków finansowych, lecz także z kolei, ubezpieczeń, udziałów w przedsiębiorstwach przemysłowych oraz winnic.
Ale pojawiało się coraz więcej symptomów, że nadchodzą gorsze czasy dla potomków Mayera Amschela. Sukces i wpływy Rothschildów budziły na Starym Kontynencie coraz większe obawy, połączone z rosnącą nienawiścią. Nikt inny nie pasował lepiej do spiskowych teorii głoszących, iż tak naprawdę światem rządzą wpływowi Żydzi. Wszelkie informacje o sile bankierskiej rodziny potęgowały w Europie nastroje antysemickie.
W tym samym czasie po raz pierwszy Rothschildowie musieli stawić czoło konkurentom, którzy dysponowali zasobami gotówki większymi niż oni. Na terenie Niemiec i Austrii największym graczem stał się Deutsche Bank, wokół którego tworzył się cały kartel przemysłowy. Za oceanem imperium finansowe zbudował J.P. Morgan. Ale najbardziej niebezpiecznym wrogiem okazał się bajecznie bogaty John D. Rockefeller, który przez dwie dekady toczył zaciekłą wojnę z Rothschildami, by wypchnąć ich z rynku naftowego.
Jednak potęga finansowa bankierskiej rodziny zachwiała się w posadach tak naprawdę dopiero po 1929 r. Wielki Kryzys, jaki ogarnął świat, doprowadzał do upadku największe banki. Bankructwo ogłosił też Creditanstalt. Europejskie gazety w maju 1931 r. z lubością informowały, że baron Louis Rothschild musiał wyprowadzić się ze swego pałacu przy Prinz Eugen Strasse i zamieszkał kątem u brata Alfonsa Rothschilda. Co więcej, bracia, z powodu braku gotówki, musieli ograniczyć liczbę obsługujących ich służących. Ale swój bank uratowali dzięki fuzji z Wiener Bankverein. Sukcesem cieszyli się jednak tylko do 12 marca 1938 r., gdy wojska III Rzeszy dokonały anszlusu. Naziści rozpoczęli wówczas polowanie na Rothschildów i ich majątek. Tak działo się w każdym kraju, nad którym przejmował władzę Adolf Hitler. Führer sukces odniósł połowiczny, bo potomkom Mayera Amschela udało się ewakuować do Anglii i USA. Ale pozycję bankierów Europy stracili na zawsze, podobnie jak sporą część majątku.
Utracone wpływy Rothschildowie powolutku odzyskiwali przez drugą połowę XX w. Do Frankfurtu ich bank wrócił dopiero w 1989 r. „Rothschild Group dysponuje ponad 15 mld funtów na całym świecie” – odnotował „Financial Times” w lipcu 1993 r. Dziś Rothschildowie inwestują znów w ponad 40 krajach. Zajmując się finansami, doradztwem i handlem winem. Jeden z głównych architektów odbudowy potęgi rodu baron Nathaniel Charles Jacob Rothschild IV od dłuższego czasu jest oficjalnie tylko emerytem, dysponującym majątkiem wartym skromne 5 mld dol. Jednak lista wpływowych gości, którzy odwiedzali jego wiejską posiadłość pod Londynem, jest bardzo długa. Odnaleźć na niej można Ronalda Reagana, Margaret Thatcher, Billa Clintona, Francoisa Mitterranda, Warrena Buffetta czy Arnolda Schwarzeneggera.
Wrażenie robi również zestaw funduszy inwestycyjnych oraz fundacji, w zarządach których zasiada Jacob Rothschild IV. Wśród nich znajduje się amerykański Blackstone Group kontrolujący Freescale Semiconductor. Co zdaniem miłośników spisków stanowi koronny dowód na to, kto naprawdę odpowiada za zaginięcie malezyjskiego boeinga 777.
Podobnych teorii w przyszłości powstanie jeszcze sporo, bo niezwykły ród Rothschildów ma się świetnie i na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Nigdy nie wybaczyłbym żadnemu ze swych dzieci, które wbrew mej ojcowskiej woli ośmieliłoby się zakłócać moim synom spokojne posiadanie ich firmy
W następnym numerze historia rodu Rockefellerów