Aleksander Gudzowaty nie chce mieć już nic wspólnego z branżą gazową. Teraz stawia na biopaliwa. – Chcemy wprowadzić na rynek paliwo na bazie alg. Technologia jest testowana w Anglii. Pozytywnie wypowiadają się o niej naukowcy. Zaryzykujemy inwestycję w nową myśl techniczną – zdradza Gudzowaty.

Szczegółów nie chce ujawnić. Z naszych informacji wynika, że jeszcze w tym lub przyszłym roku będzie chciał wybudować instalację do produkcji paliwa z alg hodowanych w Polsce w specjalnych zbiornikach. Eksperci podkreślają, że to może być paliwo przyszłości. Badania nad nim w ramach projektu Biofat finansuje m.in. Komisja Europejska. Algi ograniczają emisję gazów cieplarnianych. Do hodowli wykorzystuje się oczyszczone ścieki oraz CO2 (algi pochłaniają 1,8 ton na tonę wyprodukowanej biomasy).

Na świecie nie ma jeszcze wielu upraw, rocznie produkuje się kilkadziesiąt tysięcy ton. Adam Stępień, dyrektor Krajowej Izby Biopaliw, wątpi jednak, by ta technologia zyskała w Polsce popularność. – Do hodowli alg potrzeba dużo słońca, co przy nasłonecznieniu naszego kraju może być trudne. Nie sądzę, by w perspektywie do 2020 roku algi były szeroko stosowane – tłumaczy. – Ta innowacyjna technologia na pewno jest przyszłościowa. Wszystko będzie zależało od opłacalności produkcji – dodaje.

Tymczasem gazowy biznes Gudzowatego dobiega końca. Właściciel Bartimpeksu, który ma ponad 36 proc. akcji Gas-Tradingu, chce sprzedać pakiet. Liczy na porozumienie z PGNiG. – Rozmawiałem już z nową prezes Grażyną Piotrowską-Oliwą. Obiecała, że zajmie się sprawą – tłumaczy Gudzowaty.

PGNiG od dwóch lat stara się o wykup udziałów Bartimpeksu w Gas-Tradingu. Ich przejęcie jest niezbędne, by wypełnić polsko-rosyjskie porozumienie w sprawie dostaw gazu. Strony w 2010 r. ustaliły bowiem, że udział PGNiG i Gazpromu w EuRoPol Gazie, który jest właścicielem polskiego odcinka gazociągu jamalskiego, będzie wynosił po 50 proc. Dziś mają one po 48 proc., a pozostałe 4 proc. należy właśnie do Gas-Tradingu. Dotychczasowe próby przejęcia udziałów Bartimpeksu kończyły się fiaskiem. Sporną kwestią jest cena. – Propozycja, którą otrzymaliśmy, jest kompromitująca. Wycena została zrobiona w oparciu o niekorzystne modyfikacje, jakich wicepremier Pawlak dokonał w trakcie renegocjacji kontraktu jamalskiego – wyjaśnia Gudzowaty.

W międzyrządowej polsko-rosyjskiej umowie wprowadzono zapisy, na podstawie których opłaty za korzystanie z gazociągu będą tak kalkulowane, by zarobek EuRoPol Gaz nie przekroczył 21 mln zł. – Wicepremier darował Gazpromowi setki milionów dolarów długu i zdecydował o niekorzystnym podziale akcjonariatu. W EuRoPol Gazie przewagę miała strona polska, ale Pawlak zgodził się na władztwo rosyjskie i równy podział udziałów między PGNiG a Gazprom – podkreśla szef Bartimpeksu.