Polska jest w grupie krajów przyjaznych biznesowi. Taki wniosek można wysnuć po analizie indeksu Ikei, wyliczanego przez rosyjski portal biznesowy Slon.ru.

– Utrzymanie jak najniższych kosztów funkcjonowania w danym kraju to podstawa działalności Ikei. Dlatego – zdaniem analityków portalu – porównanie cen poszczególnych produktów firmy w różnych państwach świata jest miarodajnym odzwierciedleniem lokalnych kosztów produkcji i łatwości prowadzenia interesów. Podobny indeks od 25 lat wylicza magazyn „Economist”, który porównuje ceny big maców na całym świecie.

Z wyliczeń Slon.ru wynika, że za zestaw zawierający łącznie 30 produktów Ikei – wśród nich m.in. takie artykuły jak szklanki, sofa czy krzesło – w Polsce zapłacimy 3,2 tys. dol. To najmniej spośród 30 badanych krajów uwzględnionych w zestawieniu (Ikea posiada sklepy w 38 krajach). Sto dolarów więcej ten sam komplet kosztuje w Czechach, z kolei w Rumunii cena produktów jest o ponad 200 dol. wyższa niż w Polsce. Największa drożyzna w sklepach Ikei jest w: Australii (5,5 tys. dol. za zestaw mebli), Japonii (5 tys. dol.) i Rosji (4,8 tys. dol.). Największym zaskoczeniem rankingu pozostają Chiny, do których w pogoni za niskimi kosztami swoją produkcję przenoszą zachodnie koncerny. W ChRL za zestaw mebli Ikei mieszkańcy muszą zapłacić o ponad 1 tys. dol. więcej, niż wykładamy my.

Na cenową różnicę w sklepach Ikei na całym świecie składa się wiele czynników. Wśród nich – kurs narodowej waluty, wielkość ceł importowych i podatków, koszty transportu, wydatki na budowę sklepów i magazynów czy wysokość płac. Najniższe ceny na artykuły w naszym kraju autorzy rankingu tłumaczą niskimi kosztami transportu. Wynika to z tego, że połowa całego asortymentu Ikei produkowana jest w Polsce. Od momentu zawarcia pierwszego kontraktu na produkcję mebli z polskim Famegiem w 1961 r. grono podwykonawców Ikei w naszym kraju urosło do 80 firm. Meble wytworzone przez Polaków wysyłane są m.in. do Czech, na Słowację, do Rumunii i na Węgry. W Japonii zaś, gdzie sklep obecny jest dopiero od 2006 r., większość produkcji pochodzi z importu, co zwiększa cenę końcową artykułów.

Tradycyjnie o największy ból głowy Ikeę przeprawia Rosja. Mimo że parytet siły nabywczej w przeliczeniu na mieszkańca w tym kraju jest o niespełna 4 tys. dol. mniejszy niż w Polsce (wyliczenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego), meble Ikei w Moskwie kosztują średnio o 12 proc. więcej niż nad Wisłą. Rosja ma najgorzej rozwiniętą infrastrukturę spośród uwzględnionej w rankingu trzydziestki. W zestawieniu opracowanym przez Bank Światowy pod względem stanu infrastruktury logistycznej Rosja zajmuje dopiero 93. miejsce na świecie. Dla porównania – Polska jest na 30. pozycji.